/Image0001_0001.djvu
l
,
:
...
""'..
:.'
'" .'o?,
')I.
o ..... f \'
\. .
fi
".o',.
.....
\. "I 'I",",Ao o
o
o . oj\' '/ -, /f./, . .
o
'
'
=
,
::_
t''''''"o .
ID BIBL)OTEKA Em
dZKOLY POWSZECHNEJ
........
. .
........
'. .
. .
. .,
JAN KUGLIN
. .
. .
: :. JAK POWSTAJE KSIĄŻKA :::
. o'
.
.
Z CYKLU. . .
PRZEDMIOTY MÓWIĄ 0.0 . ·
., .
. ..
., .
. .
. .
. .
NRo 5
. .
...e.. .
. .. .
.......
NAKłADEM: PAŃS'tW. WYD, KSlĄZEI£ SZKOLNYCH'
. . o . . . . . .. . . . . . . . .
/Image0002_0001.djvu
--
,
PAŃSTWOWE WYDAWNICTWO KSlĄtEK SZKOL WE LWOV'IE
Ul, Karkowa 21. - Nr. felef. 28-47. - Kouto czek, P. K. O. Nr. 141.751
BIBLJOTEKA SZKOŁY POWSZECHNEJ
ma za zadanie dostarczyć młodziezy szk6ł powszechnych wszyst-
kich stopni, oraz młodzie!y pozaszkolnej pożytecznej i zajmu-
ilłcej lektury, która pierwszym uzupełni i pogłębi uauczanie
szkolne, drugim rozszerzy widnokręgi umysłowe, pobudzi zain-
teresowania i wol
czynu, ułatwi samokształcenie, zachęci do
tw6rczoiici indywidua1nej i zbiorowej, Upatrzeni Autorowie w ja-
snych, barwnych i ciekawych tomikach opowiedz. młodzieiy
o tem, co młodziei powinna wiedzieć z przeszłości i terainiej-
szoic:i i co naprawdę czytelników zajmuje. T_le 50 gr. tomiki
pozwol. młodzie!y tworzyć włuną .Bibljotekę-.
TOMIKI PRZYGOTOWANE DO DRUKU.
I, co WIESZ O POLSCE?
Witold Taszycki. - !\lasz język ojczysty
Witold TaliZyckl. - Mowa ludu polakieco
II, ZNAKOMICI POLACY:
Wacta.. Sieroszewski. - Marszałek józef Piłsudski
Slefan Pap
e. - Prezydeał Iguacy I'nośdckl
Stanlslaw Rachwal. - KslłłdZ biskUp Baudarakl
III, WOJSKO POLSKIE:
Jan BillIIski. - Marsz, marsz Dąbrowski
Jan BIliliski. - Legjouy Piłsudskiego
Jan SlasuIJ/ski. - .,.Niemasz pana aad ułaua
Jan Mislew;cz. - Policja I'aliałwowa
IV, NASI SĄSIEDZI:
Mar Jan Szyjkoll/skl. - CzechoałolVacja
Bo/esła", Srockl. - Niemcy
E. M. Schummer Szermentowskl. - Litwa
Wladys/uw KOlI/lllef1ko. - Sowiety
V, NASI SOJUSZNICY:
Marjan jedlickl. - FraacJa
Mieczyslall/ Brahmer. - Włochy
VI. POLACY NA OBCZYtNIE:
Jóuf Watra Przewlockl. - Polacy w Ameryce
VII, MIASTA POL!lKIE:
Kazimierz Konarski. - Warszawa
Fryderyk Papce. - Lwów
Kazimie,z Buczkowski. - Kraków
Bernard ChrzanoIJ/ski. - Pozuali
Witold HuleK/icz. - Wlluo
Andrzej Zand. - Łódź
Julja Jaworska. - Lublin
VIII. CO DALIŚMY LUDZKOSCI:
Józllf RqczkeIJ/ski. - Poiska w rodziule narodów
Tadeusz Nayder. - Koperalk
/Image0003_0001.djvu
BIBLjOTEKA SZKOŁY POWSZECHNEJ
. .. 'W" .'". ... .. ...... . . ..
. .. -.
. .-...
.
.--. . :-..-. . . .".
,\.
Jf\N KUGLI N
JAK POWSTAJE KSIRŻKA'
NAKŁADEM
PAŃSTWOWEGO WYDAWNICTWA KSIĄŻEK SZKOLNYCH
LWÓW - 1933
/Image0004_0001.djvu
C \
\j
A- 11+ 232.
IIUITEKA
UMCS
lOlUN
'\
J
ł, I
/Image0005_0001.djvu
Bodli('('
\larysi. .Jasia i .Jadwini prz('lu'O-
wadzili sit: do własnego domku. Dom ten w
.
hwlowano na kr:tl1eu miasta w niewielkim, pd-
n
'm dl'Z('W owoeow
"('h i kwiat{)\\" ogl'{ulku.
Ksi;łŻki ('ah'j l'odzin
. a wit:c i dzieci. I'OZ
I'ZW'OJH' dolychczas z powodu ciasnoty miejsca
po r{,żnych szut'l;ułaeh, szafaeh, kOl'ylarzu, a na-
wPl i sll'ydm, znalazły 1('I'az wygodne pOll1ic
szczeni(' w prz('slJ'onnych szal'aeh i pÓłkach
w osohnym pokoju hihljot('('znynl. Było tam
dużo słOl'u'a. powiell'za i wygody.
To h'ż zmimH
t
lH.z
'j
ł
' książki z naj
wi(
ksz('m zadowolt.'ni('nl. Pod wpływem pro-
mieni słonl'l'zn
Th zacz
ł
. IH't:żyĆ' swe zgnie-
ciollt., dolychczas okładki. jakhy <'il
żkil1l trudem
zmaehane nllniona. wchłaniać' w siebi{' nadla-
tujące z ogn)(łu wonne powiPlrze, wr('szcie roz-
gl:łda{. sit: cit.'kawie po pokoju i po sohil'. .\ hyło
na eo palrz('{.. Ksiqżki hyły najr{,żnorodnil'jS7.e.
PI'zy wejściu do pokoju, na proslyeh pÓłkm'h
I"Ozgo
cił.\. sit: kshlŻki dzieci. Było ich sporo.
:\"il'kl{))'t.' j('S7.l'ze llieopnlWJw. lu i Ówdzie trocht:
n;l(lwyrt:żOlH'. im1£' oprawione w kolorow(' pl{,lna
i harwlH' p:1pier
..
X a.i\\"il
ksza r{)żuOI'odnoś{. panowała wśr..)(1
l'
/Image0006_0001.djvu
-1
HlblJo!l,ka rodzloy
książek oJca. W śródkO\wj wielkiej szafie stały
r.ięknie w skór
oprawnc tom;\. najwybitnicj-
szyeh autorÓw polskich i obcych, a w mnicj-
SZ('j z boku stojącej szal'ie umiesz('zono książki
stare., w dt'mmł skórę lub pergamin oprawne.
liały on(' dziwne napisy. l'\aprzykład: Inku-
nabuł - rok t-ł7o. Znaczyło to, Ż<, książka
w tym roku została wydrukowana. .\ nazwc: "in-
kunabuł" mialy wypisanc wszystkie bardzo rzad-
kil' książki drukowanc do roku 1;)00. Poza inku-
naJHlłami stały tam ksi:łżki z pożółkłemi napi-
sami .jak: Koehanowski, I'sałt(-'rz, Bihlja Loopo-
lity, Wujel<, potem wiele ksi
łżek 7. napisami ła-
dilskiemi luh też krótkim tytułem: Haller tjn I.
Cngłl-'r 1532, J anuszowski, (
roll, eo oznaczało,
7.C ksi:łżka dmkmnma hyła ]>rz(-'z dmkar'za Hal-
łera, Unglera itd.
I\siążki zaczc:ły się przyghłdać sobie i dzi-
wić, aż wrl'szcie, gdy o zmroku zapanowała
w domu dsza. zaczęły mic:dzy soh
ł szepty i roz-
mowy.
- Patrz - mówi książka ,,0 takich eo
ukradli księżyc" do książki
w której opisant' Set
.,Bardzo dziwnl' hajki i przygody Wicka War-
szawiaka".
- - Patrz. jaki(' h-' książki zprzeciwka ogromnc
poważne.
Czy to takie same książki, jak my?
-
i(' mąćcie ciszy i naszego spokoju
ledwo słyszalnym głosem odezwała się książka.
/Image0007_0001.djvu
Kehliki zaczynaj. rozmowę
5
na której grzbiecie czerniał napis: Pergaminowy
r
kopis -. rok 1300.
.\le kshlŻki dziecięce wcale nie myślały si
uspukoić. Gwar czynił się coraz większy, a gdy
wreszcie jakaś najmludsza z książek, z napisem
St. Halicki -- ,.Chłopcy" - wiercąc się i wyga-
cluj
łc, upadła z hałasem na podłog
, rozpocz
ła
się ogÓlna pogadanka. nawet mi
dzy staremi
t'oljałami.
Pytanu się wzajemnie: Dlaczego \....y jesteście
oprawione w skÓrę, a wy w kolorowe płótno?
.\ dlaczego ty masz takie dziwne litery? Dla
ezcgo ty w obcym przemawiasz języku? A ile ty
masz lat? Skąd się wzięłaś, aż z tak odległych
krain? Jakie koleje przechodziłaś? .-\ jak ciebie
stworzono, dlaczego wyglądasz zupełnie inaczej
niż ja?
.J ednak w ogólnym rozgwarze książki niewiele
si
rozumiały. Zgodzono się więc, by opowiadać
pokolei, oraz by dzisiejszej nocy opowiedzieć
tylko, w jaki sposÓb poszczególne książki po
wstaly. Po dlugich targach ustalono, że naprzód
opowie swe dzieje wielka: i gruba i bardzo stara
ksi
ga z napisem - Biblja Leopolity, - a po-
tl'm mówić b
dzie w imieniu najmłodszych kole-
żanek wścihska i pstro ubrana, chuda ksią
żl'czka zatytulowana - ,)IIKOŁ.UKI" - na-
pisaJla przez .J adwig
Sławikówn
.
Slara hihlja, któr
l młodzit.'Ż lUtzwala babcią.
zac/.ęła głośno kaszleć, a gdy si
uciszyło, tak
zaczęła swe opowiadanie:
/Image0008_0001.djvu
6
Biblia Leopolily opowiada
lO rodziłam się ja ko kshłżka w I"Oku ł.-,(i 1.
w dnrkał'ui jl'gomośd pana
likolaja Szał-ł'l'n-
herga. Śhlza ka, klóry po d I UŻSZl'j wt:d r()\\"('l' ż
.-
da osiedlil sit: w KI'akowic.
aprzód opiszt: wam jego w:lI.szlal. B.dy
lo dwi(' rozleglI' sale. mi('szcz:!l"e sit: w donlll
pr/.y ulicy Florj:1I1skil'j. W pierwszej sali I"'a-
cowali skład:ll"zl', ('zyli jak ich w(l\\"("zas uaz
'-
wano' - 10wal"Zyszl' zecerzy. \\. sali dnIl-
iej
pracowal i lowaJ"zysze d ni kal"ZI'. l' skład:łI'zy
slal
. I'zl:dami sloły. Iworzą('l' jakhy uliczki.
a
każdym sluil', zwanym rq.(all'm. /(>żalo podtylu
pudło. Takie pudlo, cz
.li kaszla. hyl lo rodzaj
plaskiej szuflady z licznemi przl'gl"ódkami.
\Y każdl'j 1)J"Zegl'Ódl'I', zwanej k n',/, k..ł. nagl'o-
madzonc hyly czdonki. I lak. w kł"óhcl'. It'ż..!('ej
u dolnego hrzegu pudla: znajdowaly sit: ('/.donki.
na kló)'ydt wyryte hyl
' 1ilt'I'ki "a", w drugil'j
czcionki z Wenl .,b u i I. d. W g{II"IWj ('zt:śd JIlł-
dla h'żal," lilery widkie .\. B, C, D. i t. d..
a u sanH'.i góry cył-ł.y 1. 2, :t I. aż do (I. :\ ie
hraklo leż kł'{,hl'k z wszyslkiemi znakami pisał'-
skil'mi. jak: l)).zl'l'inl'k, śl"l'dnik. kJ"Opka. dwu-
kJ"Opl'k. p.,.lajnik. wykrzyknik. (.udzysl{)\\", na-
wias i t. p.
Lill'ry mak naz.\"\\":.lłIo minuskulami. duże
majuskulami, luh leż '\"l'I'salikami. \Y kilku kl'{,h-
kach wida{. h
'lo czcionki, I'{,żm'j gnrhości, ail'
hl'z lill'I.('k na kOlleu. Byly lo ł-ircly, p{,Hirl'ły luh
spacji'. Firl'lów i spacyj uż
'wallO 1)J7
. skla-
/Image0009_0001.djvu
Opis drukarni i czcionek
7
daniu lam, gdzie np. mit:uzy słowami pozoslawia
sit: pusl(' 111 jejsce.
Czcionek hyło w dnikarni hardzo dużo ga-
lunk(}w. pod wzgkdem wil'łkości likI', od naj-
mniejszych, łedwo czylclnych, aż do najwi
k-
szych. CZl'ionki o pcwnl'j wysokości miały rÓ.
ŻIH' nazw
.. '\"i
c np. czcionki. ki (I!'l' były lak
wielkie. jak le, kl(I!'emi zadrukowalH' s:l s"'on
.
dzisil'jsz.\"('h ksi:lżek. nazywaly sit: ..korpus".
Trodlt: w il:ł,;SZl' oznaczano nazw:I ..cil'('loO'., je-
SZCZl' wil:ksu' ..h'reja", a już zupełnie duż
..l('ksl.'. Taki('m lekslowcm pismem macie dziś
Iloczone Iyluly. Za moieh czasów składano ..tek-
slem'. treść' I,;si:lżek.
rnicjsn' zaś odmiany na
y-
wano ,.lwU!"' luh "nonpard".
- To świat mało sit: zmi('nil 1)J°Zl'Z lych czte-
lo.\"sla lal - wlnlcilo jaki('ś dl.ido naukow{' -
ho u nas w d nlk:1I'n i l'niw('I'sylecki('j w Kl'a-
kowil' dziś lak samo nazywają czcionki.
-- l u nas lakże -- zawołały chón'm wszysl-
l,;i(. ksi:lżki i le dni kowam' przed siu lal,\" i te
najnowsze.
-- <)I()Ż taki('mi czcionkami zostały zadnI-
kowane moj(' stl'Onic(' - mówiła dalej hihlja. -
.\ stalo sit: lo w len sposb]):
Pan
[ikołaj SZarr('nl)('I'g dhały. lJy jaknaj-
wit:eej ksi:\żpk polskich czytano w Połsce, bo
dnikowano wÓwczas IJ\'zl'ważnie ksi:lżki łacili-
skie. zw I"l')(.i I sit: do ks. ,/ ana Leopołity. ł)J'ore-
sOloa .\ k:ulemji krakowskie.i. h
' 1)J'z('IIl')maczył
Pismo świt:t(. na jt:zył,; połski. Po długich lalaeh
/Image0010_0001.djvu
8
Rękopil biblii. Drzeworyty
pracy dzieło zostało dokonane. Powstałam jako
r
kopis. dosyć nieczytelnie pisany. Ksiądz Leo-
polita zaniósł mnie do pana :\Iikołaja, który za-
czął robić różne przygotowania. Przywołał prze-
dewszystkiem jakiegoś mistrza i polecił mu spo-
rządzić dla mnie szereg drzeworytów. Drzewo-
ryty s
l to drewniane plytki. tak wysokie jak
slupek czcionki, na których mistrz rzeźbi
obrazki. Gdy taką wyrzdhioną płytkę poczt'mi
się farbą i nałożywszy na nią papier mocno go
przyciśnie, na papierze odbije się obrazek wy-
ryty na płytce. OtÓż taki ohrazek polecił pan
Szarfenberg wyciąć rytownikowi dla pierwszej
mej stronnicy, zwant'j tytułową. Dla strony dru-
giej wykonano drzeworyl z portretem króla Z
.-
gmunta .-\ugusta, za ktÓrego panowania mnie
właśnie drukowano.
Pozatem wyryto wiek drzewor
.tów (Ha
ozdobnych liter pocz
ltkowych, cz
.łi inicjałów
i dla zobrnzow:min różn
"('h miejsc Pisma
wit:-
tego.
(;dy już wszyslkic dl'zeworyly były goto\H',
odniesiono mój rękopis do sali składaczy. Roz-
dzielono mnie mi
dzy kilku młodszych towa-
rzyszy i teraz zaczęłn się nade mną właściwa
praca. Każrl
. z lowal'zyszy wziął w lewą ręl
/Image0011_0001.djvu
Zaczyna się składanie
.,
9
ołowianą, a na niej zaczął układać drugi wiersz,
potem trzeci, aż do szóstego, przy którym wier-
szownik wypełnił się po brzeg. \Vtedy przy po-
mocy mosiężnej linijki wyjął składacz zgrabnie
wszyslkie wiersze i postawił je na prostokąhwj
drewniancj szufelce. Tak składał i ustawiał na
szufelce, aż do pewnej miary. l\Iiara ta ozna-
l'zała, jak długa ma być moja stronica. A grly
,
'-
<,
.'Ii.-
a--
L.
\,
//< .
/. J-
.
Czcionka.
Wlerszowaik.
długość już się z
adzała. umieszczono na jej dol-
nej części cyfrę, która oznaczała kolejność stro-
nicy. Cyfrę tę nazywano .,paginą", a całą złOŻOlUl
stronicę .,kolumną". Gotową taką kolumnę zwi
l-
zał składal'z mocno sznurkiem i schował na
szcrokh'j PÓłcl', czyli desce.
I zal'zął zn()w składać nową kolumnę.
Kicd
' miał już osi£'m kolumn gotowych.
oznajmił to panu Szarfenhergowi. Ten polecił
/Image0012_0001.djvu
10
Korekta. Prasa drukarska
dwom dlłopcom, clnlkan'zykom, zrohi{' z ko
lumn oclhitki, cdem wykonania "kon'kt.' ", t. j.
wyszukania hIl
dÓw. ktÓr(' skI ad acz mimowolnie
mÓgI popdni(
. Odhitkt: kOJ'('ktow
1 spOl'z
tdzono
na prasie clnlkal.skie.i. .
- Z nami poslt:I)()wano zupełl1i(' lak samll-
Olkzwaly
it: ni(,kt(II'l' ksi"żki WSpMCZl'Sl1l'. --
.\ ('z." hIl:cI()\\" hylo dużo?
--- O, lak -- odpllwil'dziala Bihlja. - BIl:dy
le powslawaly dzit:ki I('mu. że nieraz czeionka
jedna i dl'llga III.Z('sYIl
/Image0013_0001.djvu
SposOb drukowania. Papier
11
(;dy śruhc: PI"ZY })(IIll()(.,," dnlŻka kl'C:CUlW, ek-
ska podnosila si
wgól"C: luh też opadała wdł-I!.
Olc'lż dnikowanit, odhywalo sit
w ten sposl,b.
że na siole I'ozstawiano dwie luh cztery alho też
osiem kolumn (z
!}l'Żnie od ich wielkości:) na-
dera no je I'al"h
l. nakładano na nil' papit'l. i na-
dśnic:lo go Illocno cksk
l gÓ"'I
l PI'ZY pomoe'Y
śl.uhy. (;cly deskc: podśnl!lOwano wgł-II.C:. na pa-
pil'rzc' odhite h
.I,," sll"ClIlict' jednego
lI'kusza.
Ohok pms sIały sloliki Illałe z kamit'nnemi
pl
'lami do rozcierania eze'mi tlmkal'skiej. zlożo-
nej z sadzy i pokoslu. zapOm()('
l dwł-Ieh skórza-
nych gl"zyhków. (;I"zyhkami temi IH"zt'noszono
l'al"llC: na ezcionki.
a śmdku sali i pod ścian
l
stal
' slos.\" papie'ru jużto pTze'zlUu'Zont'go clo
cll"uku. jużlo z
idrukowalll'_go.
- .\ ('{IŻ lo jl'st papie'I'? - zap
.tała sennie
lish,żka. na klc'lrej gl'zhiecil' widniał napis: "Per-
gaminow
' n:kopis". -. Czy ty. Bihljo, nil' je'sle'ś.
lal;: jak ja, zmhiona z pt'l'gaminu?
-
it" ksic:go ezl'igmJna - odrzekła Bihlja.
KaJ.I
. moje S
l z papie...!. Zdarzało się za moich
mlotl.n.h lal. że' nie'klc'ln' kshlŻki odbijano na
pt'rgaminie'. .\le hyło to hardzo rzadko.
Ió-
wiono. że' lo hc:dzie kshl7ka clla I\.l'óla .Ie'gołllo-
ści. luh clla hiskupa. Wic:kszość kshlże'k odbijano
na papie'l'ze', ho pt'l'gam in h,,"ł za th'ogi a cho-
dziło o lo, h
. nawl'l ludzie mniej zamożni.,
sZl"ze'gł-Ilnit, młoclzit'ż UCZ
ll'
1 sic:, mogła sohie
ksi:tżkt
I..upif.
Papie'r h,," 1 zewn
lrznic bardzo podobny clo
/Image0014_0001.djvu
12
Wyrób papieru
pergaminu, ale mnil'j h'wały. Jak mi opuwia-
dano, pergamin robiono z ośłich ałbo ciel
cych
skór w tcn sposób, że je "rozpim,mo, suszono
i gładzono. Papier zaś robiono z szmat lnia-
nych) w młynach papierniczych. Szmaty dohrz('
przebrane i wyczyszczone rozrywano na zębia-
stych kołach na najdrohnil'jsze kawałki. ka-
wałki te rozhijano drewnianemi hijakmni na
miazgę. Gdy miazga już była ubita, wsypywano
ją do kadzi i mięszano z wodą, klejem i bar-
wikiem. Taką płynną mas
papierową czer-
pano na g
ste sito czworokątne. Woda przy
nabieraniu przez sito przcciekała, a na sici('
pozostawała miazga papierowa, tworząca już
arkusz papieru. .\rkusz taki wykładano z sita
na grube sukno, suszono i prasowano i papi{'r
był do użytku gotowy.
-- Nasz papier był zupełnie inaczej Zł'O-
biony - zawołały niektóre nadwyrężonc książki
z działu dzieci
cego.
- Opowiecie nam to później - odrzekł
Psalterz Kochanowskiego _. teraz niech Bihlja
kończy swoją rzecz.
- OtÓŻ -- podj
ła Biblja - opisałam wam
salę drukarską. Kiedy arkusz mój, czyli osiem
kolumn. stało na desl'e gotowyełL przyhyło
clw(kh Ill"ukarczyk{)w, uchw
.ciło clesk
i za-
nioslo j:t przed pras
drukarską. Towarzysz
drukarski zsumlł kolumn
po kolumnie na stlIł
prasy, natarł je I":u'h:t, nałożył "arkusz papi('I.u.
przykręcił śrubę i tymczasowa odbitka była go-
/Image0015_0001.djvu
Misn.. Adam zszywa
13
IOW3. Pan Szarfenberg nałożył na nos wielkie
rogow£' okulary i zaczął powoli czytać literk
po literee, słowo za słowem, a hł
dy znaczył
('zt'rwonym inkaustem, podobnie jak to widzia-
łam w zeszycit', który nasz .Jaś z obawy przed
sW
ł mamushł kiedyś mi
dzy nami schował.
-- H a. ha - obawiał si
nagany i nic dał
go matce do podpisu
Zaśmialy się książki ]wzy
wejściu.
Pan Szarknberg. przeczytawszy wszystkie
sll'onin' i naznaczywszy hłędy, gniewał się na
towarzysza składacza. SkOllCZ.vło się na tem. h'
markotny składacz hh
dy h' poprawił. Korekta
powtarzała się nieraz dwu i trzykrotnie, dopÓki
skład nit' był bez bł
du.
(
dy już wszystkie bł
dy były poprawione,
odnit'siono znÓw deskę z kolumnami do sali
drukarskiej. Tt'raz zaczęło się ostateczne dru-
kowanie m.kuszy w sposóh. jaki wam opisałam.
\\"ydntkowane m'kusze układano w stosy.
.\ gdy wszystkie strony były wydruko-
wane, załadowano arkusze na wóz i zawi£'ziono
do mistrza imf pana .\dama, który nad bramą
SWt'go domu przy ulicy Goł<:hiej miał wywit'-
sZOlHł tahłic
z napisem: "Introligator".
l\listrz .\dam miał warsztat niewielki. .JedlHł
zaledwie izbę. X ił' widać też tam było zb
.t ko-
sztownych Ul'ządzeil. Pod oknami stał stół. X a
stole dwa introligatorski£' krosna do szycia ksią-.
żek, kilka noży, noż).czek, kilka mosiężnych 110-
ków do wyciskania ozdób na okładzinach, kilka
/Image0016_0001.djvu
14
Biblja w oprawie
III'as drewnianych_ ko('iołl'k z klejem - i lo
wszyslko. .\ pod scwnami siały doslan.zolH'
l; rÓ7.nydl dł"llkaril arkusze najrozmailszydl
ksi
ł
.
[ nlOjl' m-kusze uło7.ono w pokaźny sI os. .\k
poniewa7. l)fInu Szart"l'nłwrgowi hanłzo sil.': z wy-
kOl'll'Zl'nie:m ksi
l7.ki spieszyło, pan .\dam wzi
łl
sit: I'<łezo do pracy nade mn
ł. Przy POJllOl.y
swej żony i dwu lIl'zniów poskładał arkusze
mu.je na troje, poll'm pozhie"'Ił kolejno po subie
nasł<:puj
l('e arkusze, spl.asowal mil:dzy dwiema
de:skami i IIl'zl'l'iqg1U1WSZY ]U"Zl'Z swe krosna
sześ(' gl'llh,vl'h sznurkbw. ]u"zyłożył arkuszl' moje
do sznurk6w i mo('no je do nil'h przyszył. Dy-
łam wh'dy już kshłżką. ah' jeszcze nil'uhl-alUł.
Żehy mnie ]H"zyhra(' w szalt: ołJl'l'nic j('SZl'Z(' po-
siadan
ł, za(,z
łł mbj misll"z wyprawiać ze IUIUł
\\Ta]£' prz
kr£' har("l>. \Yit:l' prasował mnie stra-
sznie silnie mi<:dzy d£'seczkami. putl'm nalał mi
na grzhil'l gor
!Cl'
O kleju. nastt:]mic ściął slnl-
iem mojl' boki i wygładził jakimś kamykiem.
Były to ban]zo holesIw zahi('gi. .\]c kiedy nmil'
wyj<:lo z prasy, h
.łam ror£'mn
l kshłŻk
ł, arkusze
nloje hyły mo ('no z sohą spojOJw, a brzegi po-
malowar1l' ('zerwieni
l. Do sznurkl)w whł7.ą("
.dl
mbj grzhit'l doezl'pił h'raz pan .\da111 dwi£' hu-
kow£' d£'s£'("zki. a na gl'zhict i deseezki nal'i
lgn
łł
i nak]eił płat dełecl'j skóry. Znów poszłam do
prasy, w ktlll"(>j ldałam kilka dni. A gdy mnie
z prasy wysuszoną wyj <:to, nagrzał pan .\dam
swoje: mosi<:7.lw lIoki i powyciskał je na moich
/Image0017_0001.djvu
Bihlja u Króla JeJ;:omości
1:)
oldadkaeh. \Y len sposc',h otrzymałam I"I".
IH'
o;rdohy. I'l'zymoeowflllO mi jl'SZCZ(' do okładzin
dwi(' l1losi
żlH' klaml'y do zapinania h
.łam
zupl'lni(' goloW
l.
\\"1('(1.,' pan Sza rr('n ł)('rg, przyodziawszy sit:
w dl",stojne szat
., zani{,sł mni(' z ksil:dz('JH Lco-
polil
! na \Yawl'l i \\T(:czył lII'oczyści(' Kn',lowi
./('gomości. I'amit:lam r:Hloś(
kl'{,la. gdy mni('
zohacz
'ł, gd
'. kal'I
. mojc zaez:lł I lI'z('ghldac'.
i (.z
'lac". I'an Szarr('nhel'g zoslał nagl'odzony
szladwdwl'nL .\ nmie oghldali doslojni panowie.
pit:knl' dwon,ki(' panie. ułożono mnie na he)Jlo-
I'ow
.m stołl' w komnaeie kl.c',I('wskiej i wiem,
że do śmie'l"('i slużylam Krc",lowi Z
'gmuntowi
.\uguslo,,'i jako pociecha w cit:żkich i hole-
sn.n'h ('hwilaeh jego ż
.cia.
Jakie hyly dalsze kołl'je moie'h 10sc'I\\", dziś
.iuż wam opowiada{. nil' h
d
"
Ioże kied
'ś opo-
wi{'my sohie dzi('je książek w Polsce. Dziś już
pHl'a pc',żna. a III'zeeil'ż ch
lnidJym usłyszała
opowiadanie najmłodszej z ksi
lżek. ho 1)J'z
.-
puszczam, Ż{' dowiem sit: wh'ł II ciekawych rze('zy.
-. Dzi(:kujemy za opowieś{' -- odezwały sil:
poważnie ..Śpiewy hisIOl"YCZIW"
iemccwi('za.
.\ł{\. jakie to I'zeczywiście dziwm'. że nasze ko-
lejl' przy dl"lIku h
'ł
' pl'awi(' zupełnie taki(' same.
Takieh samych nazw, czcionek. lu'as i papil'ł-ll
uż
'wali drukmTzykowie w drukm'ni przy :\owo-
lipiu w Warszawi{', gdzil' w I"Oku 1 Rl f) ujl'za-
łam świalło dzienne. -ł).łko prasa dł-llkarska
hyła żl'lazna. dlOciaż w warszlaei(' nasz
.m słała
/Image0018_0001.djvu
16
Róiue ma&zyuy drukar.ki
takżt> staruszka drewniana. ktl)ra chyba pamię.
tała twoje czasy, Bibljo. T
ki sam b
.ł też war-
sztat mojego introligatora.
-- O, i ja pami
tam takie prasy, nawet
drewniane - zawołała _"Grażyna" :\lickiewicza,
tłoczona w roku 182:i - choć za moich czasów
zaczt:to używać pras ż<'laznych, z rMnemi kól-
kami i jeżdż
lcemi pł:,.tami. Prasy te nazywano
dlall'go pospiesznemi. Ale wielll,
e cit:żko sit:
na nich pracowalo, gdyż ludzie, kt{lI'zy je przy
pomocy koła rozpt:dowego wprawiali w ruch,
hanlzo si
na prac
skarżyli.
-. l'\as także odbijano na takich maszynach.
"t:cznem kołt'm poruszanych - zawołały dzida
Krasińskit'go i Słowackiego.
- Pierwszt' moje arkusze odhijano rÓwnież
na takiej maszynie - wtrąciła "Stara Baśń"
Kraszewskiego - ale jakoś w połowie druku
przepl'owadzono u sufitu drukarni nad moj.l
maszyną i nad innemi gruby żelazny wał z ko-
łami, zwany tmnsmisją. Każde takie koło połą-
czono z kołem jednej maszyny przy pomocy
pasów skórzanych. .J akaśniewidzialna siła, mó-
wiono, że to elektryczność, obracała kołami
u sufitu, a koła te wprawiały w ruch koła roz-
pęoowe i same maszyny.
.J esz('ze różne książki zabierały głos, opisu-
.iąc HczDt, szczegóły swych maszyn. gdy z półki
dzit'ci
cej zaczt:ły si
podnosi(
piskliwe głosy.
- Teraz na nas kolt'j, ho, ho, nasze dzieje
są o wiele ciekawsze.
/Image0019_0001.djvu
Drukamiu wspulCU:BUd
17
-
iech opowiadają ,,)Jikołajki".
t
dy si
jakotakn uciszyło. zacz
ły ,,)Jiłn-
lajki", jąkaj:łl' si
lrol'h
, swe opowiadanil'.
- Rarclzo przepraszam, jestem młoda, może
nil' h
de umiała tak pi
knie opowiadać jak Bi-
hlja, ll'mhardzil'j, Żl' opowiedzieć musz
o har-
dzo skom pl ikowanyeh sprawach. J dcl ibym wi
c
l'OŚ przepomniała, lo w
', sioslry - tu zwróciła
si
do gromady ksi:łŻl'k dzieci
cYl'h - także
mi pomóżcil'.
- Dohrzl', dourzl', lylko śmiało maI ulka -
zawołał Slaś Tarkowski z ,,'Y pustyni i w pu-
szczy" Sienkiewicza.
- Drukarnia moja - zacz
ły ,,
Iikołajki" -
/.najdowała si
w Poznaniu przy ul. Sew. Miel-
żyńskiego 24. Ryła ona lroch
podobna do dru-
karni pana Szarfenberga, którą opisała babcia
..Biblja", ale znacznie obszl'rniejsza, a jej urzą-
dZl'nie bogalsze.
- Sala składaczy zastawiona była także re-
galami i każdy regał miał w sobie szufladki
zwane pudłami luh kasztami. ,y kasztach znaj-
dowały sie czcionki, w jednych małe, w innych
duże. Czcionki te, zależnie od wielkości literki
nazywaly si
: nonparel, petit, korpus lub gar-
mont. cicero, mitel, il'rcja, tekst, dwucicero, dwu-
mitel itd. Gdy któryś z drukarczyków chciał
oznaczyć wysokość literki, mówił, że ma ona
tyle, a tyle punktów. Widocznie drukarze mają
dziś miarę punktow
ł, bo nawet widziałam li kie-
rownika drukarni taką miarkę, na której z jed-
Jak powlllaje klli'lika
2
/Image0020_0001.djvu
1
Na.lwy czciunek
llej strony były wyrytl
100 cm a z drugiej 2:W:{
punktów. Wiec takiemi punktami mierzyli druka-
rze swoje czcionki i mówili, że np. petit ma
osiem punktów, korpus i garmont 10 punk-
tów, cic{>ro 12 punktów.
Ioje czcionki nazywaj
l
sie cicero i maj
l t 2 punktów. Zdaje mi sie.
że wiekszość dzisiejszych książek złożona jest
ezdonkami cicerow{'mi albo też korpusowemi.
ho takich czcionek najezt:ściej w
rukarni uży-
wano. Drukarze używali na oznacZl'nie czdonek
także innych nazw. :\'iekt()re czcionki, małe
i wielkie, do sil'))ie jednakże podobne, czyli jcd-
nakowego kmju. miały ItazWę: Bodoni. antykwa
Jeżyilskiego, antykwa \Yalhauma. Gm'amond.
Imperial, grul{'sk itd. Czcionki o jednej nazwie
tworzyły jakhy jedn
l rodzint:.
[ieściły sit: tl'Ż
zw
'kle w kasztach i regałach j{'dnej uliczki.
Pamiętam. jak w roku 1929 przywieziollo
do drukarni antykwt: Jl'Żyliskiego. Kierownik
drukarni nie posiadał sit; z radości. Dotydwza-
sov,e, więc i mojc czcionki odł{'wane były za-
granicą. Jł.'Żyilski narysował swoją antykwę, po-
tcm polscy grawerzy wycięli dla niej stalowe
stemple, temi stemplami wybito foremki do
odlewania czcionek czyli matryce i z matryc
tych na specjalnej maszynie odlano czcionki.
Ponieważ wszystkie te zachody czynił pan .J e-
żyński z \Yarszawy, lub też jego pracownicy,
dlatego czcionka ta nazwan
ł została antykwą
J eiyńskiego.
/Image0021_0001.djvu
Materjał drukarski
19
i('kt{)r(' czcionki nazwano kurs.\"\vą, ł<' mia-
nowici('. które prz,\.pomin::lją litery pis::In(', po-
chyk.
pn'wz (.zciOlll'k hyło w druka....i jl'SZCZl'
dużo innego malerjałll drukarskiego, np. w ka-
sztach poukładrme były ołowiane płytki t. zw.
. L:'
:.} r
.' ,
..t
.
II
.
\
.:\
.\
-
..
....
;r
;/ .
'"
\.
,.
.. "'_.- r I .
. ). o
, ..0
\-
').'
\.
""
.
,
. I'.
....
:.., r r.
°t- I
ł
i.
ł
ł
l;:) .. .
. . \ .
t--
<.
,
../.
te
...
lIawny WYR!"rI rlrukarni.
inlerlinjl', reglety albo szczelinki. Płytki takie
wkładano zawsze przy składaniu między dwa
wiersze, by mi
dzy niemi był wi
kszy odst
p,
przez co slawały się czytl'iniejsze.
Pod ścianą na półkach znajdowały si
po-
dobne płytki ale grube, tak zwane sztegi, albo
sztahiki. Tych używano przy składaniu do wy-
2'
/Image0022_0001.djvu
20
Z
c
rniu n,l'ZUII
pełnienia takich miejsc, klÓre stanowily prc1żną
i nil,zadrukowan:l C7.t:Ść sll"ony.
\\" nil'ktc)rych kaszlach leżaly też plytki 1ll0-
sit:żnl', nazywane linjami dlatego, że dnlko\\"ano
niemi linje, spotykane \\" książkach.
Były jl's7cze pudla z cyframi i OI'nanH'n-
ł
... ł
''- - ..
.:;;
. "
.,,
--
,
- --\ -; , .'"
.\ '\"".1) _
'\
_ ,_ .
-,.
- . ;(!.... -----...-__"', -.\;oL
""
-
_ \" f.
'
'.; .,,*,
."\ .... li'\ -
..
-
. ł , 1. - --
\_
,
1.
..,
o
' .:.
tł
_-
,
"\;
QUI"\';
"'
...
., \
. ,.
:"...;. I(
!f
t' .,. .
....
;.ifI1f"l..-.... \.
. \,..
. .....
...
Z
"
rnia r\:"zna.
l:uni. lo .znaczy takil'llli czcionkami, kt"rellli tło-
czono różne ozdoby.
Tak wyghldala sala składaczy, czyli, jak ją
powsz('chni£' nazywano. zt'cernia reC7.na. Bo
\\" drukarni lej, \\" sąsi£'dni£'j sali hyła także z('-
cernia l1lasz
'nowa.
/Image0023_0001.djvu
Linotyp
21
-\\'Iaśnie, wlaśnil', nmie zlożono W zecerni
maszynowej - udezwało się wiele kshtżek i rocz-
ników gazet.
- l mnie także, a przynajmniej w wil:kszej
(.z-:ści - mówily dalej ,,)Iikulajki". - OtM
w zl'cerni maszynowej, nie hylo ani czdun('k.
ani rcgaMw, ani kaszt. Staly tam natomiast czteJ'Y
poważne. na dwa metry wysokil' . i przeszlo
IIwtr szerokie, hardzo skomplikowane nUłszyny
do składania, l. zw. linotypy. X awet tnldno opi-
sać taką maszyn
. Życzylabym- każdemu, by mógł
sobil' ją obejrZl'ć, bu to rzeczywiście coś nad-
zwyczajnego.
- O, ja taką już widziałam! .\ mnie na
takiej maszynie składano! - zawołały chórem
książki wydane po roku 1892. Od tego bowiem
czasu zaczęto używać linotypów.
-- Ale lllyśmy nic widziały i cil'kaweśmy jej
upisu, zawołały ksiażki starsze.
,,)Iikołajki" westchnęły i zastanowiwszy się
dobrze, zaczęły dalej:
- Linotyp jest to jakby wiełka maszyna du
pisania. Składacz uderza w małe klawisze ozna-
czone literami a za każdem uderzeniem wypa-
dają z plaskiej skrzynki. zwallej magazynem.
małe mosiężne płytki .z wyżłohioH:t lit('rką czyli
matryc('. )Iatl'yce uslawiają się w galeryjce przed
skladacz('m i gdy ich jest tyll', ile potrzl'l)a do
wypl'lni£'nia długośei wiel.sza, składacz naciska
maht ntczkę, a wledy w maszynie zaczynają
się dzia(' nadzwyczajne rzeczy. Wszystkie kółka
/Image0024_0001.djvu
22
Wiersz linotypowy
kr
c
l si
i sL
kaj
l. maLryce Z galeryjką jad
l
wgór
, poLem w bok do z
batego koła. za któ-
rem w ukl.Yciu mieści się żelazny kocioł z roz-
topionym ołowiem. Ołów wlewa si
w szczeliny
nad matrycami i szybko sLygnie. Pott'm znów
z
baLe koło obl'aca sk wstecz i u dolu maszyny,
z wąziutkiej szparki wysuwa się na wąską szu-
relk
czysLa jak srebro płytka. z odlanym całym
11-
.
I I.
.11
II"
-. Tl ł
lł
i ł
-' -
/
.
,
;
"
\
\
ł inotypowo 8018.
wierszem. Wiersz linolypowy rozlll się lem od
wiersza składanego ręcznie, że litery jego S
l
z soh
l w jedną plylk
spojOlll'. (;dy szufelka
wypełni si
wierszami, wystawia je składacz na
stół. Stąd zahierają je składacze ręczni do swojej
sali i tam robią ., nich. ezyli lami:.t kolumny_
gotowe do druku
/Image0025_0001.djvu
Krewne IiDot
pu
23
.)Iikołajki" Z ulgą odetchnęły._
-- A w naszej drukarni - wyrwała sit: ja-
kaś ksh,żeczka - -była także maszyna do skła-
dania. tro('h
do linotypu podobna, alf' nazywała
sit: typognłf.
- Zaś w drukarni, w l,l{n'ej mnie złożono -
rzekł lom wit'rszy Kasprowicza - były maszyny
,---;'
rJ. ''.
"f... .:I'I ł.
.,;;!"_' .......;, 1-
I
(
\
I ". I
1- " _ .t :
f
l --=-c
_: I
F : .
ł", .
\. f-
: '
, --."..
. ;" .:. - --.:
ł.......;..I..I""
:; ...
.t
';"}
.
'
...
Linotyp.
Typograf.
do składania zwanc monotyp. Maszyny te nie
odlewały całych wierszy jak linotyp, lecz wiersze
z htźlll'mi litt'rami.
Bardzo dziwne I"Zeczy opowiadacie -
powiedziala Bibłja. Cht:tnieb
.m chciała taki<,
maszyny zobaczyć. .\ czy w sali pras drukar-
skich zllajduj
, si
dziś t"kżt' lakie nieznane
dawniej cuda techniki?
/Image0026_0001.djvu
24
Sala maszyn
- O lak, zawołały kshlŻki - ,)Iikołajki" lo
pił:knie opowiedzą.
- Tak - zacz
ły ,)Iikołajki". - To, co
w drukarni pana Szarfenberga hyło salą pras.
u nas nazywa się: salą maszyn, bo o)l'Cnil' dru-
kuje się książki nie na prasach, lecz na maszy-
,
.
ii;.
.
\
.
r
..
.
r .
"
I
I ;
_.
TYRlówku.
nach. :\Iaszyn hylo w drukiu'ni naszej kilka OU-
mian. Była jedna ra:czna. hardzo slara. chyha
slult'lnia. alt, żdazna. Odhijano na niej kolumny
do kon'kly. .1 l'dnak <'ZaSl'ln oc..lhijał na niej
pan kiel'Owllik z uczniami po kilka arkuszy ja-
kichś osobliwych c..Inlków, bardzo celln.\"ch. na
papierzl' slar
'Il\ IlIb r<:<,znil' c.zerpan
.m. :\Ió-
/Image0027_0001.djvu
Co tu bał allU !
25
wiono wtedy, że to są książki dla bibljofiłów.
czyli miłośników książek.
Pod oknami stały małe maszyny, zwane ty-
glówkami albo tłoczkami. N a maszynach tych
odbijano bilety wizytowl', koperty, pocztówki,
I'ormularzl'. małe obrazki i il1Ill' drobiazgi, zwane
w drukarni akeydcnsami.
.\ obok pod ścianą stały poważne maszyny
pospieszn£', wi
ksze i mniejsze. Xa takiej ma-
szynie pospiesznej odbito moje arkusze i ar-
kusze innych książek. Drukowano na nich także
czasopisma. K ajstrasznil'jsz<ł jl'dnakże z maszyn.
była tak zwana maszyna rotacyjna. Mieściła si
w oddzit'lnej sali, a drukowano na. niej gazetę
codzienną.
Dziś jeszcze zgroza mnie przejmuje, gdy so-
bie przypomn
, jaki to był hałas, gdy na niej
drukowano. Trz
sła sit: cała kamienica, a głosu
ludzkiego nic można było przy niej dosłyszeć.
Wszysłkie maszyny próez prasy ręcznej
wprawiano w ruch przy pomocy motorów ele-
ktr:vcznych.
Drukowanie na różnych maszynach różnie
sit: odh
'walo. .:\ a małych t loczkach przymoco-
wywano czcionki. ułożone w kolumny, pionowo
wewnątrz maszyny. Pracownica drukarska.
zwana nakladaczką. nakładała ark nsz na po-
chyły dut.isk, a gdy maszyna poszła w I"lwh.
docisk dosuwał gu i przyciskał silnil' do czcio-
llek, przl'z co powstawała odbitka.
[aszyn
. pospieszne były więcej złożone.
/Image0028_0001.djvu
26
Druk na maszynie płaskiej
Czcionki a raczcj kolumny do druku układano
rodobnie jak na ręcznej prasie na płycie żelaz-
nej, zwanej fundamentem. Płyta ta była ru-
choma i przesuwała się w obrębie maszyny
wtył i wprzód pod kilku wałkami, które cz('r-
niły cały skład czcionek farbą drukarsk
l- Za
wałkami farbowemi znajdował się gruby walec,
czyli t. zw. cylinder. Przy druku cylinder po-
chwytywał nałożony nań arkusz papie m małemi
i1
f} r!"
.--
,-
---
roo.
Iauyna plaska.
łapkami i uhracając się naokoło swej OSI przy-
gniatał go do naezl'rnionego składu ezcionek.
Z tyłu maszyny puruszały si
długie grabki.
któl.(' zadrukowany arkusz chwytały i wykła-
dał:,. na stół.
- Trudnu nam tu zruzumieć - I'zekły z ni('-
ch(
l'ią hajlii Krasickiego, dl'ukowane za króla
Stanisława .\ugusta. Kunieeznit' musimy tał,C!
maszynł: zubaczyć.
/Image0029_0001.djvu
Msazyaa rotacyjaa
27
Drukowanie na takiej maszynie jest rze-
l'zywiście ciekawe. .-\.le jeszcze ciekawszą jest
praca na maszynie rotacyjnej. Dziwna to ma-
szyna i nie łatwo ją opisać. X a maszynie ta-
kiej nic drukuje się wprost z czeionek, lecz z go-
towych do druku kolumn robi sit: odlew w for-
mie półokrągłej płyty, zwany stereotypem. Stl'-
reotypy przyśrubowuje si
do c
.lindrów, a pa-
pieni nie wkłada się w maszynę arkuszami, lecz
wpuszcza się go mi
dzy c
'lindry jako taśm
pa-
'F\-,--'I .0: -. .
-
'
'-i
1L-I
-
;
... o .
ł;..
coM:
,".
:.
..
..
.;
n
J;
\Iaszyas rotacylas
pierową o szerokości całego arkusza, zwini
tą
z boku maszyny w gruby wał, mający od 5 do 8
kilomet nhy długości. Taśma ta prZl'suwa si
mię-
dzy obmcającemi się cylindrami a steorctypy od-
hija.i
! na niej druk. Gdy taśma przehiegłajuż mi
-
<łzy wszystkiemi wałkami, specjalny n6ź odcina
z niej arkusz, a osobny aparat łamie ten arkusz
kilkakrotnit" zależnie od ilości stl'Onic druku
wyrzuca go na stół jako gotową gazetę. Po-
/Image0030_0001.djvu
28
20 Iysięcy na godzinę
dobno na maszynie ruhu.'}"jm'j można wydru
kować 12.000-20.000 egzemplarzy gazety w jed-
nej godzinie.
-- To brzmi prawie niewiarogudnie - dzi-
wiła sit: Bihlja - trzysta egzemplm'zy jt'dnego
mojegu arkusza dł-llkowano prawie cały dzielI,
a ty mówisz, że maszyna rOhlC}'jna drukuje dwa-
dzieścia tysięcy całych gazet na godzint:?
- Tak, Bibljo - wtrąciła się jakaś ksi:tźka
francuska - to prawda; mnie odhito na ma-
szynie- rotacyjnej w ten sposÓb, że drukowano
równocześnie G-ł stronic i tu pu 20 tysięcy
egzemplarzy na godzinę.
Zaczął się znÓw bezładny gwar Wśl'Ód naj-
nowszych kshtżek. Jedne wychwalały maszyny
rotacyjne, gdyż OUl' ulllożliwiają dostarczenie
tanich gazet nawet hardzo niezalllożnym lu-
dziom, dł-llgie opisywały różne odmiany maszyn
pospiesznych, na ktÓrych .1(' drukowano, aż wr{'-
szcie Biblja, zniecierpliwiona, zaczęła inne książki
uspokajać, bo przecież ,,
likołajki" jeszcze nic
skoilczyly swego opowiadania. .
Odełdmqwszy więc chwilę, pudjęły ,)liku-
łajki" w ten sposóh swe dalsze opowiadanie.
- Upisałam wam jakotako swoją drukał'-
nit:. T('raz opowiem w dalszym chH
U, co ze
mną czyniono w różnych działach dł-llkarni.
I.itery moje zlożone zostały w większej czt:ści
na linotypie. Złożone wiersze odnieśli robotnicy
na szufelkach do sali składaczy. Tutaj zaopieku-
wał się niemi metrampaż, starszy pracownik
/Image0031_0001.djvu
Melrampai lamie .Mikołajki"
29
w okularach i w ciemnym płóciennym chałacie,
kt{lry wymiel'7:a czyli łamie złożone czcionki na
stronice. Ten pan metrampaż przeczytał jakieś
notatki, ktÓre w biurzl' drukarni porobił kierow-
nik dnłkarni na karcie dołączonej do mojego
n:kopisu i zaczął łamać moje kolumny. Wi
c
napl'zód dla pierwszej stronicy złożył kolumn
,
gdzil' nic było nic tylko słowo ,,
Iikołajki". Po-
tem złożył z grubych sztabików ołowianych ko-
lumn
, na ktÓn'j nic hyło wogóle żadnych liter.
() takich pustych kolumnach i stronieach mÓ-
wiono. że to s
ł wakat
.. :\" a h'z('cit'j kolumnie
złożył u góry imi
i nazwisko autorki. pann
.
SławikÓwny, która mnie napisała. Pluł IlaZWą
autorki położył ml'łrampaż kiłka ołowianych
sztahików a potem wielkiemi literami złożył mÓj
tytuł ,)1 i koł aj ki". Po(('m zn{lw dał dosyć
dużo ołowianych sztahików, a u sanIl'go dołu
kolumny złożył słowa: PoznalI 1 H29. Hołnicza
Drukarnia i Ksi
garnia Xakładowa. Czwarta
stronica znÓw hyła prÓżna czyli wakat.
Orl stronic
' pi
łlej zaez
ła si
dopiero moja
właściwa treM'.
ll'lrampaż położył naprz()d sześć ołowia-
nych sztahików, naslt:pnie klisz
z inicjałem.
a poll'm zaczął kłaść wiersze linol
.powe, aż wy-
))('łniła sit: miarka, któr
! oznaczał długość slro-
I1Icy.
Zaraz córuchno - zawołała Bibłja
czy lo, coś nazwała kłisz
\ z inicjałem, czy to
był tak jak u mnie drzeworyt?
/Image0032_0001.djvu
30
ł'otochemigl alla
- Och, hardzo przepraszam. ah' w pospie-
chu opowiadania zapomniałam o ważnej rzC'czy,
mianowicie o 'ozdohach i obrazkach. Olbż moja
autorka ehciała, żebym wyglądała hardw ład-
nie, żf'b
' mnie dzieci nietylko z ciekawości
ł
ezytały, ale i z upodohanit'm oglądały. Kierow-
nik drukarni porozumiał się w tcj sprawie z p.
Hoguskim. malarzem i tcn nar
.sował dla mnit'
szereg kolorowych ohrazków, dużo inicjałbw,
hardzo ozdohnych, kilka obrazów rysunkowych,
przedstawia.iących różnc s(-en
' z mych opowia-
daii, oraz szert'g nmil'jszych ozdobników, czyli
winiet, przl'znaezonyeh na zakOł1czl'nie lwszcZl'-
gólnych ush:p6w i I.ozdział{",..
(
dy I'ysunki hyly golowt', kit'rnwnik dnJ-
karni ponaznacza I na nich r()żn(' wymiary i od-
niósł je do oddzialu drukarni. mieszczącego si
w podwórzu. na którcgo drzwiach widniał napis:
F o t o c h e m i g r a f j a.
BaJ'uw dziwnie lam wyghldało. \Y środku
pierwszej sali stal na szynach ogromny aparat
fotograficzny, prawit' ml'lrowt'j wysokości. Zjed-
ncgo boku sali był pokoik, w którym było zu-
pełnil> ciemno. W trzecim pokoju gryzły nie-
znośnie w oczy i gardło jakieś kwasy. W całej
tC'j chcmigl'afji wyghtdało jak w laboratorjulll
chemicznf'm; pełno tam hyło słoików, szklanych
płyt, kilka wodociągów z widkiemi jak koryto
zlewami, kilka lamp tak jasno świccących, że aż
w oczy raziło, wreszcie kilka lamp kolorowych,
czerwonych i zielonych.
/Image0033_0001.djvu
Wyrób kliszy
31
w tl'j to chemigrał",ji sfotografowano l1a-
IIl'zód na widkie'j płycie wszystkie moje' obrazki.
Z płyty fotograficznej, przl'niesiol1o, czyli jak
mówili w ehcmigrafji, skopjowano te rysunki
na płylę cynkow
ł, klóra hyła pociągni
ta jakąś
gęstą i kleishł cieczq. (;dy już rysunki były sko-
pjowanl', umieszczono plylę cynkową w kamien-
nem korycie, w klóJ'{'m kwas wytrawił ohrazki.
Takj{. Irawienie powlal'zano kilkakrotnie aż wre-
szcil' na płycie o{lznaczył się wypukło sfologra-
rowany rysunek. .\ gdy już wszystkie rysunki
h.dy dostall'{'7nil' wytrawione, 1}(II'ozdzielano je
i każdy z nieh nahito na odpowiednil'j wil'lkoś{'i
klocek. o gnJhośl'i, r{)\Ylll'j w
.sokości czcion{'k.
Taki rysunek wytrawiony i łH'zygotowany do
d ru ku nazywa się klisz
!.
- .\ czy ohecnie w drukał'niach nil' dru-
kuje sit: już ohrazków z dJ'zewoQ.tów, jak za
moich młodych lal? -- zapylała Riblja. I ezy
Iyl ko /. płyt cynkowych drukuje się obrazki?
- O. z drukowaniem obrazkÓw lo dziś bar-
dzo skomplikowana sprawa. Drzeworytów ci
-
tych przez różnych artystów, używa si
oziś
hardzo rzadko.
Drukowano też bardzo piękne obrazki
z płyty, zwanej kamieniem litograficznym. Pa-
miętam, że profesor Akademji Sztuk Pi
knych
w Krakowie pan Leon \Yyczółkowski rysował
na płycie kamiennej jakiś obrazek. X a obraz ten
nalewano gl'YZ
łCY kwas, smarowano farbą i na
specjalnej maszynie litograficznej odbijano.
/Image0034_0001.djvu
32
DruktJwanie obrazków
Drukowano też pi
kłl(' obrazki kolorowe
przy pomocy płyt cynkowych w ten sposóh.
że nakładano na czc:ściowe klisze naprzód farbę
żółtą, potem czerwomł, a na kOlicu niebieską.
Te trzy kolory złączone dawały wszystkie ko-
lory, jakie wid:lć na obrazach malowanych.
Powrócę teraz do dalszego przedstawienia
pracy metrampaża.
Opisałam, jak powstała pierwsza strona.
Druga podobnie, z tą różnicą, że wiersze zacz
ły
si
zaraz od początku kolumny i ciągn
ły si
aż do jej kOlka. W trzeciej kolumnie umil'.
szczono klisz
w środku, a w czwartej na kOłku
kolumny. Tak postq>owano, aż złamano ko-
lumny wszystkich stronic. :\"ast
lmie na starej,
r
czlll'j prasie odbito jt' do korekty. .\Ie trmlnie.i
było z poprawianiem błc:dów. Bo jeżdi przy
kolumnach Biblji można było poprawiać każch\
liter
samą dla siebie, przy moich kolumnach,
gdy wypadło poprawić jaką literk
, trzeba było
odlać na linotypil' cały wiersz na nowo, bo
przecież wszystkie litery odlmlO jako jedną
płyt k
.
"\ gdy już wszystkie błędy były poprawione,
zacz
to mnie drukować na maszynie pospie-
sznej.
- Gdy wszystkie arkusze moje były wy.
drukowane, wyjechały wind
ł o pi
tro. wyżej
i znalazły się w oddziale drukarni, zwanym in-
troligatornią. Introligatornia ta była znacznie
wi
ksza od warsztatu mistrza Adama. Ho, ho!
/Image0035_0001.djvu
Oprawa ksiątki
33
A co tam było różnych maszyn, a jakie niektóre
były groźne!
Więc naprzód ułożono arkusze moje na ma-
szynie do falcowania. 1\laszyna ta porywała ar-
kusz za arkuszem i tak go w sobie przewracała,
że z drugiego koiica wychodził trzykrotnie zła-
many, czyli jak mówiono, pofalcowany. Potem
ułożono z poralcowanych arkuszy według ich
kolejności małe stosiki i z tych stosików zaczęto
zbierać zawsze tyle arkuszy, ile potrzeba na
jeden egzemplarz książki. Takie komplety ar-
kuszy zabierała panienka do szycia na spe-
cjalną maszynę. Zszyty egzemplarz oklejono na
grzbiecie, potem nożem maszynowym obci
to
trzy moje boki. l\Iaszyna do cięcia jest to długi
stół żelazny z mocnem żclaznem rusztowaniem.
1'\ a stole układa się np. 500 arkuszy papieru,
przyciska silnie do stołu, puszcza motor w ruch,
pociąga delikatnie za małą rączkę i z ukrycia
żelaznego rusztowania wysuwa się długi nóż,
który nielitościwie przecina za jednym zama-
chem wszystkie 500 arkuszy, jak masło.
Po obcięciu moich boków nie wiele już było
ze mną roboty. Introligator zrobił z kolorowego
papieru okładkę i wkleił w nią książkę. By zaś
sklejenie dobrze trzymało, włożono mnie na noc
do prasy. Gdy mnie rano z niej wyjęto, był3Jn
już zupełnie gotowa.
Niestety nie odniesiono mnie ani do króla,
ani nie urządzono na moją cześć żadnej uroczy-
stości. Pomimo to byłam wesoła z tego powodu,
Jak powslaje kBi'l
ka
IIII.II1W
UMCS
3
/Image0036_0001.djvu
34
.Mikołajki' u dzieci
że pan kierownik drukarni bardzo się mną ci('-
szył i że uradowała sit: też moja autorka. Ode-
słano mnil' przez posłal1ea do naszej panienki
Iarysi. Ta przeczytała mnie trzykrotnie, a po
przeczytaniu oddała Jasiowi. On także z uwag
ł
mnie przeczytał, ale przytem i hoki moje nad-
wyr
żył, a najgorzej postąpił, cheąe poprawić
rysunki pana Hoguskiego, stronice moje poma-
łował, nadto zaś jedn
ł z nich szkaradnie splamił.
Czytała mnie wprawdzie jeszcze .J adwinia, ale
teraz odstawiono mnie na półkt: i pewno już
nikt wi
cl'j czytać mnil' nil' ht:dzie.
Takie były moje dzieje - zakollczyły ",
Ii-
kołajki" z westdmil'niem. Czy dosyć zrozumiale
opowiedziałam wszystko?
Iiędzy kshlżkami odezwało sit: tu i ówdzie
jakieś pytanie, jakit'Ś zdziwienie, ale do ożywio-
nej rozmowy nie było zhyt wid e ()("hoty, tem-
bardziej, że od wschodu zahłysła rumiana zorza,
a w drugim końeu domu po przespanej nocy
zaczęła krz
łtać sit: około gospodarstwa służąca
Pelasia.
Gdy wit:c jeszcze nil'które kshłŻki nieśmiało
o coś zapytały, Biblja poll'ciła bl'zwzgł
dny spo-
kój i powoli błogi Sl'n ogarmłł wszystkie.
/Image0037_0001.djvu
I A Nr
IX. MUZYCY POLSCY: ,
Witold Hulewlcz. - Chopin
Witold Hulewic%' - Moniuszko I
Henryk Opleńskl. - Paderewski ,
X. URODA POLSKIEJ WSI:
Jan StonisialII Bystroń. - Pieśni lUdowp ,
Jt:druj CIerniak. - Boty rok w polskie
Tadeusz Dobrowolski - Rze1ba ludowa I
FelicJa (Joslen/
cka. - Zdobnictwo lud(]
Adam Zawisza. - WoJciech Borod ,
XI. MALARZE POLSCY:
Jerzy Koller. - jan MateJko ,
Jerzy Koller. Artu, Grottger
XII. PRZEDSTAWICIELE LUDZKOŚCI: ,
Stanisław Zaczek. - jUljusz Cezar I
/an/s/aTII Helsztylltlki. - Szekspir
A m ["tałkow t/. - Napoleon
józ f Watra Przewlocki. - WIIIIOD
Marja Jaworska. - Foch
XIII. PISARZE POLSCY:
Józef Skoczek. - jan Długosz
SI fqn Adam Schmidt. - Jan Kochanowski
K". Slanislaw Skaz/n ski. - Piotr Skal.ga
Zofja Ciechanowska. - Adam Mickiewicz
Kazimierz Czachow.kl. - O Henryku Sienkiewicza
józef Rqczkowski. - Stanisław Wyspladski
XIV. OBRAZKI HISTORYCZNE:
Julja Jaworska. - Rok 1883
Mar Ja Swobodzlonka - SobielIki pod Wledalem
Antoni Jakubski. - Obrona Lwowa
E. M. Schummer SZlIrmenlolllskl. - PrzellzJo'
Litwy
XV. OBRAZKI OBYCZAjOWE:
F
lIktl Pohorecki. - Targi I Jarmarki
Tadeutlz 5I1nlc"l. - Klasztory
Majer Tauber. Zydzl
Slanislaw Dedlo. - Igrzyska ollmpljllkle
Józef Skoczek. - tacy
XVI. POLSCY ŚWIĘCI:
lotarJa Czeska Mqczyńtlka... - Opnwleśt o Sw. Kindze
BronisiawIł Stdnollla - ::!iwlęty Stanisław KOlItka
Ks. Franciszek Blotolckl. - Pulllkle legendy o Chrystusie
Fryderyk Papte. - Święty Kazimierz Królewicz
XVII. CZYTANKI RótNEj TREŚCI:
Jan Sztaudynger. - Muchomorki
SIanislaw Strugarek. - O Fdzlu. Stasiu, Walasia. Opowiadania
Hd,na Lo,ensowa. - Imieniny Maku
Waluja Szulay Oroełe. - Mllullldscy
Kazim/e'z Piekarczyk. - Czego się 1
/Image0038_0001.djvu
Biblioteka Uniwersytl
MARII CURIE-SKŁODOV
w Lublinie
XXI. SŁOWIANIE:
Wi/old Tanycki. - Ś,
XXII. ZAGADNIENIA SPOU
Ladwika Dubrz111lika-
MarJan Jedlfcki. - U
XXIII. ZAGADNIENIA WYCH
(w przygotowaniU)
XXIV. PRZYRODA I
JulJan Rz6lika. - Pod
S nisława Slawiko $
S/anis/a.a Slawiko s
Bronisław Duchowicz. .
Jan Sokololl/ski. - O I ł"
Jan Dobrowolski. - Uprawa rośhn lellaniłm:n
Adam Wodziczko. - O rezerwatach przyrodniczych I park
narudowych 1'1 Polsce
Adam Wodziczko. - Glallce zwierzęta
XXV. FIZYKA I CnEMj"':
Tadeusz Krokowski. - Katnla olbrzymów
Tadeusz Krokowski. - Wujko czarodziej
Piotr Laurecki. - Swlat atomów
XXVL GEOGRAFjA I PODRÓtE:
WalerJa SzalaJ' Oroele. - Przygody wakacyjne
WI/kowski. - Gwiazdy karły I gwiazdy olbrzymy
XXVII. ANTROPOLOGjA I
Micha' Ćwirko Oodycki. - Ludy na kall ziemskiej
Michał Cwtrko Oodycki. - Jak wyglądali I jak tyli aasl przod-
kowie
XXVIII. PRAKTYCZNE ZASTOSOWANIE NAUK:
Bronisław Duchowicz. - O dawnem I nowoe-zesnem oświetleala
Jan Adam.ki. - Pierwotniaki chorobotwórcze
Francisuk Łabendzmski. - Co to jest gratlIca ?
Wik'or De!!a. - Ratownictwo
Zygmunt Hdper. - Nasze środki spotywcze
Zygmunt Heiper. - Tajniki chemjl
CZllli'aw Zakasuwski. - Własnll praclł (Powiastka na tłe mello-
r
c I rulaych)
Józef arzqb. - Pielęgnowanie zębów
Jan roloski. - Co powlnlea klUdy człowiek wledzle
o zapa-
lenia .lepeJ kluki?
XXIX. WYCHOWANIE FIZYCZNE:
(w przygotowania)
XXx. PORADNICTWO ZAWODOWE:
WlllerJIl Sza/ay Oroe/e. - O własnych siłach
WYSZŁY Z DRUKU NASTĘPUJĄCE TOBIIKI BIBLJOTEKI
SZKOl. Y POWSZECHNEJ I
l. Waclllll' S/erounslci. - Józef Piłsudski
2. Kazimierz Czachow.k/. - O Henryku Sienkiewicza
3. Jouf Rqczkowski. - Polska w rodzinie narodów
ol. Kazimierz P,ekarczyk. - Czego się Kaha od harcerzy uaaczył
5. Jan Kagltn. - jak powstaje ksldka
6. BruIlona Bruchnalska. - Na własnej ziemi
7. Mol'ja Cuska Mqczynska. - Opowidt o Sw. Kindze
8 Z1!{munt Nowakoll/ski. - Cuda teatra
9. JulJa Jaworska. - Rok 1883
10. Helena Lorensowa. - Imleuluy Maku
Drak J. Ż,daczewaklego. Lwów. ul. Leona Sapiehy l. 71. - relero," Kr. 4-96