/Image0001_0001.djvu

			l 


, 
 
: 

 ...

""'.. 
:.'
 '" .'o?,

 ')I. 
o ..... f \' 
\. . 
 fi 
 ".o',.
 ..... 


\. "I 'I",",Ao o 
o 
 
o . oj\' '/ -, /f./, . . 
o
'
' 
 =

,
 
::_ 
t''''''"o . 
ID BIBL)OTEKA Em 
dZKOLY POWSZECHNEJ 
........ 


. . 


........ 
'. . 


. . 


. ., 


JAN KUGLIN 


. . 


. . 


: :. JAK POWSTAJE KSIĄŻKA ::: 


. o' 


. 


. 


Z CYKLU. . . 
PRZEDMIOTY MÓWIĄ 0.0 . · 


., . 


. .. 


., . 


. . 


. . 


. . 


NRo 5 


. . 


...e.. . 


. .. . 


....... 


NAKłADEM: PAŃS'tW. WYD, KSlĄZEI£ SZKOLNYCH' 


. . o . . . . . .. . . . . . . . .
		

/Image0002_0001.djvu

			-- 


, 
PAŃSTWOWE WYDAWNICTWO KSlĄtEK SZKOL WE LWOV'IE 
Ul, Karkowa 21. - Nr. felef. 28-47. - Kouto czek, P. K. O. Nr. 141.751 


BIBLJOTEKA SZKOŁY POWSZECHNEJ 


ma za zadanie dostarczyć młodziezy szk6ł powszechnych wszyst- 
kich stopni, oraz młodzie!y pozaszkolnej pożytecznej i zajmu- 
ilłcej lektury, która pierwszym uzupełni i pogłębi uauczanie 
szkolne, drugim rozszerzy widnokręgi umysłowe, pobudzi zain- 
teresowania i wol
 czynu, ułatwi samokształcenie, zachęci do 
tw6rczoiici indywidua1nej i zbiorowej, Upatrzeni Autorowie w ja- 
snych, barwnych i ciekawych tomikach opowiedz. młodzieiy 
o tem, co młodziei powinna wiedzieć z przeszłości i terainiej- 
szoic:i i co naprawdę czytelników zajmuje. T_le 50 gr. tomiki 
pozwol. młodzie!y tworzyć włuną .Bibljotekę-. 


TOMIKI PRZYGOTOWANE DO DRUKU. 
I, co WIESZ O POLSCE? 
Witold Taszycki. - !\lasz język ojczysty 
Witold TaliZyckl. - Mowa ludu polakieco 
II, ZNAKOMICI POLACY: 
Wacta.. Sieroszewski. - Marszałek józef Piłsudski 
Slefan Pap
e. - Prezydeał Iguacy I'nośdckl 
Stanlslaw Rachwal. - KslłłdZ biskUp Baudarakl 
III, WOJSKO POLSKIE: 
Jan BillIIski. - Marsz, marsz Dąbrowski 
Jan BIliliski. - Legjouy Piłsudskiego 
Jan SlasuIJ/ski. - .,.Niemasz pana aad ułaua 
Jan Mislew;cz. - Policja I'aliałwowa 
IV, NASI SĄSIEDZI: 
Mar Jan Szyjkoll/skl. - CzechoałolVacja 
Bo/esła", Srockl. - Niemcy 
E. M. Schummer Szermentowskl. - Litwa 
Wladys/uw KOlI/lllef1ko. - Sowiety 
V, NASI SOJUSZNICY: 
Marjan jedlickl. - FraacJa 
Mieczyslall/ Brahmer. - Włochy 
VI. POLACY NA OBCZYtNIE: 
Jóuf Watra Przewlockl. - Polacy w Ameryce 
VII, MIASTA POL!lKIE: 
Kazimierz Konarski. - Warszawa 
Fryderyk Papce. - Lwów 
Kazimie,z Buczkowski. - Kraków 
Bernard ChrzanoIJ/ski. - Pozuali 
Witold HuleK/icz. - Wlluo 
Andrzej Zand. - Łódź 
Julja Jaworska. - Lublin 
VIII. CO DALIŚMY LUDZKOSCI: 
Józllf RqczkeIJ/ski. - Poiska w rodziule narodów 
Tadeusz Nayder. - Koperalk
		

/Image0003_0001.djvu

			BIBLjOTEKA SZKOŁY POWSZECHNEJ 


. .. 'W" .'". ... .. ...... . . ..
. .. -.
. .-... 
.
.--. . :-..-. . . .". 


,\. 


Jf\N KUGLI N 


JAK POWSTAJE KSIRŻKA' 


NAKŁADEM 
PAŃSTWOWEGO WYDAWNICTWA KSIĄŻEK SZKOLNYCH 
LWÓW - 1933
		

/Image0004_0001.djvu

			C \ 

\j 


A- 11+ 232. 


IIUITEKA 
UMCS 
lOlUN 


'\ 
J 



 

ł, I
		

/Image0005_0001.djvu

			Bodli('(' 
\larysi. .Jasia i .Jadwini prz('lu'O- 
wadzili sit: do własnego domku. Dom ten w
.
 
hwlowano na kr:tl1eu miasta w niewielkim, pd- 
n
'm dl'Z('W owoeow
"('h i kwiat{)\\" ogl'{ulku. 
Ksi;łŻki ('ah'j l'odzin
. a wit:c i dzieci. I'OZ
 
I'ZW'OJH' dolychczas z powodu ciasnoty miejsca 
po r{,żnych szut'l;ułaeh, szafaeh, kOl'ylarzu, a na- 
wPl i sll'ydm, znalazły 1('I'az wygodne pOll1ic
 
szczeni(' w prz('slJ'onnych szal'aeh i pÓłkach 
w osohnym pokoju hihljot('('znynl. Było tam 
dużo słOl'u'a. powiell'za i wygody. 
To h'ż zmimH
 t
 lH.z
'j
ł
' książki z naj
 
wi(
ksz('m zadowolt.'ni('nl. Pod wpływem pro- 
mieni słonl'l'zn
Th zacz
ł
. IH't:żyĆ' swe zgnie- 
ciollt., dolychczas okładki. jakhy <'il
żkil1l trudem 
zmaehane nllniona. wchłaniać' w siebi{' nadla- 
tujące z ogn)(łu wonne powiPlrze, wr('szcie roz- 
gl:łda{. sit: cit.'kawie po pokoju i po sohil'. .\ hyło 
na eo palrz('{.. Ksiqżki hyły najr{,żnorodnil'jS7.e. 
PI'zy wejściu do pokoju, na proslyeh pÓłkm'h 
I"Ozgo
cił.\. sit: kshlŻki dzieci. Było ich sporo. 
:\"il'kl{))'t.' j('S7.l'ze llieopnlWJw. lu i Ówdzie trocht: 
n;l(lwyrt:żOlH'. im1£' oprawione w kolorow(' pl{,lna 
i harwlH' p:1pier
.. 
X a.i\\"il
ksza r{)żuOI'odnoś{. panowała wśr..)(1 


l'
		

/Image0006_0001.djvu

			-1 


HlblJo!l,ka rodzloy 


książek oJca. W śródkO\wj wielkiej szafie stały 
r.ięknie w skór
 oprawnc tom;\. najwybitnicj- 
szyeh autorÓw polskich i obcych, a w mnicj- 
SZ('j z boku stojącej szal'ie umiesz('zono książki 
stare., w dt'mmł skórę lub pergamin oprawne. 

liały on(' dziwne napisy. l'\aprzykład: Inku- 
nabuł - rok t-ł7o. Znaczyło to, Ż<, książka 
w tym roku została wydrukowana. .\ nazwc: "in- 
kunabuł" mialy wypisanc wszystkie bardzo rzad- 
kil' książki drukowanc do roku 1;)00. Poza inku- 
naJHlłami stały tam ksi:łżki z pożółkłemi napi- 
sami .jak: Koehanowski, I'sałt(-'rz, Bihlja Loopo- 
lity, Wujel<, potem wiele ksi
łżek 7. napisami ła- 
dilskiemi luh też krótkim tytułem: Haller tjn I. 
Cngłl-'r 1532, J anuszowski, (
roll, eo oznaczało, 
7.C ksi:łżka dmkmnma hyła ]>rz(-'z dmkar'za Hal- 
łera, Unglera itd. 
I\siążki zaczc:ły się przyghłdać sobie i dzi- 
wić, aż wrl'szcie, gdy o zmroku zapanowała 
w domu dsza. zaczęły mic:dzy soh
ł szepty i roz- 
mowy. 
- Patrz - mówi książka ,,0 takich eo 
ukradli księżyc" do książki
 w której opisant' Set 
.,Bardzo dziwnl' hajki i przygody Wicka War- 
szawiaka". 
- - Patrz. jaki(' h-' książki zprzeciwka ogromnc 
poważne. 
Czy to takie same książki, jak my? 
- 
i(' mąćcie ciszy i naszego spokoju 
ledwo słyszalnym głosem odezwała się książka.
		

/Image0007_0001.djvu

			Kehliki zaczynaj. rozmowę 


5 


na której grzbiecie czerniał napis: Pergaminowy 
r
kopis -. rok 1300. 
.\le kshlŻki dziecięce wcale nie myślały si
 
uspukoić. Gwar czynił się coraz większy, a gdy 
wreszcie jakaś najmludsza z książek, z napisem 
St. Halicki -- ,.Chłopcy" - wiercąc się i wyga- 
cluj
łc, upadła z hałasem na podłog
, rozpocz
ła 
się ogÓlna pogadanka. nawet mi
dzy staremi 
t'oljałami. 
Pytanu się wzajemnie: Dlaczego \....y jesteście 
oprawione w skÓrę, a wy w kolorowe płótno? 
.\ dlaczego ty masz takie dziwne litery? Dla
 
ezcgo ty w obcym przemawiasz języku? A ile ty 
masz lat? Skąd się wzięłaś, aż z tak odległych 
krain? Jakie koleje przechodziłaś? .-\ jak ciebie 
stworzono, dlaczego wyglądasz zupełnie inaczej 
niż ja? 
.J ednak w ogólnym rozgwarze książki niewiele 
si
 rozumiały. Zgodzono się więc, by opowiadać 
pokolei, oraz by dzisiejszej nocy opowiedzieć 
tylko, w jaki sposÓb poszczególne książki po
 
wstaly. Po dlugich targach ustalono, że naprzód 
opowie swe dzieje wielka: i gruba i bardzo stara 
ksi
ga z napisem - Biblja Leopolity, - a po- 
tl'm mówić b
dzie w imieniu najmłodszych kole- 
żanek wścihska i pstro ubrana, chuda ksią
 
żl'czka zatytulowana - ,)IIKOŁ.UKI" - na- 
pisaJla przez .J adwig
 Sławikówn
. 
Slara hihlja, któr
l młodzit.'Ż lUtzwala babcią. 
zac/.ęła głośno kaszleć, a gdy si
 uciszyło, tak 
zaczęła swe opowiadanie:
		

/Image0008_0001.djvu

			6 


Biblia Leopolily opowiada 


lO rodziłam się ja ko kshłżka w I"Oku ł.-,(i 1. 
w dnrkał'ui jl'gomośd pana 
likolaja Szał-ł'l'n- 
herga. Śhlza ka, klóry po d I UŻSZl'j wt:d r()\\"('l' ż
.- 
da osiedlil sit: w KI'akowic. 

aprzód opiszt: wam jego w:lI.szlal. B.dy 
lo dwi(' rozleglI' sale. mi('szcz:!l"e sit: w donlll 
pr/.y ulicy Florj:1I1skil'j. W pierwszej sali I"'a- 
cowali skład:ll"zl', ('zyli jak ich w(l\\"("zas uaz
'- 
wano' - 10wal"Zyszl' zecerzy. \\. sali dnIl-
iej 
pracowal i lowaJ"zysze d ni kal"ZI'. l' skład:łI'zy 
slal
. I'zl:dami sloły. Iworzą('l' jakhy uliczki. 
a 
każdym sluil', zwanym rq.(all'm. /(>żalo podtylu 
pudło. Takie pudlo, cz
.li kaszla. hyl lo rodzaj 
plaskiej szuflady z licznemi przl'gl"ódkami. 
\Y każdl'j 1)J"Zegl'Ódl'I', zwanej k n',/, k..ł. nagl'o- 
madzonc hyly czdonki. I lak. w kł"óhcl'. It'ż..!('ej 
u dolnego hrzegu pudla: znajdowaly sit: ('/.donki. 
na kló)'ydt wyryte hyl
' 1ilt'I'ki "a", w drugil'j 
czcionki z Wenl .,b u i I. d. W g{II"IWj ('zt:śd JIlł- 
dla h'żal," lilery widkie .\. B, C, D. i t. d.. 
a u sanH'.i góry cył-ł.y 1. 2, :t I. aż do (I. :\ ie 
hraklo leż kł'{,hl'k z wszyslkiemi znakami pisał'- 
skil'mi. jak: l)).zl'l'inl'k, śl"l'dnik. kJ"Opka. dwu- 
kJ"Opl'k. p.,.lajnik. wykrzyknik. (.udzysl{)\\", na- 
wias i t. p. 
Lill'ry mak naz.\"\\":.lłIo minuskulami. duże 
majuskulami, luh leż '\"l'I'salikami. \Y kilku kl'{,h- 
kach wida{. h
'lo czcionki, I'{,żm'j gnrhości, ail' 
hl'z lill'I.('k na kOlleu. Byly lo ł-ircly, p{,Hirl'ły luh 
spacji'. Firl'lów i spacyj uż
'wallO 1)J7
. skla-
		

/Image0009_0001.djvu

			Opis drukarni i czcionek 


7 


daniu lam, gdzie np. mit:uzy słowami pozoslawia 
sit: pusl(' 111 jejsce. 
Czcionek hyło w dnikarni hardzo dużo ga- 
lunk(}w. pod wzgkdem wil'łkości likI', od naj- 
mniejszych, łedwo czylclnych, aż do najwi
k- 
szych. CZl'ionki o pcwnl'j wysokości miały rÓ. 
ŻIH' nazw
.. '\"i
c np. czcionki. ki (I!'l' były lak 
wielkie. jak le, kl(I!'emi zadrukowalH' s:l s"'on
. 
dzisil'jsz.\"('h ksi:lżek. nazywaly sit: ..korpus". 
Trodlt: w il:ł,;SZl' oznaczano nazw:I ..cil'('loO'., je- 
SZCZl' wil:ksu' ..h'reja", a już zupełnie duż
 
..l('ksl.'. Taki('m lekslowcm pismem macie dziś 
Iloczone Iyluly. Za moieh czasów składano ..tek- 
slem'. treść' I,;si:lżek. 
rnicjsn' zaś odmiany na
y- 
wano ,.lwU!"' luh "nonpard". 
- To świat mało sit: zmi('nil 1)J°Zl'Z lych czte- 
lo.\"sla lal - wlnlcilo jaki('ś dl.ido naukow{' - 
ho u nas w d nlk:1I'n i l'niw('I'sylecki('j w Kl'a- 
kowil' dziś lak samo nazywają czcionki. 
-- l u nas lakże -- zawołały chón'm wszysl- 
l,;i(. ksi:lżki i le dni kowam' przed siu lal,\" i te 
najnowsze. 
-- <)I()Ż taki('mi czcionkami zostały zadnI- 
kowane moj(' stl'Onic(' - mówiła dalej hihlja. - 
.\ stalo sit: lo w len sposb]): 
Pan 
[ikołaj SZarr('nl)('I'g dhały. lJy jaknaj- 
wit:eej ksi:\żpk polskich czytano w Połsce, bo 
dnikowano wÓwczas IJ\'zl'ważnie ksi:lżki łacili- 
skie. zw I"l')(.i I sit: do ks. ,/ ana Leopołity. ł)J'ore- 
sOloa .\ k:ulemji krakowskie.i. h
' 1)J'z('IIl')maczył 
Pismo świt:t(. na jt:zył,; połski. Po długich lalaeh
		

/Image0010_0001.djvu

			8 


Rękopil biblii. Drzeworyty 


pracy dzieło zostało dokonane. Powstałam jako 
r
kopis. dosyć nieczytelnie pisany. Ksiądz Leo- 
polita zaniósł mnie do pana :\Iikołaja, który za- 
czął robić różne przygotowania. Przywołał prze- 
dewszystkiem jakiegoś mistrza i polecił mu spo- 
rządzić dla mnie szereg drzeworytów. Drzewo- 
ryty s
l to drewniane plytki. tak wysokie jak 
slupek czcionki, na których mistrz rzeźbi 
obrazki. Gdy taką wyrzdhioną płytkę poczt'mi 
się farbą i nałożywszy na nią papier mocno go 
przyciśnie, na papierze odbije się obrazek wy- 
ryty na płytce. OtÓż taki ohrazek polecił pan 
Szarfenberg wyciąć rytownikowi dla pierwszej 
mej stronnicy, zwant'j tytułową. Dla strony dru- 
giej wykonano drzeworyl z portretem króla Z
.- 
gmunta .-\ugusta, za ktÓrego panowania mnie 
właśnie drukowano. 
Pozatem wyryto wiek drzewor
.tów (Ha 
ozdobnych liter pocz
ltkowych, cz
.łi inicjałów 
i dla zobrnzow:min różn
"('h miejsc Pisma 
wit:- 
tego. 
(;dy już wszyslkic dl'zeworyly były goto\H', 
odniesiono mój rękopis do sali składaczy. Roz- 
dzielono mnie mi
dzy kilku młodszych towa- 
rzyszy i teraz zaczęłn się nade mną właściwa 
praca. Każrl
. z lowal'zyszy wziął w lewą ręl	
			

/Image0011_0001.djvu

			Zaczyna się składanie 


., 


9 


ołowianą, a na niej zaczął układać drugi wiersz, 
potem trzeci, aż do szóstego, przy którym wier- 
szownik wypełnił się po brzeg. \Vtedy przy po- 
mocy mosiężnej linijki wyjął składacz zgrabnie 
wszyslkie wiersze i postawił je na prostokąhwj 
drewniancj szufelce. Tak składał i ustawiał na 
szufelce, aż do pewnej miary. l\Iiara ta ozna- 
l'zała, jak długa ma być moja stronica. A grly 


, 


'- 


<, 
.'Ii.- 


a-- 
L. 



 \, 

 //< . 
/. J- 


.
 


Czcionka. 


Wlerszowaik. 


długość już się z
adzała. umieszczono na jej dol- 
nej części cyfrę, która oznaczała kolejność stro- 
nicy. Cyfrę tę nazywano .,paginą", a całą złOŻOlUl 
stronicę .,kolumną". Gotową taką kolumnę zwi
l- 
zał składal'z mocno sznurkiem i schował na 
szcrokh'j PÓłcl', czyli desce. 
I zal'zął zn()w składać nową kolumnę. 
Kicd
' miał już osi£'m kolumn gotowych. 
oznajmił to panu Szarfenhergowi. Ten polecił
		

/Image0012_0001.djvu

			10 


Korekta. Prasa drukarska 


dwom dlłopcom, clnlkan'zykom, zrohi{' z ko
 
lumn oclhitki, cdem wykonania "kon'kt.' ", t. j. 
wyszukania hIl
dÓw. ktÓr(' skI ad acz mimowolnie 
mÓgI popdni(
. Odhitkt: kOJ'('ktow
1 spOl'z
tdzono 
na prasie clnlkal.skie.i. . 
- Z nami poslt:I)()wano zupełl1i(' lak samll- 
Olkzwaly 
it: ni(,kt(II'l' ksi"żki WSpMCZl'Sl1l'. -- 
.\ ('z." hIl:cI()\\" hylo dużo? 
--- O, lak -- odpllwil'dziala Bihlja. - BIl:dy 
le powslawaly dzit:ki I('mu. że nieraz czeionka 
jedna i dl'llga III.Z('sYIl	
			

/Image0013_0001.djvu

			SposOb drukowania. Papier 


11 


(;dy śruhc: PI"ZY })(IIll()(.,," dnlŻka kl'C:CUlW, ek- 
ska podnosila si
 wgól"C: luh też opadała wdł-I!. 
Olc'lż dnikowanit, odhywalo sit
 w ten sposl,b. 
że na siole I'ozstawiano dwie luh cztery alho też 
osiem kolumn (z
!}l'Żnie od ich wielkości:) na- 
dera no je I'al"h
l. nakładano na nil' papit'l. i na- 
dśnic:lo go Illocno cksk
l gÓ"'I
l PI'ZY pomoe'Y 
śl.uhy. (;cly deskc: podśnl!lOwano wgł-II.C:. na pa- 
pil'rzc' odhite h
.I,," sll"ClIlict' jednego 
lI'kusza. 
Ohok pms sIały sloliki Illałe z kamit'nnemi 
pl
'lami do rozcierania eze'mi tlmkal'skiej. zlożo- 
nej z sadzy i pokoslu. zapOm()('
l dwł-Ieh skórza- 
nych gl"zyhków. (;I"zyhkami temi IH"zt'noszono 
l'al"llC: na ezcionki. 
a śmdku sali i pod ścian
l 
stal
' slos.\" papie'ru jużto pTze'zlUu'Zont'go clo 
cll"uku. jużlo z
idrukowalll'_go. 
- .\ ('{IŻ lo jl'st papie'I'? - zap
.tała sennie 
lish,żka. na klc'lrej gl'zhiecil' widniał napis: "Per- 
gaminow
' n:kopis". -. Czy ty. Bihljo, nil' je'sle'ś. 
lal;: jak ja, zmhiona z pt'l'gaminu? 
- 
it" ksic:go ezl'igmJna - odrzekła Bihlja. 
KaJ.I
. moje S
l z papie...!. Zdarzało się za moich 
mlotl.n.h lal. że' nie'klc'ln' kshlŻki odbijano na 
pt'rgaminie'. .\le hyło to hardzo rzadko. 
Ió- 
wiono. że' lo hc:dzie kshl7ka clla I\.l'óla .Ie'gołllo- 
ści. luh clla hiskupa. Wic:kszość kshlże'k odbijano 
na papie'l'ze', ho pt'l'gam in h,,"ł za th'ogi a cho- 
dziło o lo, h
. nawl'l ludzie mniej zamożni., 
sZl"ze'gł-Ilnit, młoclzit'ż UCZ
ll'
1 sic:, mogła sohie 
ksi:tżkt
 I..upif. 
Papie'r h,," 1 zewn
lrznic bardzo podobny clo
		

/Image0014_0001.djvu

			12 


Wyrób papieru 


pergaminu, ale mnil'j h'wały. Jak mi opuwia- 
dano, pergamin robiono z ośłich ałbo ciel
cych 
skór w tcn sposób, że je "rozpim,mo, suszono 
i gładzono. Papier zaś robiono z szmat lnia- 
nych) w młynach papierniczych. Szmaty dohrz(' 
przebrane i wyczyszczone rozrywano na zębia- 
stych kołach na najdrohnil'jsze kawałki. ka- 
wałki te rozhijano drewnianemi hijakmni na 
miazgę. Gdy miazga już była ubita, wsypywano 
ją do kadzi i mięszano z wodą, klejem i bar- 
wikiem. Taką płynną mas
 papierową czer- 
pano na g
ste sito czworokątne. Woda przy 
nabieraniu przez sito przcciekała, a na sici(' 
pozostawała miazga papierowa, tworząca już 
arkusz papieru. .\rkusz taki wykładano z sita 
na grube sukno, suszono i prasowano i papi{'r 
był do użytku gotowy. 
-- Nasz papier był zupełnie inaczej Zł'O- 
biony - zawołały niektóre nadwyrężonc książki 
z działu dzieci
cego. 
- Opowiecie nam to później - odrzekł 
Psalterz Kochanowskiego _. teraz niech Bihlja 
kończy swoją rzecz. 
- OtÓŻ -- podj
ła Biblja - opisałam wam 
salę drukarską. Kiedy arkusz mój, czyli osiem 
kolumn. stało na desl'e gotowyełL przyhyło 
clw(kh Ill"ukarczyk{)w, uchw
.ciło clesk
 i za- 
nioslo j:t przed pras
 drukarską. Towarzysz 
drukarski zsumlł kolumn
 po kolumnie na stlIł 
prasy, natarł je I":u'h:t, nałożył "arkusz papi('I.u. 
przykręcił śrubę i tymczasowa odbitka była go-
		

/Image0015_0001.djvu

			Misn.. Adam zszywa 


13 


IOW3. Pan Szarfenberg nałożył na nos wielkie 
rogow£' okulary i zaczął powoli czytać literk
 
po literee, słowo za słowem, a hł
dy znaczył 
('zt'rwonym inkaustem, podobnie jak to widzia- 
łam w zeszycit', który nasz .Jaś z obawy przed 
sW
ł mamushł kiedyś mi
dzy nami schował. 
-- H a. ha - obawiał si
 nagany i nic dał 
go matce do podpisu 
 Zaśmialy się książki ]wzy 
wejściu. 
Pan Szarknberg. przeczytawszy wszystkie 
sll'onin' i naznaczywszy hłędy, gniewał się na 
towarzysza składacza. SkOllCZ.vło się na tem. h' 
markotny składacz hh
dy h' poprawił. Korekta 
powtarzała się nieraz dwu i trzykrotnie, dopÓki 
skład nit' był bez bł
du. 
(
dy już wszystkie bł
dy były poprawione, 
odnit'siono znÓw deskę z kolumnami do sali 
drukarskiej. Tt'raz zaczęło się ostateczne dru- 
kowanie m.kuszy w sposóh. jaki wam opisałam. 
\\"ydntkowane m'kusze układano w stosy. 
.\ gdy wszystkie strony były wydruko- 
wane, załadowano arkusze na wóz i zawi£'ziono 
do mistrza imf pana .\dama, który nad bramą 
SWt'go domu przy ulicy Goł<:hiej miał wywit'- 
sZOlHł tahłic
 z napisem: "Introligator". 
l\listrz .\dam miał warsztat niewielki. .JedlHł 
zaledwie izbę. X ił' widać też tam było zb
.t ko- 
sztownych Ul'ządzeil. Pod oknami stał stół. X a 
stole dwa introligatorski£' krosna do szycia ksią-. 
żek, kilka noży, noż).czek, kilka mosiężnych 110- 
ków do wyciskania ozdób na okładzinach, kilka
		

/Image0016_0001.djvu

			14 


Biblja w oprawie 


III'as drewnianych_ ko('iołl'k z klejem - i lo 
wszyslko. .\ pod scwnami siały doslan.zolH' 
l; rÓ7.nydl dł"llkaril arkusze najrozmailszydl 
ksi
ł
. 
[ nlOjl' m-kusze uło7.ono w pokaźny sI os. .\k 
poniewa7. l)fInu Szart"l'nłwrgowi hanłzo sil.': z wy- 
kOl'll'Zl'nie:m ksi
l7.ki spieszyło, pan .\dam wzi
łl 
sit: I'<łezo do pracy nade mn
ł. Przy POJllOl.y 
swej żony i dwu lIl'zniów poskładał arkusze 
mu.je na troje, poll'm pozhie"'Ił kolejno po subie 
nasł<:puj
l('e arkusze, spl.asowal mil:dzy dwiema 
de:skami i IIl'zl'l'iqg1U1WSZY ]U"Zl'Z swe krosna 
sześ(' gl'llh,vl'h sznurkbw. ]u"zyłożył arkuszl' moje 
do sznurk6w i mo('no je do nil'h przyszył. Dy- 
łam wh'dy już kshłżką. ah' jeszcze nil'uhl-alUł. 
Żehy mnie ]H"zyhra(' w szalt: ołJl'l'nic j('SZl'Z(' po- 
siadan
ł, za(,z
łł mbj misll"z wyprawiać ze IUIUł 
\\Ta]£' prz
 kr£' har("l>. \Yit:l' prasował mnie stra- 
sznie silnie mi<:dzy d£'seczkami. putl'm nalał mi 
na grzhil'l gor
!Cl'
O kleju. nastt:]mic ściął slnl- 

iem mojl' boki i wygładził jakimś kamykiem. 
Były to ban]zo holesIw zahi('gi. .\]c kiedy nmil' 
wyj<:lo z prasy, h
.łam ror£'mn
l kshłŻk
ł, arkusze 
nloje hyły mo ('no z sohą spojOJw, a brzegi po- 
malowar1l' ('zerwieni
l. Do sznurkl)w whł7.ą("
.dl 
mbj grzhit'l doezl'pił h'raz pan .\da111 dwi£' hu- 
kow£' d£'s£'("zki. a na gl'zhict i deseezki nal'i
lgn
łł 
i nak]eił płat dełecl'j skóry. Znów poszłam do 
prasy, w ktlll"(>j ldałam kilka dni. A gdy mnie 
z prasy wysuszoną wyj <:to, nagrzał pan .\dam 
swoje: mosi<:7.lw lIoki i powyciskał je na moich
		

/Image0017_0001.djvu

			Bihlja u Króla JeJ;:omości 


1:) 


oldadkaeh. \Y len sposc',h otrzymałam I"I".
IH' 
o;rdohy. I'l'zymoeowflllO mi jl'SZCZ(' do okładzin 
dwi(' l1losi
żlH' klaml'y do zapinania h
.łam 
zupl'lni(' goloW
l. 
\\"1('(1.,' pan Sza rr('n ł)('rg, przyodziawszy sit: 
w dl",stojne szat
., zani{,sł mni(' z ksil:dz('JH Lco- 
polil
! na \Yawl'l i \\T(:czył lII'oczyści(' Kn',lowi 
./('gomości. I'amit:lam r:Hloś(
 kl'{,la. gdy mni(' 
zohacz
'ł, gd
'. kal'I
. mojc zaez:lł I lI'z('ghldac'. 
i (.z
'lac". I'an Szarr('nhel'g zoslał nagl'odzony 
szladwdwl'nL .\ nmie oghldali doslojni panowie. 
pit:knl' dwon,ki(' panie. ułożono mnie na he)Jlo- 
I'ow
.m stołl' w komnaeie kl.c',I('wskiej i wiem, 
że do śmie'l"('i slużylam Krc",lowi Z
'gmuntowi 
.\uguslo,,'i jako pociecha w cit:żkich i hole- 
sn.n'h ('hwilaeh jego ż
.cia. 
Jakie hyly dalsze kołl'je moie'h 10sc'I\\", dziś 
.iuż wam opowiada{. nil' h
d
" 
Ioże kied
'ś opo- 
wi{'my sohie dzi('je książek w Polsce. Dziś już 
pHl'a pc',żna. a III'zeeil'ż ch
lnidJym usłyszała 
opowiadanie najmłodszej z ksi
lżek. ho 1)J'z
.- 
puszczam, Ż{' dowiem sit: wh'ł II ciekawych rze('zy. 
-. Dzi(:kujemy za opowieś{' -- odezwały sil: 
poważnie ..Śpiewy hisIOl"YCZIW" 
iemccwi('za. 
.\ł{\. jakie to I'zeczywiście dziwm'. że nasze ko- 
lejl' przy dl"lIku h
'ł
' pl'awi(' zupełnie taki(' same. 
Takieh samych nazw, czcionek. lu'as i papil'ł-ll 
uż
'wali drukmTzykowie w drukm'ni przy :\owo- 
lipiu w Warszawi{', gdzil' w I"Oku 1 Rl f) ujl'za- 
łam świalło dzienne. -ł).łko prasa dł-llkarska 
hyła żl'lazna. dlOciaż w warszlaei(' nasz
.m słała
		

/Image0018_0001.djvu

			16 


Róiue ma&zyuy drukar.ki
 


takżt> staruszka drewniana. ktl)ra chyba pamię. 
tała twoje czasy, Bibljo. T
ki sam b
.ł też war- 
sztat mojego introligatora. 
-- O, i ja pami
tam takie prasy, nawet 
drewniane - zawołała _"Grażyna" :\lickiewicza, 
tłoczona w roku 182:i - choć za moich czasów 
zaczt:to używać pras ż<'laznych, z rMnemi kól- 
kami i jeżdż
lcemi pł:,.tami. Prasy te nazywano 
dlall'go pospiesznemi. Ale wielll, 
e cit:żko sit: 
na nich pracowalo, gdyż ludzie, kt{lI'zy je przy 
pomocy koła rozpt:dowego wprawiali w ruch, 
hanlzo si
 na prac
 skarżyli. 
-. l'\as także odbijano na takich maszynach. 
"t:cznem kołt'm poruszanych - zawołały dzida 
Krasińskit'go i Słowackiego. 
- Pierwszt' moje arkusze odhijano rÓwnież 
na takiej maszynie - wtrąciła "Stara Baśń" 
Kraszewskiego - ale jakoś w połowie druku 
przepl'owadzono u sufitu drukarni nad moj.l 
maszyną i nad innemi gruby żelazny wał z ko- 
łami, zwany tmnsmisją. Każde takie koło połą- 
czono z kołem jednej maszyny przy pomocy 
pasów skórzanych. .J akaśniewidzialna siła, mó- 
wiono, że to elektryczność, obracała kołami 
u sufitu, a koła te wprawiały w ruch koła roz- 
pęoowe i same maszyny. 
.J esz('ze różne książki zabierały głos, opisu- 
.iąc HczDt, szczegóły swych maszyn. gdy z półki 
dzit'ci
cej zaczt:ły si
 podnosi(
 piskliwe głosy. 
- Teraz na nas kolt'j, ho, ho, nasze dzieje 
są o wiele ciekawsze.
		

/Image0019_0001.djvu

			Drukamiu wspulCU:BUd 


17 


- 
iech opowiadają ,,)Jikołajki". 
t
dy si
 jakotakn uciszyło. zacz
ły ,,)Jiłn- 
lajki", jąkaj:łl' si
 lrol'h
, swe opowiadanil'. 
- Rarclzo przepraszam, jestem młoda, może 
nil' h
de umiała tak pi
knie opowiadać jak Bi- 
hlja, ll'mhardzil'j, Żl' opowiedzieć musz
 o har- 
dzo skom pl ikowanyeh sprawach. J dcl ibym wi
c 
l'OŚ przepomniała, lo w
', sioslry - tu zwróciła 
si
 do gromady ksi:łŻl'k dzieci
cYl'h - także 
mi pomóżcil'. 
- Dohrzl', dourzl', lylko śmiało maI ulka - 
zawołał Slaś Tarkowski z ,,'Y pustyni i w pu- 
szczy" Sienkiewicza. 
- Drukarnia moja - zacz
ły ,,
Iikołajki" - 
/.najdowała si
 w Poznaniu przy ul. Sew. Miel- 
żyńskiego 24. Ryła ona lroch
 podobna do dru- 
karni pana Szarfenberga, którą opisała babcia 
..Biblja", ale znacznie obszl'rniejsza, a jej urzą- 
dZl'nie bogalsze. 
- Sala składaczy zastawiona była także re- 
galami i każdy regał miał w sobie szufladki 
zwane pudłami luh kasztami. ,y kasztach znaj- 
dowały sie czcionki, w jednych małe, w innych 
duże. Czcionki te, zależnie od wielkości literki 
nazywaly si
: nonparel, petit, korpus lub gar- 
mont. cicero, mitel, il'rcja, tekst, dwucicero, dwu- 
mitel itd. Gdy któryś z drukarczyków chciał 
oznaczyć wysokość literki, mówił, że ma ona 
tyle, a tyle punktów. Widocznie drukarze mają 
dziś miarę punktow
ł, bo nawet widziałam li kie- 
rownika drukarni taką miarkę, na której z jed- 


Jak powlllaje klli'lika 


2
		

/Image0020_0001.djvu

			1
 


Na.lwy czciunek 


llej strony były wyrytl
 100 cm a z drugiej 2:W:{ 
punktów. Wiec takiemi punktami mierzyli druka- 
rze swoje czcionki i mówili, że np. petit ma 
osiem punktów, korpus i garmont 10 punk- 
tów, cic{>ro 12 punktów. 
Ioje czcionki nazywaj
l 
sie cicero i maj
l t 2 punktów. Zdaje mi sie. 
że wiekszość dzisiejszych książek złożona jest 
ezdonkami cicerow{'mi albo też korpusowemi. 
ho takich czcionek najezt:ściej w 
rukarni uży- 
wano. Drukarze używali na oznacZl'nie czdonek 
także innych nazw. :\'iekt()re czcionki, małe 
i wielkie, do sil'))ie jednakże podobne, czyli jcd- 
nakowego kmju. miały ItazWę: Bodoni. antykwa 
Jeżyilskiego, antykwa \Yalhauma. Gm'amond. 
Imperial, grul{'sk itd. Czcionki o jednej nazwie 
tworzyły jakhy jedn
l rodzint:. 
[ieściły sit: tl'Ż 
zw
'kle w kasztach i regałach j{'dnej uliczki. 
Pamiętam. jak w roku 1929 przywieziollo 
do drukarni antykwt: Jl'Żyliskiego. Kierownik 
drukarni nie posiadał sit; z radości. Dotydwza- 
sov,e, więc i mojc czcionki odł{'wane były za- 
granicą. Jł.'Żyilski narysował swoją antykwę, po- 
tcm polscy grawerzy wycięli dla niej stalowe 
stemple, temi stemplami wybito foremki do 
odlewania czcionek czyli matryce i z matryc 
tych na specjalnej maszynie odlano czcionki. 
Ponieważ wszystkie te zachody czynił pan .J e- 
żyński z \Yarszawy, lub też jego pracownicy, 
dlatego czcionka ta nazwan
ł została antykwą 
J eiyńskiego.
		

/Image0021_0001.djvu

			Materjał drukarski 


19 



i('kt{)r(' czcionki nazwano kurs.\"\vą, ł<' mia- 
nowici('. które prz,\.pomin::lją litery pis::In(', po- 
chyk. 
pn'wz (.zciOlll'k hyło w druka....i jl'SZCZl' 
dużo innego malerjałll drukarskiego, np. w ka- 
sztach poukładrme były ołowiane płytki t. zw. 


. L:' 


:.} r 
 
.' , 
..t 
. 


II 



 . 


\ 
.:\ 
.\ 


-
 


.. 


.... 


;r 


;/ .
'" 
\. 
,.
 
.. "'_.- r I . 
. ). o 
, ..0 


\- 
 
').' 
 
\. 


"" 


.
 
, 
. I'. 



.... 


:.., r r. 
°t- I 


ł
 i.
 
ł 
ł 


l;:) .. . 
. . \ . 
t--
 


<. 
, 


../. 



 


te 


... 


lIawny WYR!"rI rlrukarni. 


inlerlinjl', reglety albo szczelinki. Płytki takie 
wkładano zawsze przy składaniu między dwa 
wiersze, by mi
dzy niemi był wi
kszy odst
p, 
przez co slawały się czytl'iniejsze. 
Pod ścianą na półkach znajdowały si
 po- 
dobne płytki ale grube, tak zwane sztegi, albo 
sztahiki. Tych używano przy składaniu do wy- 


2'
		

/Image0022_0001.djvu

			20 


Z
c
rniu n,l'ZUII 


pełnienia takich miejsc, klÓre stanowily prc1żną 
i nil,zadrukowan:l C7.t:Ść sll"ony. 
\\" nil'ktc)rych kaszlach leżaly też plytki 1ll0- 
sit:żnl', nazywane linjami dlatego, że dnlko\\"ano 
niemi linje, spotykane \\" książkach. 
Były jl's7cze pudla z cyframi i OI'nanH'n- 


ł 

 
... ł 
''- - .. 


.:;; 


. "
.,, 


-- 


, 


- --\ -; , .'" 
.\ '\"".1) _ 
'\

 _ ,_ .
-,. 
- . ;(!.... -----...-__"', -.\;oL
"" 
- 
_ \" f.


 
'

 '.; .,,*,
."\ .... li'\ - 
.. 
-
. ł , 1. - -- 



\_
 
 ,

 
 

 
 

1. 
..,


o
' .:.

 
tł

 


 _-
,
"\; 

QUI"\';
 
"'
...
., \





. ,. 
:"...;. I(

!f
 



t' .,. . 
....
 ;.ifI1f"l..-.... \. 
 
. \,.. 


. ..... 
... 


Z
"
rnia r\:"zna. 


l:uni. lo .znaczy takil'llli czcionkami, kt"rellli tło- 
czono różne ozdoby. 
Tak wyghldala sala składaczy, czyli, jak ją 
powsz('chni£' nazywano. zt'cernia reC7.na. Bo 
\\" drukarni lej, \\" sąsi£'dni£'j sali hyła także z('- 
cernia l1lasz
'nowa.
		

/Image0023_0001.djvu

			Linotyp 


21 


-\\'Iaśnie, wlaśnil', nmie zlożono W zecerni 
maszynowej - udezwało się wiele kshtżek i rocz- 
ników gazet. 
- l mnie także, a przynajmniej w wil:kszej 
(.z-:ści - mówily dalej ,,)Iikulajki". - OtM 
w zl'cerni maszynowej, nie hylo ani czdun('k. 
ani rcgaMw, ani kaszt. Staly tam natomiast czteJ'Y 
poważne. na dwa metry wysokil' . i przeszlo 
IIwtr szerokie, hardzo skomplikowane nUłszyny 
do składania, l. zw. linotypy. X awet tnldno opi- 
sać taką maszyn
. Życzylabym- każdemu, by mógł 
sobil' ją obejrZl'ć, bu to rzeczywiście coś nad- 
zwyczajnego. 
- O, ja taką już widziałam! .\ mnie na 
takiej maszynie składano! - zawołały chórem 
książki wydane po roku 1892. Od tego bowiem 
czasu zaczęto używać linotypów. 
-- Ale lllyśmy nic widziały i cil'kaweśmy jej 
upisu, zawołały ksiażki starsze. 
,,)Iikołajki" westchnęły i zastanowiwszy się 
dobrze, zaczęły dalej: 
- Linotyp jest to jakby wiełka maszyna du 
pisania. Składacz uderza w małe klawisze ozna- 
czone literami a za każdem uderzeniem wypa- 
dają z plaskiej skrzynki. zwallej magazynem. 
małe mosiężne płytki .z wyżłohioH:t lit('rką czyli 
matryc('. )Iatl'yce uslawiają się w galeryjce przed 
skladacz('m i gdy ich jest tyll', ile potrzl'l)a do 
wypl'lni£'nia długośei wiel.sza, składacz naciska 
maht ntczkę, a wledy w maszynie zaczynają 
się dzia(' nadzwyczajne rzeczy. Wszystkie kółka
		

/Image0024_0001.djvu

			22 


Wiersz linotypowy 


kr
c
l si
 i sL
kaj
l. maLryce Z galeryjką jad
l 
wgór
, poLem w bok do z
batego koła. za któ- 
rem w ukl.Yciu mieści się żelazny kocioł z roz- 
topionym ołowiem. Ołów wlewa si
 w szczeliny 
nad matrycami i szybko sLygnie. Pott'm znów 
z
baLe koło obl'aca sk wstecz i u dolu maszyny, 
z wąziutkiej szparki wysuwa się na wąską szu- 
relk
 czysLa jak srebro płytka. z odlanym całym 


11- 



. 



 


I I. 


.11 


II" 


-. Tl ł 
lł

i ł
 -' - 
/ 


. 
,
 ; 


" 


\ 
\ 


ł inotypowo 8018. 


wierszem. Wiersz linolypowy rozlll się lem od 
wiersza składanego ręcznie, że litery jego S
l 
z soh
l w jedną plylk
 spojOlll'. (;dy szufelka 
wypełni si
 wierszami, wystawia je składacz na 
stół. Stąd zahierają je składacze ręczni do swojej 
sali i tam robią ., nich. ezyli lami:.t kolumny_ 
gotowe do druku
		

/Image0025_0001.djvu

			Krewne IiDot
pu 


23 


.)Iikołajki" Z ulgą odetchnęły._ 
-- A w naszej drukarni - wyrwała sit: ja- 
kaś ksh,żeczka - -była także maszyna do skła- 
dania. tro('h
 do linotypu podobna, alf' nazywała 
sit: typognłf. 
- Zaś w drukarni, w l,l{n'ej mnie złożono - 
rzekł lom wit'rszy Kasprowicza - były maszyny 



 ,---;' 
rJ. ''. 
"f... .:I'I ł. 

 .,;;!"_' .......;, 1- 


I
(

 \ 
I ". I 
1- " _ .t : 
f 
l --=-c

_: I 

F : . 
ł", . 


\. f- 


: ' 


, --.".. 
. ;" .:. - --.: 
ł.......;..I..I""
:; ... 
.t
';"} 


.
' 



 


... 


Linotyp. 


Typograf. 


do składania zwanc monotyp. Maszyny te nie 
odlewały całych wierszy jak linotyp, lecz wiersze 
z htźlll'mi litt'rami. 
Bardzo dziwne I"Zeczy opowiadacie - 
powiedziala Bibłja. Cht:tnieb
.m chciała taki<, 
maszyny zobaczyć. .\ czy w sali pras drukar- 
skich zllajduj
, si
 dziś t"kżt' lakie nieznane 
dawniej cuda techniki?
		

/Image0026_0001.djvu

			24 


Sala maszyn 


- O lak, zawołały kshlŻki - ,)Iikołajki" lo 
pił:knie opowiedzą. 
- Tak - zacz
ły ,)Iikołajki". - To, co 
w drukarni pana Szarfenberga hyło salą pras. 
u nas nazywa się: salą maszyn, bo o)l'Cnil' dru- 
kuje się książki nie na prasach, lecz na maszy- 


, 


.
ii;. 
.
\ 

 


.
 


r 


..
. 


r . 
" 
I 
I ; 

_. 


TYRlówku. 


nach. :\Iaszyn hylo w drukiu'ni naszej kilka OU- 
mian. Była jedna ra:czna. hardzo slara. chyha 
slult'lnia. alt, żdazna. Odhijano na niej kolumny 
do kon'kly. .1 l'dnak <'ZaSl'ln oc..lhijał na niej 
pan kiel'Owllik z uczniami po kilka arkuszy ja- 
kichś osobliwych c..Inlków, bardzo celln.\"ch. na 
papierzl' slar
'Il\ IlIb r<:<,znil' c.zerpan
.m. :\Ió-
		

/Image0027_0001.djvu

			Co tu bał allU ! 


25 


wiono wtedy, że to są książki dla bibljofiłów. 
czyli miłośników książek. 
Pod oknami stały małe maszyny, zwane ty- 
glówkami albo tłoczkami. N a maszynach tych 
odbijano bilety wizytowl', koperty, pocztówki, 
I'ormularzl'. małe obrazki i il1Ill' drobiazgi, zwane 
w drukarni akeydcnsami. 
.\ obok pod ścianą stały poważne maszyny 
pospieszn£', wi
ksze i mniejsze. Xa takiej ma- 
szynie pospiesznej odbito moje arkusze i ar- 
kusze innych książek. Drukowano na nich także 
czasopisma. K ajstrasznil'jsz<ł jl'dnakże z maszyn. 
była tak zwana maszyna rotacyjna. Mieściła si
 
w oddzit'lnej sali, a drukowano na. niej gazetę 
codzienną. 
Dziś jeszcze zgroza mnie przejmuje, gdy so- 
bie przypomn
, jaki to był hałas, gdy na niej 
drukowano. Trz
sła sit: cała kamienica, a głosu 
ludzkiego nic można było przy niej dosłyszeć. 
Wszysłkie maszyny próez prasy ręcznej 
wprawiano w ruch przy pomocy motorów ele- 
ktr:vcznych. 
Drukowanie na różnych maszynach różnie 
sit: odh
'walo. .:\ a małych t loczkach przymoco- 
wywano czcionki. ułożone w kolumny, pionowo 
wewnątrz maszyny. Pracownica drukarska. 
zwana nakladaczką. nakładała ark nsz na po- 
chyły dut.isk, a gdy maszyna poszła w I"lwh. 
docisk dosuwał gu i przyciskał silnil' do czcio- 
llek, przl'z co powstawała odbitka. 

[aszyn
. pospieszne były więcej złożone.
		

/Image0028_0001.djvu

			26 


Druk na maszynie płaskiej 


Czcionki a raczcj kolumny do druku układano 
rodobnie jak na ręcznej prasie na płycie żelaz- 
nej, zwanej fundamentem. Płyta ta była ru- 
choma i przesuwała się w obrębie maszyny 
wtył i wprzód pod kilku wałkami, które cz('r- 
niły cały skład czcionek farbą drukarsk
l- Za 
wałkami farbowemi znajdował się gruby walec, 
czyli t. zw. cylinder. Przy druku cylinder po- 
chwytywał nałożony nań arkusz papie m małemi 


i1 



f} r!" 


.-- 


,- 


--- 


roo. 



Iauyna plaska. 


łapkami i uhracając się naokoło swej OSI przy- 
gniatał go do naezl'rnionego składu ezcionek. 
Z tyłu maszyny puruszały si
 długie grabki. 
któl.(' zadrukowany arkusz chwytały i wykła- 
dał:,. na stół. 
- Trudnu nam tu zruzumieć - I'zekły z ni('- 
ch(
l'ią hajlii Krasickiego, dl'ukowane za króla 
Stanisława .\ugusta. Kunieeznit' musimy tał,C! 
maszynł: zubaczyć.
		

/Image0029_0001.djvu

			Msazyaa rotacyjaa 


27 


Drukowanie na takiej maszynie jest rze- 
l'zywiście ciekawe. .-\.le jeszcze ciekawszą jest 
praca na maszynie rotacyjnej. Dziwna to ma- 
szyna i nie łatwo ją opisać. X a maszynie ta- 
kiej nic drukuje się wprost z czeionek, lecz z go- 
towych do druku kolumn robi sit: odlew w for- 
mie półokrągłej płyty, zwany stereotypem. Stl'- 
reotypy przyśrubowuje si
 do c
.lindrów, a pa- 
pieni nie wkłada się w maszynę arkuszami, lecz 
wpuszcza się go mi
dzy c
'lindry jako taśm
 pa- 


'F\-,--'I .0: -. . 
 


- 
'
 
 '-i

1L-I 

- 
; 
... o . 
ł;.. 


coM: 
,". 



:. 



..
 
.. 


.;
 


n 


J; 


\Iaszyas rotacylas 


pierową o szerokości całego arkusza, zwini
tą 
z boku maszyny w gruby wał, mający od 5 do 8 
kilomet nhy długości. Taśma ta prZl'suwa si
 mię- 
dzy obmcającemi się cylindrami a steorctypy od- 
hija.i
! na niej druk. Gdy taśma przehiegłajuż mi
- 
<łzy wszystkiemi wałkami, specjalny n6ź odcina 
z niej arkusz, a osobny aparat łamie ten arkusz 
kilkakrotnit" zależnie od ilości stl'Onic druku 
wyrzuca go na stół jako gotową gazetę. Po-
		

/Image0030_0001.djvu

			28 


20 Iysięcy na godzinę 


dobno na maszynie ruhu.'}"jm'j można wydru
 
kować 12.000-20.000 egzemplarzy gazety w jed- 
nej godzinie. 
-- To brzmi prawie niewiarogudnie - dzi- 
wiła sit: Bihlja - trzysta egzemplm'zy jt'dnego 
mojegu arkusza dł-llkowano prawie cały dzielI, 
a ty mówisz, że maszyna rOhlC}'jna drukuje dwa- 
dzieścia tysięcy całych gazet na godzint:? 
- Tak, Bibljo - wtrąciła się jakaś ksi:tźka 
francuska - to prawda; mnie odhito na ma- 
szynie- rotacyjnej w ten sposÓb, że drukowano 
równocześnie G-ł stronic i tu pu 20 tysięcy 
egzemplarzy na godzinę. 
Zaczął się znÓw bezładny gwar Wśl'Ód naj- 
nowszych kshtżek. Jedne wychwalały maszyny 
rotacyjne, gdyż OUl' ulllożliwiają dostarczenie 
tanich gazet nawet hardzo niezalllożnym lu- 
dziom, dł-llgie opisywały różne odmiany maszyn 
pospiesznych, na ktÓrych .1(' drukowano, aż wr{'- 
szcie Biblja, zniecierpliwiona, zaczęła inne książki 
uspokajać, bo przecież ,,
likołajki" jeszcze nic 
skoilczyly swego opowiadania. . 
Odełdmqwszy więc chwilę, pudjęły ,)liku- 
łajki" w ten sposóh swe dalsze opowiadanie. 
- Upisałam wam jakotako swoją drukał'- 
nit:. T('raz opowiem w dalszym chH
U, co ze 
mną czyniono w różnych działach dł-llkarni. 
I.itery moje zlożone zostały w większej czt:ści 
na linotypie. Złożone wiersze odnieśli robotnicy 
na szufelkach do sali składaczy. Tutaj zaopieku- 
wał się niemi metrampaż, starszy pracownik
		

/Image0031_0001.djvu

			Melrampai lamie .Mikołajki" 


29 


w okularach i w ciemnym płóciennym chałacie, 
kt{lry wymiel'7:a czyli łamie złożone czcionki na 
stronice. Ten pan metrampaż przeczytał jakieś 
notatki, ktÓre w biurzl' drukarni porobił kierow- 
nik dnłkarni na karcie dołączonej do mojego 
n:kopisu i zaczął łamać moje kolumny. Wi
c 
napl'zód dla pierwszej stronicy złożył kolumn
, 
gdzil' nic było nic tylko słowo ,,
Iikołajki". Po- 
tem złożył z grubych sztabików ołowianych ko- 
lumn
, na ktÓn'j nic hyło wogóle żadnych liter. 
() takich pustych kolumnach i stronieach mÓ- 
wiono. że to s
ł wakat
.. :\" a h'z('cit'j kolumnie 
złożył u góry imi
 i nazwisko autorki. pann
. 
SławikÓwny, która mnie napisała. Pluł IlaZWą 
autorki położył ml'łrampaż kiłka ołowianych 
sztahików a potem wielkiemi literami złożył mÓj 
tytuł ,)1 i koł aj ki". Po(('m zn{lw dał dosyć 
dużo ołowianych sztahików, a u sanIl'go dołu 
kolumny złożył słowa: PoznalI 1 H29. Hołnicza 
Drukarnia i Ksi
garnia Xakładowa. Czwarta 
stronica znÓw hyła prÓżna czyli wakat. 
Orl stronic
' pi
łlej zaez
ła si
 dopiero moja 
właściwa treM'. 

ll'lrampaż położył naprz()d sześć ołowia- 
nych sztahików, naslt:pnie klisz
 z inicjałem. 
a poll'm zaczął kłaść wiersze linol
.powe, aż wy- 
))('łniła sit: miarka, któr
! oznaczał długość slro- 
I1Icy. 
Zaraz córuchno - zawołała Bibłja 
czy lo, coś nazwała kłisz
\ z inicjałem, czy to 
był tak jak u mnie drzeworyt?
		

/Image0032_0001.djvu

			30 


ł'otochemigl alla 


- Och, hardzo przepraszam. ah' w pospie- 
chu opowiadania zapomniałam o ważnej rzC'czy, 
mianowicie o 'ozdohach i obrazkach. Olbż moja 
autorka ehciała, żebym wyglądała hardw ład- 
nie, żf'b
' mnie dzieci nietylko z ciekawości
ł 
ezytały, ale i z upodohanit'm oglądały. Kierow- 
nik drukarni porozumiał się w tcj sprawie z p. 
Hoguskim. malarzem i tcn nar
.sował dla mnit' 
szereg kolorowych ohrazków, dużo inicjałbw, 
hardzo ozdohnych, kilka obrazów rysunkowych, 
przedstawia.iących różnc s(-en
' z mych opowia- 
daii, oraz szert'g nmil'jszych ozdobników, czyli 
winiet, przl'znaezonyeh na zakOł1czl'nie lwszcZl'- 
gólnych ush:p6w i I.ozdział{",.. 
(
dy I'ysunki hyly golowt', kit'rnwnik dnJ- 
karni ponaznacza I na nich r()żn(' wymiary i od- 
niósł je do oddzialu drukarni. mieszczącego si
 
w podwórzu. na którcgo drzwiach widniał napis: 
F o t o c h e m i g r a f j a. 
BaJ'uw dziwnie lam wyghldało. \Y środku 
pierwszej sali stal na szynach ogromny aparat 
fotograficzny, prawit' ml'lrowt'j wysokości. Zjed- 
ncgo boku sali był pokoik, w którym było zu- 
pełnil> ciemno. W trzecim pokoju gryzły nie- 
znośnie w oczy i gardło jakieś kwasy. W całej 
tC'j chcmigl'afji wyghtdało jak w laboratorjulll 
chemicznf'm; pełno tam hyło słoików, szklanych 
płyt, kilka wodociągów z widkiemi jak koryto 
zlewami, kilka lamp tak jasno świccących, że aż 
w oczy raziło, wreszcie kilka lamp kolorowych, 
czerwonych i zielonych.
		

/Image0033_0001.djvu

			Wyrób kliszy 


31 


w tl'j to chemigrał",ji sfotografowano l1a- 
IIl'zód na widkie'j płycie wszystkie moje' obrazki. 
Z płyty fotograficznej, przl'niesiol1o, czyli jak 
mówili w ehcmigrafji, skopjowano te rysunki 
na płylę cynkow
ł, klóra hyła pociągni
ta jakąś 
gęstą i kleishł cieczq. (;dy już rysunki były sko- 
pjowanl', umieszczono plylę cynkową w kamien- 
nem korycie, w klóJ'{'m kwas wytrawił ohrazki. 
Takj{. Irawienie powlal'zano kilkakrotnie aż wre- 
szcil' na płycie o{lznaczył się wypukło sfologra- 
rowany rysunek. .\ gdy już wszystkie rysunki 
h.dy dostall'{'7nil' wytrawione, 1}(II'ozdzielano je 
i każdy z nieh nahito na odpowiednil'j wil'lkoś{'i 
klocek. o gnJhośl'i, r{)\Ylll'j w
.sokości czcion{'k. 
Taki rysunek wytrawiony i łH'zygotowany do 
d ru ku nazywa się klisz
!. 
- .\ czy ohecnie w drukał'niach nil' dru- 
kuje sit: już ohrazków z dJ'zewoQ.tów, jak za 
moich młodych lal? -- zapylała Riblja. I ezy 
Iyl ko /. płyt cynkowych drukuje się obrazki? 
- O. z drukowaniem obrazkÓw lo dziś bar- 
dzo skomplikowana sprawa. Drzeworytów ci
- 
tych przez różnych artystów, używa si
 oziś 
hardzo rzadko. 
Drukowano też bardzo piękne obrazki 
z płyty, zwanej kamieniem litograficznym. Pa- 
miętam, że profesor Akademji Sztuk Pi
knych 
w Krakowie pan Leon \Yyczółkowski rysował 
na płycie kamiennej jakiś obrazek. X a obraz ten 
nalewano gl'YZ
łCY kwas, smarowano farbą i na 
specjalnej maszynie litograficznej odbijano.
		

/Image0034_0001.djvu

			32 


DruktJwanie obrazków 


Drukowano też pi
kłl(' obrazki kolorowe 
przy pomocy płyt cynkowych w ten sposóh. 
że nakładano na czc:ściowe klisze naprzód farbę 
żółtą, potem czerwomł, a na kOlicu niebieską. 
Te trzy kolory złączone dawały wszystkie ko- 
lory, jakie wid:lć na obrazach malowanych. 
Powrócę teraz do dalszego przedstawienia 
pracy metrampaża. 
Opisałam, jak powstała pierwsza strona. 
Druga podobnie, z tą różnicą, że wiersze zacz
ły 
si
 zaraz od początku kolumny i ciągn
ły si
 
aż do jej kOlka. W trzeciej kolumnie umil'. 
szczono klisz
 w środku, a w czwartej na kOłku 
kolumny. Tak postq>owano, aż złamano ko- 
lumny wszystkich stronic. :\"ast
lmie na starej, 
r
czlll'j prasie odbito jt' do korekty. .\Ie trmlnie.i 
było z poprawianiem błc:dów. Bo jeżdi przy 
kolumnach Biblji można było poprawiać każch\ 
liter
 samą dla siebie, przy moich kolumnach, 
gdy wypadło poprawić jaką literk
, trzeba było 
odlać na linotypil' cały wiersz na nowo, bo 
przecież wszystkie litery odlmlO jako jedną 
płyt k
. 
"\ gdy już wszystkie błędy były poprawione, 
zacz
to mnie drukować na maszynie pospie- 
sznej. 
- Gdy wszystkie arkusze moje były wy. 
drukowane, wyjechały wind
ł o pi
tro. wyżej 
i znalazły się w oddziale drukarni, zwanym in- 
troligatornią. Introligatornia ta była znacznie 
wi
ksza od warsztatu mistrza Adama. Ho, ho!
		

/Image0035_0001.djvu

			Oprawa ksiątki 


33 


A co tam było różnych maszyn, a jakie niektóre 
były groźne! 
Więc naprzód ułożono arkusze moje na ma- 
szynie do falcowania. 1\laszyna ta porywała ar- 
kusz za arkuszem i tak go w sobie przewracała, 
że z drugiego koiica wychodził trzykrotnie zła- 
many, czyli jak mówiono, pofalcowany. Potem 
ułożono z poralcowanych arkuszy według ich 
kolejności małe stosiki i z tych stosików zaczęto 
zbierać zawsze tyle arkuszy, ile potrzeba na 
jeden egzemplarz książki. Takie komplety ar- 
kuszy zabierała panienka do szycia na spe- 
cjalną maszynę. Zszyty egzemplarz oklejono na 
grzbiecie, potem nożem maszynowym obci
to 
trzy moje boki. l\Iaszyna do cięcia jest to długi 
stół żelazny z mocnem żclaznem rusztowaniem. 
1'\ a stole układa się np. 500 arkuszy papieru, 
przyciska silnie do stołu, puszcza motor w ruch, 
pociąga delikatnie za małą rączkę i z ukrycia 
żelaznego rusztowania wysuwa się długi nóż, 
który nielitościwie przecina za jednym zama- 
chem wszystkie 500 arkuszy, jak masło. 
Po obcięciu moich boków nie wiele już było 
ze mną roboty. Introligator zrobił z kolorowego 
papieru okładkę i wkleił w nią książkę. By zaś 
sklejenie dobrze trzymało, włożono mnie na noc 
do prasy. Gdy mnie rano z niej wyjęto, był3Jn 
już zupełnie gotowa. 
Niestety nie odniesiono mnie ani do króla, 
ani nie urządzono na moją cześć żadnej uroczy- 
stości. Pomimo to byłam wesoła z tego powodu, 


Jak powslaje kBi'l
ka 


IIII.II1W 
UMCS 


3
		

/Image0036_0001.djvu

			34 


.Mikołajki' u dzieci 


że pan kierownik drukarni bardzo się mną ci('- 
szył i że uradowała sit: też moja autorka. Ode- 
słano mnil' przez posłal1ea do naszej panienki 

Iarysi. Ta przeczytała mnie trzykrotnie, a po 
przeczytaniu oddała Jasiowi. On także z uwag
ł 
mnie przeczytał, ale przytem i hoki moje nad- 
wyr
żył, a najgorzej postąpił, cheąe poprawić 
rysunki pana Hoguskiego, stronice moje poma- 
łował, nadto zaś jedn
ł z nich szkaradnie splamił. 
Czytała mnie wprawdzie jeszcze .J adwinia, ale 
teraz odstawiono mnie na półkt: i pewno już 
nikt wi
cl'j czytać mnil' nil' ht:dzie. 
Takie były moje dzieje - zakollczyły ",
Ii- 
kołajki" z westdmil'niem. Czy dosyć zrozumiale 
opowiedziałam wszystko? 

Iiędzy kshlżkami odezwało sit: tu i ówdzie 
jakieś pytanie, jakit'Ś zdziwienie, ale do ożywio- 
nej rozmowy nie było zhyt wid e ()("hoty, tem- 
bardziej, że od wschodu zahłysła rumiana zorza, 
a w drugim końeu domu po przespanej nocy 
zaczęła krz
łtać sit: około gospodarstwa służąca 
Pelasia. 
Gdy wit:c jeszcze nil'które kshłŻki nieśmiało 
o coś zapytały, Biblja poll'ciła bl'zwzgł
dny spo- 
kój i powoli błogi Sl'n ogarmłł wszystkie.
		

/Image0037_0001.djvu

			I A Nr 
IX. MUZYCY POLSCY: , 
Witold Hulewlcz. - Chopin 
Witold Hulewic%' - Moniuszko I 
Henryk Opleńskl. - Paderewski , 
X. URODA POLSKIEJ WSI: 
Jan StonisialII Bystroń. - Pieśni lUdowp , 
Jt:druj CIerniak. - Boty rok w polskie 
Tadeusz Dobrowolski - Rze1ba ludowa I 
FelicJa (Joslen/
cka. - Zdobnictwo lud(] 
Adam Zawisza. - WoJciech Borod , 
XI. MALARZE POLSCY: 
Jerzy Koller. - jan MateJko , 
Jerzy Koller. Artu, Grottger 
XII. PRZEDSTAWICIELE LUDZKOŚCI: , 
Stanisław Zaczek. - jUljusz Cezar I 

/an/s/aTII Helsztylltlki. - Szekspir 
A m ["tałkow t/. - Napoleon 
józ f Watra Przewlocki. - WIIIIOD 
Marja Jaworska. - Foch 
XIII. PISARZE POLSCY: 
Józef Skoczek. - jan Długosz 
SI fqn Adam Schmidt. - Jan Kochanowski 
K". Slanislaw Skaz/n ski. - Piotr Skal.ga 
Zofja Ciechanowska. - Adam Mickiewicz 
Kazimierz Czachow.kl. - O Henryku Sienkiewicza 
józef Rqczkowski. - Stanisław Wyspladski 
XIV. OBRAZKI HISTORYCZNE: 
Julja Jaworska. - Rok 1883 
Mar Ja Swobodzlonka - SobielIki pod Wledalem 
Antoni Jakubski. - Obrona Lwowa 
E. M. Schummer SZlIrmenlolllskl. - PrzellzJo'
 Litwy 
XV. OBRAZKI OBYCZAjOWE: 
F
lIktl Pohorecki. - Targi I Jarmarki 
Tadeutlz 5I1nlc"l. - Klasztory 
Majer Tauber. Zydzl 
Slanislaw Dedlo. - Igrzyska ollmpljllkle 
Józef Skoczek. - tacy 
XVI. POLSCY ŚWIĘCI: 
lotarJa Czeska Mqczyńtlka... - Opnwleśt o Sw. Kindze 
BronisiawIł Stdnollla - ::!iwlęty Stanisław KOlItka 
Ks. Franciszek Blotolckl. - Pulllkle legendy o Chrystusie 
Fryderyk Papte. - Święty Kazimierz Królewicz 
XVII. CZYTANKI RótNEj TREŚCI: 
Jan Sztaudynger. - Muchomorki 
SIanislaw Strugarek. - O Fdzlu. Stasiu, Walasia. Opowiadania 
Hd,na Lo,ensowa. - Imieniny Maku 
Waluja Szulay Oroełe. - Mllullldscy 
Kazim/e'z Piekarczyk. - Czego się 1	
			

/Image0038_0001.djvu

			Biblioteka Uniwersytl 
MARII CURIE-SKŁODOV 
w Lublinie 


XXI. SŁOWIANIE: 
Wi/old Tanycki. - Ś, 
XXII. ZAGADNIENIA SPOU 
Ladwika Dubrz111lika- 
MarJan Jedlfcki. - U 
XXIII. ZAGADNIENIA WYCH 
(w przygotowaniU) 
XXIV. PRZYRODA I 
JulJan Rz6lika. - Pod 
S nisława Slawiko $
 
S/anis/a.a Slawiko s 
Bronisław Duchowicz. . 
Jan Sokololl/ski. - O I ł" 
Jan Dobrowolski. - Uprawa rośhn lellaniłm:n 
Adam Wodziczko. - O rezerwatach przyrodniczych I park 
narudowych 1'1 Polsce 
Adam Wodziczko. - Glallce zwierzęta 
XXV. FIZYKA I CnEMj"': 
Tadeusz Krokowski. - Katnla olbrzymów 
Tadeusz Krokowski. - Wujko czarodziej 
Piotr Laurecki. - Swlat atomów 
XXVL GEOGRAFjA I PODRÓtE: 
WalerJa SzalaJ' Oroele. - Przygody wakacyjne 
WI/kowski. - Gwiazdy karły I gwiazdy olbrzymy 
XXVII. ANTROPOLOGjA I 
Micha' Ćwirko Oodycki. - Ludy na kall ziemskiej 
Michał Cwtrko Oodycki. - Jak wyglądali I jak tyli aasl przod- 
kowie 
XXVIII. PRAKTYCZNE ZASTOSOWANIE NAUK: 
Bronisław Duchowicz. - O dawnem I nowoe-zesnem oświetleala 
Jan Adam.ki. - Pierwotniaki chorobotwórcze 
Francisuk Łabendzmski. - Co to jest gratlIca ? 
Wik'or De!!a. - Ratownictwo 
Zygmunt Hdper. - Nasze środki spotywcze 
Zygmunt Heiper. - Tajniki chemjl 
CZllli'aw Zakasuwski. - Własnll praclł (Powiastka na tłe mello- 
r 
 c I rulaych) 
Józef arzqb. - Pielęgnowanie zębów 
Jan roloski. - Co powlnlea klUdy człowiek wledzle
 o zapa- 
lenia .lepeJ kluki? 
XXIX. WYCHOWANIE FIZYCZNE: 
(w przygotowania) 
XXx. PORADNICTWO ZAWODOWE: 
WlllerJIl Sza/ay Oroe/e. - O własnych siłach 


WYSZŁY Z DRUKU NASTĘPUJĄCE TOBIIKI BIBLJOTEKI 
SZKOl. Y POWSZECHNEJ I 


l. Waclllll' S/erounslci. - Józef Piłsudski 
2. Kazimierz Czachow.k/. - O Henryku Sienkiewicza 
3. Jouf Rqczkowski. - Polska w rodzinie narodów 
ol. Kazimierz P,ekarczyk. - Czego się Kaha od harcerzy uaaczył 
5. Jan Kagltn. - jak powstaje ksldka 
6. BruIlona Bruchnalska. - Na własnej ziemi 
7. Mol'ja Cuska Mqczynska. - Opowidt o Sw. Kindze 
8 Z1!{munt Nowakoll/ski. - Cuda teatra 
9. JulJa Jaworska. - Rok 1883 
10. Helena Lorensowa. - Imleuluy Maku 


Drak J. Ż,daczewaklego. Lwów. ul. Leona Sapiehy l. 71. - relero," Kr. 4-96