/czas3187_4_1947_68_0001.djvu

			REDAKCJA:
Warszawa, ul. Mars:»łkowsk«a 3/5
Telefony: dzienny 37 882. nocnj
83 046
Sekretarz redakcji przyjmuje
w godzinach od 11 do 13-ej
P\:k
Wydawca: Spółdzielnia
Wydawnicza , Czytelnik“—
Warszawa, ul Ignacego
Daszyńskiego 14.
RZECZPOSPOLITA
D Z I E N N I K G O S P O D A R C Z Y
Rok IV Nr 68. Cena egz. 4 zL
Wtorek, 11 marzec 1947 r.
ADMINISTRACJA:
Warszawa, Daszyńskiego 16, pok. 32
telefon: 87-112.
V
Administracja czynna w goła.
od »—15, w soboty ód godiz. »—13.
Niech żyje przyjaźń i sojusz czechosłowacko-polski!
Wczoraj — jak to szczegółowo do
nosimy na innym miejscu — przy­
była do l-olski delegacja Rządu
Republiki Czechosłowackiej
Delegację tworzą: Premier Kządu
Czechosłowackiego Klement Gott-
wald, minister Spraw Zagranicz­
nych Jan Masaryk, minister Obro­
ny Narodowej gen. Armii Ludwik
Svoboda, minister Handlu Zagra­
nicznego dr Hubert Ripka, minister
Przemysłu Bohumił Lauszman, mi­
nister Komunikacji dr Ivan Pietor,
minister Techniki inż. Jan Kopecky
i podsekretarz stanu w Minister­
stwie Spraw Zagranicznych dr Vla-
do Clementis oraz szereg wysokich
urzędników Republiki Czechosło­
wackiej i wybitnych rzeczoznaw­
ców. Delegacji rządowej czechosło­
wackiej towarzyszyli w drodze z
Pragi poseł nadzwyczajny i mini­
ster pełnomocny R. P. w Pradze,
ambasador Wierbłowski oraz poseł
nadzwyczajny i minister pełnomo­
cny Republiki Czechosłowackiej w
Warszawüe Józef Hejret.
NA GRANICY
POLSKO-CZECHOSŁOWACKIEJ
Dostojni Goście powitani na zie­
mi polskiej w Zebrzydowicach przez
wiceministra spraw zagranicznych
dr Leszczyckiego, wicewojewodę
śląsko - dąbrowskiego płk. Żytko,
dowódcę O W gen. Popławskiego,
wyruszyli do Warszawy, punktual­
nie o północy i przybyli do stolicy
Polski o g. 9.15 rano.
W WARSZAWIE
Po powitaniu na dworcu przez
zebranych dostojników, Premier
Gottwald wygłosił przed mikrofo­
nem Polskiego Radia przemówienie,
które podajemy obok:
Ruiny Warszawy przypominają nam i wam
obowiązki, jakie ciążą na nas w stosunku do przyszłych pokoleń
Premier Czechosłowacji Gottwald do obywateli Polski
OBYWATELE i OBYWATELKI
NOWEJ DEMOKRATYCZNEJ
POLSKI
W imieniu czechosłowackiej
delegacji rządowej — mówił Pre­
mier Gottw'ald — witam z całe­
go serca Rzeczpospolitą Polską,
Jej kierowniczych działaczy i Jej
lud.
Z głębokim wzruszeniem pa­
trzyliśmy, przybywszy do War­
szawy, na ruiny tego tak piękne­
go niegdyś miasta. Ruiny te przy­
pominają i nam i wam wielkie
obowiązki, jakie ciążą na nas w
stosunku do naszych narodów a
zwłaszcza w stosunku do przy­
szłych pokoleń. Obowiązkiem na­
szym jest zrobić wszystko, aby w
przyszłości nasze ziemie nie do­
znały napaści nieprzyjacielskich,
aby nasze narody nigdy już nie za­
znały niewoli okupanta i aby na­
sze miasta nigdy już niebyły za­
mienione w gruzy. Mamy obowią­
zek zbudowania mocnej zapory
Jarosław Iwaszkiewicz
Do braci Czechów
Patrzcie, jak wiatr marcowy śnieg ulicą goni,
Wzniesioną ręką ruin wita was Warszawa,
Lecz niepogoda cichnie, gdy dłoń szuka dłoni
I milknie wichrów wrzawa.
Zapomnieć trzeba inny marzec — ten z przed laty
Co okrył całą ludzkość hańbą nad hańbami,
Gdyście wy oko w oko ze swoimi katy
Stali okropnie sami.
0 bracia! To minęło! Jakże myśleć dobrze,
Że teraz się spotkamy w pracy i w pokoju
Na ładownych galarach na Wiśle, na Odrze
U Karłowego zdroju...
W waszej ziemi śpi szczęścia talizman — potęga,
A naszą zaorało nieszczęście i sława,
Niechże więc teraz jedną miłością się sprzęga
Złota Praha, złamana Warszawa.
Myśleć o nowym życiu! Zapomnieć o śmierci!
Mieszają się nam słowa z ogromnej radości,
1 tylko w jednym rytmie uderzają serca
I gospodarzy i gości.
9 marca 1947.
przeciwko agresji niemieckie;, za-t
pory która by uniemożliwi ia na
przyszłość imperialistyczną eks­
pansję Niemiec przeciwko sło­
wiańskim ich sąsiadom.
Obowiązki te uświadamiamy so­
bie z całą jasnością dzisiaj, w
przeddzień rozpoczęcia konferencji
Ministrów Spraw Zagranicznych
w Moskwie, która zajmie się spra­
wą Niemiec. Rozwój wypadków
w Niemczech uczy nas, że proces
denazyfikacji i demokratyzacji te­
go kraju daleki jest od stanu,
który by nas mógł uspokoić, że
naodwrót Niemcy pozostają po
dzień dzisiejszy głównym ognis­
kiem niebezpiecznych tendencji
imperialistycznych. Trudności roz­
wiązania sprawy niemieckiej tym
bardziej wymagają od nas wyko­
rzystania wszystkich możliwości
dla zabezpieczenia pokoju naszym
narodom.
Kierując się tymi względami,
rząd czechosłowacki i rząd polski
przeprowadziły rozmowy w spra­
wie podpisania umowy sojuszni­
czej i pomyślne te rozmowy mają
być. ukoronowane jutro podpisa­
niem paktu. Pakt ten położy fun­
dament sojuszu, przyjaźnił współ
pracy między, Czechosłowacją i
Polską w obronie wolności naro­
dów i niezależności naszych
państw. Sojusz jest jednym z
najpoważniejszych ogniw' obron­
nego solidarnego związku słowiań­
skich narodów. Wynika on już z
o, że Polska i Czechosłowacja j rują się dziś interesami najszer*
są bezpośrednimi słowiańskimi, szych warstw narodów, interesami
sąsiadami Niemiec i w historii by- postępu i demokracji, interesami
ły zawsze pierwszymi ich ofiara- pokoju i braterskiej współpracy
mi. narodów słowiańskich, na czele
Jestem dalej przeświadczony, ze Związkiem Radzieckim,
że zawarcie umowy sojuszniczej Niech żyje przyjaźń i sojusz
czechosłowacko - polskiej przy- czechosłowacko - polski,
c .yni się do zbliżenia naszych kra- Niech żyje braterski związek
Olbrzymie znaczenie umowy czechoslowacko-polskiej
Oświadczenie czechosłowackiego wicemin. spraw zagranicznych
PRAGA 9.3 (PAP). Niedzielna | ską, ale i z innymi państwami
prasa czeska zafhieszcza tekst wy- zainteresowanymi".
wiadu, udzielonego przez czechosło­
wackiego wiceministra spraw zagra­
nicznych dra Clementisa, redaktorowi
dziennika „Narodna Obrada".
Wiceminister Clementis twierdzi, że
czechosłowacko - polska umowa po­
siada olbrzymie znaczenie dla roko­
wań w sprawie Niemiec. Fakt, że
Polska i Czechosłowacja — dwa pań
stwa najbardziej narażone na agresję
niemiecką występować będą wspól­
nie, nada ich opinii odpowiednie zna
czenie.
„Przez podpisanie umowy eojuszni
ezej — oświadczył wiceminister Cle­
mentis — nastąpi również normaliza­
cja stosunków polsko - czechosło­
wackich w dziedzinie gospodarczej
i handlowej. Obecnie r żerny rozważ
nie j planowo budować nasze podsta
wy gospodarcze ł przygotować
planosvą współpracę nie tylko z Pol-
Jednym z najważniejszych zagad
nieri dla poparcia planowej współpra
cy gospodarczej jest jakna jszybsze
wybudowanie kanału Dunaj - Odra
W najbliższych dniach będzie rów­
nież podpisana przygotowana już od
dawna umowa kulturalna, zawierająca
min. porozumienie w sprawie trak­
towania Polaków w Czechosłowacji
oraz Czechów j Słowaków w Polsce,
— na zasadzie wzajemności. W prak­
tyce oznacza to — powiedział wice­
minister Clementis — że rząd pol­
ski pozw-oli na litworzenie szkół sło­
wackich oraz na odprawianie nabo­
żeństwa w języku słowackim w gmi­
nach słowackich i umożliwi, w ra­
mach przepisów ustawowych socjalny
rozwój Słowaków i Czechów.
Jest rzeczą naturalną, że zarówno
rząd polski jak i rząd czechosło­
wacki będą mieli prawo żądać cał­
kowitej lojalności od tych obywa­
teli.
jów na polu kulturalnym i gospo­
darczym i że współpraca ta będzie
owocną w skutkach.
W protokóle do paktu wymie­
nione zostały niektóre sprawy,
wymagające jeszcze rozwiązania i
które były dotychczas przyczyną
pewnych nieporozumień między
nami. Sprawy te mają być zała­
twione w ciągu dwóch lat. Jestem
przeświadczony, że kierując się
zrozumieniem potrzeby sojuszu i
przyjaźni między naszymi kraja­
mi, dojdziemy i w tych dotychczas
spornych sprawach do zgody, któ­
ra będzie odpowiadała wymogom
państwowym i gospodarczym, jak
również dążeniom narodowym
obydwu krajów.
Z optymizmem patrzymy w
przyszłość stosunków czechosło­
wacko - polskich. Główną gwa­
rancję pomyślnego rozwoju ich
widzimy w tym, że tak Czechosło­
wacja jak i Polska uwolniły się
od wpływów, które w przeszłości
szkodziły interesom narodowym i
przeszkadzały w zbliżeniu wza­
jemnym. Zarówno nowa Czecho­
słowacja, jak i nowa Polska kie-
narodów słowiańskich.
Niech żyje nowa Demokratycz­
na Polska!
Wizyty i rewizyty
O godz. 18 w Prezydium Rady
Ministrów złożył wizytę Premiero­
wi Józefowi Cyrankiewiczowi —
Premier Rządu Republiki Czecho­
słowackiej, p. Klement Gottwald.
Tegoż dnia Premier Cyrankiewicz
rewizytował Premiera Gottwalda.
Minister Spraw Zagranicznych
Modzelewski przyjął w obecności
wicemin. Leszczyckiego i min. pełn.
Olszewskiego. — wizytę czechosło­
wackiego Ministra Spraw Zagram
cznych Jana Masaryka oraz podse­
kretarza stanu w czechosłowackim
MSZ — dr. Vlado Clementis.
W godzinach popołudniowych mi­
nistrowie czechosłowaccy wizytowa
li ministrów resortowych, którzy
następnie rewizytowali gości cze­
skich.
Również przedstawiciele Komi­
tetu Słowiańskiego i przedstawicie­
le Towarzystwa Przyjaźni Polsko-
Czechosłowackiej złożyli wizytę
Premierowi Gottwaldowi.
Raut
Wieczorem odbył się raut w Pre­
zydium Rady Ministrów,
Polski motocykl z polskim silnikiem
(jtk) Centralny Zarząd Przemysłu
Metalowego otrzymał następujący
telegram z fabryki Brevillier i Ur­
ban w Ustroniu: „Wczoraj za.
czął pracować pierwszy prototyp
wykonanego u nas silnika moto­
cyklowego“.
W związku z tym następujących
informacji udzielił nam naczelnik
wydz. motoryzacyjnego inż. Sawi-
czewski:
— Wspomniany w telegramie sil­
nik jest. przeznaczony do popular­
nego motocykla, stanowiącego
pierwszą serię planowanej produk­
cji Silnik jest 1-cylindrowy, dwu-
tafctowy, o pojemności skokowej
125 cm. sześć. Zbudowany ■został
według projektu inż. B-lümke, pra­
cownika pnzem. motoryzacyjnego,
a systemem swym zbliżony jest
do silnika D. K. W. Jest jednak
bardziej udoskonalony. Pozwoli roz
winąć szybkość do 60 km. na godz.
przy obciążeniu do 100 kg.
Motocykle z tym silnikiem pań­
stwowy przemysł metalowy zacz­
nie produkować jeszcze w tym ro­
ku. Pierwsza seria spodziewana
jest w czerwcu. Przewidziana pro­
dukcja 1.000 szt.uk mies. Motocykle
Polsko-brytyjskie rokowania handlowe
LONDYN. 9.3. (PAP). Dziennik
„Sunday Times' podaje, że warun­
kiem pomyślnego zakończenia pol­
sko - brytyjskich rokowań handlo­
wych jest ralyfikac.ia finansowe­
go układu polsko - brytyjskiego,
z? u -rtego w lecie ubiegłego roku.
I Wyda jo się prawie pewnym, że
■układ  ten zostanie w najbliższych
j dniaeh ratyfikowany.
Dotąd odbyły się cztery posie­
dzenia. na których obie strony wy­
kazały wiele wzajemnego zrozu­
mienia.
SI. Zjednoczone utrzymują monopol zakupu surowców
(a) Rząd Stanów Zjednoczo­
nych zamierza jeszcze przez pe­
wien okres utrzymać monopol za­
kupu tych surowców zagranicznych,
których brak na rynkach świa­
towych.
Dotyczy to zwłaszcza kauczuku,
sprowadzanego z Indii Holender­
skich, cyny z Boliwii i Malajów,
cukru z Kuby, oleju palmowego z
Filipin i Indii Holenderskich, ko­
nopi z Filipin, sisalu z Haiti i z
portugalskiej Afryki Zach., miedzi,
ołowiu oraz antymonu.
Spodziewane jest również obję­
cie monopolem importu chininy i
rudy manganowej z ZSRR.
te będą się nadawały tak do ce­
lów turystycznych, jak szczegól­
nie dla dojazdu pracowników pod­
miejskich do miejsca pracy.
Przy produkcji seryjnej współ­
pracować będą: Państwowe Za­
kłady Metalurgiczne w Andrycho­
wie; huta „Ludwików“ w Kiel­
cach; fabryka Brevillier i Urban
w Ustroniu oraz fabryki rowerów
w Bydgoszczy i Dziedzicach. One
to wytwarzać będą poszczególne
części, całość zaś będzie montowa­
na w specjalnej montowni w No­
wej Wsi obok Katowic.
W r. 1948 zamierzamy dojść do
produkcji miesięcznej 2.000 szt. Po­
nadto rozwiniemy produkcję sery)
ną motocykli 350 cm. sześć. —
1,000 szt. mies., oraz 600 cjn sześć.
— 300 szt. Motocykle 350 cm. sześć,
przeznaczone będą dla turystyki
oraz dla selów użytkowych (mili­
cja, listonosze itp.), motocykle 600
cm. sześć, również do wózków cię­
żarowych i dla wojska.
CIĄGNIKI I MOTOCYKLE
(p) Fabryki podległe Zjednocze­
niu Przemysłu Motoryzacyjnego
oraz zakłady współpracujące wy­
konają w rb. 1.000 przyczepek
ciągnikowych, 300 ciągników typu
„Lanz . Bulldog“ 1.000 motocykli
i 60.000 rowrerów.
Plan produkcji—tabor kolejowy
(p) Zjednoczenie Przemysłu Ta­
boru i Sprzętu Kolejowego planu­
je w r.. b. wykonanie 100 tendrów,
200 parowozów, 250 wagonów oso­
bowych, 8.500 towarowych, 1430
wąskotorowych, 200 chłodni, 400
cystern i 26 parowozów wąskoto­
		

/czas3187_4_1947_68_0002.djvu

			RZECZPOSPOLITA
PIERWSZY DZIENNIK POLSKI PO WYZWOLENIU
założony 0 sierpnia 1944 w Chełmie,
przeniesiony w dniu następnym do Lublina,
a stamtąd w dniu 5 lutego 1945 do Łodzi,
ł od 6 lipca 1945 wy chodzący w Warszawie.
RZECZPOSPOLITA i DZIENNIK GOSPODARCZY Nr 88 Str i-
A gdzie tu Grecja?
Sprawa Grecji wygląda w tej
chwili dość paradoksalnie. Jak
wiadomo, w dniu 31 stycznia na
prośbę rządu greckiego rozpoczę­
ła swą pracę komisja ONZ dla zba
dania prawdziwości jego twier­
dzeń, jakoby trwające w Grecji
niepokoje spowodowane były in­
terwencją z zewnątrz.
Prace komisji trwają i na pew­
no potrwają jeszcze jakiś czas, a
na opracowanie raportu trzeba
będzie poczekać jeszcze dłużej. W
każdym razie, zajmując postawę
jak najbardziej obiektywną wo­
bec sytuacji w Grecji, przyjąć
trzeba, że zeznania składane przed
komisją dowiodły w pierwszym
rzędzie, iż rząd grecki nie jest w
stanie opanować położenia. I nie
dlatego, by zdołał wykazać, iż w
stabilizacji przeszkadzają mu siły
zewnętrzne, ale dlatego, że — jak
członkowie komisji mogli się na
pewno przekonać—oparcie rządu
w społeczeństwie jest bardzo ni­
kłe, jego kredyt zaufania żaden—
natomiast przeciw sobie ma on
znaczny odłam społeczeństwa i to
nie tylko na lewicy, ale i na skraj­
nej prawicy. Oparty zaś jest o
sztuczną koalicję parlamentarną,
która, jak można to było stwier­
dzić w czasie ostatniej rekon­
strukcji rządu, w każdej chwili
może się rozlecieć. Krótko mó­
wiąc, rząd popierany przez Angli­
ków jako złoty środek rządze­
ni a Grecją jest nie do utrzyma­
nia.
To też ze względów taktycz­
nych, zanim komisja złoży swój
raport, należało coś przedsięwziąć.
Mamy więc w tej chwili do za­
notowania pertraktacje między
dwoma członkami tej komisji,
rządami USA i Wielkiej Brytanii,
które dezawuując poniekąd man-
• dat komisji, rozpoczęły na własną
rękę rokowania w sprawie dal­
szych losów Grecji.
Jeśli -kiedykolwiek komukol­
wiek wydawało się, że zarzucając
rządowi angielskiemu podporząd­
kowywanie interesów narodu grec
kiego brytyjskim interesom impe­
rialnym, popełniano przesadę, to
teraz okazuje się, że raczej nie do­
ceniano wagi zagadnienia grec­
kiego w całokształcie interesów
brytyjskich. Z dyskusji prasowej,
jaka towarzyszy przeprowadza­
nym w Waszyngtonie rozmowom
dotyczącym finansowania wojsk
brytyjskich w Grecji przez USA
wzgl. zastąpienia tych wojsk
workami amerykańskimi, wyni­
ka, że nie chodzi tu wcale o spra­
wy Grecji. Prasa amerykańska
zapytuje bowiem wyraźnie, czy
jest w tym sens, żeby przy po­
mocy wojsk amerykańskich i
amerykańskich pieniędzy strzec
imperium brytyjskiego, a jeśli
tak, czy nie zajdzie podobna
ewentualność w Palestynie, Egip­
cie, Indiach, wszędzie tam, skąd
— wobec swych trudności finan­
sowych — Anglia musi wycofać
się militarnie, a nie chce wycofać
się politycznie i gospodarczo. Tak
pisze dziennik „PM“, natomiast
„New York Herald Tribüne“ (jak
cytowaliśmy wczoraj) jest zdania,
że należy przy pomocy amerykań­
skich finansów ratować... zagro­
żoną w Grecji ludzkość, a „Army
and Navy Journal“' wręcz stwier­
dza, że Stany Zjednoczone powin­
ny przejąć rozpadające się impe­
ria W. Brytanii, Francji i Chin.
Tak wygląda cała ta sprawa.
Kontrowersje powstają, jak wi­
dać, co do tego, czy pomoc dla
Anglii ma być bezinteresowna,
czy też należy wykorzystać jej
trudności dla rozszerzenia włas­
nych wpływów. Ä'jeśli „PM" wy­
mienia Palestynę, Egipt i Indie,
to można przyjąć, że tak daleko
sięga promień najbliższych pla­
nów ekspansjonistów amerykań­
skich; zresztą, jak wiadomo, wie­
le już w tym kierunku zdziałano.
Ale mówić w tej sytuacji o inte­
resach narodu greckiego jest gru­
bą przesadą, to też, gdy „PM“ wo­
ła: „Pozwólmy narodowi greckie­
mu decydować samemu o sobie"
— jest to raczej głos wołającego
na puszczy, że użyjemy ulubio­
nych przez prasę amerykańską
wersetów ze Starego Testamentu.
HENRYK KASSYANOWICZ.
Dziś otwarcie konferencji moskiewskiej
Ministrowie Bidault i Marshall przed mikrofonem radia w Moskwie
MOSKWA, 9.3. (PAP). Otwarcie f ,
5“£ r s „rrct'T Seffifäf Urodziny Bevina i Mololowa;
po południu. Na pierwszym posie-
dzeiriu przewodniczyć będzie mi­
nister Mołotow. Będzie to normal­
na sesja plenarna, w której wez­
mą udział ministrowie spraw zagra
nicnnych oraz ich doradcy i rze­
czoznawcy. Na porządku dziennym
znajduje się szereg zagadnień pro
ceduralnych.
Codziennie odbywać siię będą
dwa posiedzenia, jedno o godzinie
MOSKWA, 9.3. (PAP). W prze­
dedniu konferencji ministrów spraw
zagranicznych w Moskwie, dnia .9
bm. minister Bevin i radziecki mi­
nister spraw zagranicznych Moło­
tow obchodzili rocznicę swoich u-
rodsan. Bevin skończył lat 66, Mo­
łotow zaś 57. Obaj mężowie stanu
Sekretarz stanu Marshall za4
mieszkał w domu ambasadora a-
merykańskiego.
STRANG MUSIAŁ POWRÓCIĆ
DO BERLINA
podróż z Paryża do Moskwy
w pełnej wierze, że konferencja
moskiewska będzie miała przebieg
pomyślny i doprowadzi do pełnego
peroanunienia między mocarstwa­
mi.
Minister Bidault zamieszkał
gmachu ambasady francuskiej.
11 a drugie o godzinie 17 czasu \ wymienili serdeczne życzenia.,
moskiewskiego.
MOSKWA, 9.3. (PAP). W niedzie
lę o godzinie 12 w południe przy­
był do Moskwy francuski minister
spraw zagranicznych Bidault na
czele delegacji liczącej 6 osób. Po­
nadto przybyło 8 doradców, 41sek­
retarzy, grupa' rzeczoznawców i 18
dziennikarzy francuskich.
Na dworcu Białoruskim ozdo­
bionym sztandarami francuskimi
i radzieckimi witał ministra Bi­
dault wiceminister spraw zagra­
nicznych ZSRR Wyszyński oraz
wyżsi urzędnicy radzieckiego MSZ.
Na dworcu • obecni byli również
ambasadorowie Wielkiej Brytanii,
Stanów Zjednoczonych, Jugosławii,
Czechosłowacji, Turcji, polski char
ge d'affaires oraz posłowie Egiptu,
Belgii, LuXemburgu, Norwegii i
inni.
Minister Bidault wygłosił przed
mikrofonem krótkie przemówie­
nie, w którym wyraził przekona­
nie, że sojusz, który doprowadził
do zwycięstwa, utrwalony zosta­
nie w czasie obrad konferencji
moskiewskiej. Minister specjalnie
podkreślił, że traktat francusko-
radaiecki, który został podpisany
podczas poprzedniej jego wizyty
w Moskwie w czasie wojny służy
tym samym celom, które zamierza
osiągnąć konferencja moskiewska.
„Jestem szczęśliwy — powiedział
minister Bidault, — że jestem zno
wu w Moskwie w chwili, w któ­
rej wróg, przeciwko któremu so­
jusz nasz był zawarty, jest .już po
leonany. Odbyłem tę przyjemną
Oprócz pokoju dla Niemiec
wiele innych spraw przodmielem obrad moskiewskich
Konferencja moskiewska stano­
wi również okazję dla ministrów
spraw zagranicznych do omówie­
nia poszczególnych spraw wzajem­
nie ich interesujących. Min. Be­
vin omówi więc z Marshallem
sprawę Palestyny. Będzie en na­
stawa! na przedstawienie tego
problemu podczas wrześniowej
sesji Generalnego Zgromadzenia
ONZ. Uważa on bowiem, że nie
zachodzi konieczność zastosowania
przyśpieszonej procedury. Minister
Bevin będzie również miał okazję
dyskutować z min. Bidault w spra
LONDYN, 9.3. (PAP). Korespon­
dent dyplomatyczny Reutera uwa­
ża, że na pierwszy plan wysiuną
się podczas narad moskiewskich
problemy gospodarcze Niemiec.
Biorąc pod uwagę uchwały rady
ministrów spraw zagranicznych
podczas ostatniej sesji w Nowym
Jorku na pierwszym punkcie po­
rządku dziennego znaleźć się po­
winno sprawozdanie Rady Kon­
troli.
Rzecz jasna, że oprócz zagad­
nień, odnoszących się bezpośred­
nio do Niemiec, ministrowie omó­
wią szereg innych spraw, Min. Be­
vin zapowiedział, że zamierza u-
zigodmić z rządem radzieckim spra
wę rozszerzenia traktatu brytyj­
sko - radzieckiego. Równocześnie
Marshall przy poparciu Bevina
będzie się starał przekonać mo­
carstwa o konieczności zawarcia
naktu czterech wielkich państw.
Pakt ten, wedle projektu amery­
kańskiego, przewiduje między in­
nymi 40-letnią kontrolę nad Niem­
cami.
MOSKWA, 9.3. (PAP). V/ dniu
wczorajszym o godzinie 3.30 przy­
był jia lotnisko moskiewskie sek­
retarz stanu Marshall ze swoimi
doradcami i rzeczoznawcami. Mar
shall przyleciał czteromotorowym
samolotem. Witali go na lotnisku
wiceminister Wyszyński wraz z
grupą wyższych urzędników ra­
dzieckiego ministerstwa spraw za­
granicznych oraz ambasador ame­
rykański, angielski, turecki i inni
przedstawiciele korpusu dyploma­
tycznego.
Sekretarz stanu wygłosił przed
mikrofonem krótkie przemówienie,
w którym oświadczył m. in.:
„Szczęśliwy jestem, że .przybywam
do Moskwy w tak niezwykle pięk­
ny dzień. Jestem wzruszofcy ser­
decznym przyjęciem. Będę miał po
raz pierwszy okazję do beapośred
niego zajpozmania się z Rosją i na­
rodem rosyjskim, z którego przed
stawicielami spotkałem się tylko
raz jeden w życiu — podczas kon­
ferencja w Jałcie.
Cały świat wie, iż przyjechałem
do Moskwy w oelu rozwiązania
zagadnień niesłychanie ważnych
dla całej ludzkości. Przezwycięży­
liśmy już wiele trudności i na-
pewino podczas pertraktacji nad
utworzeniem prawdziwego pokoju
napotkamy na nowe trudności.
Jak pouczają nas doświadczenia
przeszłości, trudności można zaw­
sze pokonać pertraktacjami. Je­
stem głęboko przekonany, iż kon­
ferencja moskiewska zakończy się
poro,zumieniem, które przyśpieszy
ustanowienie pokoju, czego wszy­
scy tak bardzo pragniemy.
MOSKWA, 9.3. (PAP). Ambasa­
da brytyjska w Moskwie podała
do wiadomości, iż doradca osobi­
sty ministra Bevina sir William
Strang oraz rzeczoznawcy delega­
cji brytyjskiej, którzy w niedzie­
lę opuścili Berlin na pokładzie sa
molo tu by udać się do Moskwy, z
' powodu złych warunków atmosfe
^ rycznych zmuszeni byli powrócić
do Berlina.
Nie będą oni mogli przybyć do
Moskwy wcześniej niż w ponie­
działek po południu.
OBSŁUGA PRASOWA
KONFERENCJI MOSKIEWSKIEJ
MOSKWA 9.3. (PAP). Rzecznik
radzieckiego MSZ oświadczył kores­
pondentowi Polskiej Agencji Praso­
wej, że wszystkie posiedzenia konfe­
rencji Rady Ministrów Spraw Zagra­
nicznych będą zamknięte dla prasy
publiczności. Dostęp na salę obrad
będą mieli jedynie fotoreporterzy. _
Wydział prasowy radzieckiego mi­
nisterstwa spraw zagranicznych oraz
referaty prasowe czterech delegacyj
będą ogłaszały częste komunikaty O
przebiegu narad.
0-------
W
Proces zbrodniarzy
z Buchenwafdu
BERLIN 9.3. (PAP). Dnia 11 kwiet
nia rozpocznie się przed amerykań­
skim sądem wojskowym w Buchen-
waldzie rozprawa "sądowa przeciwko
straży obozu koncentracyjnego. Jako
dowody rzeczowe przedstawione bę­
dą przedmioty, które jedna z oskar-
nych, żona byłego komendanta obozu
Ilse Koch, przechowywała w swej
willi prywatnej. Są to abażury do lamp
i inne przedmioty wykonane ze skó­
ry i kości więźniów obozu koncentra
cyjnego w Buchenwaldzie.
Kontrola cen
w Stanach Zjednoczonych
WASZYNGTON, 9.3. (PAP). Ko­
misja finansowa senatu amerykań
skiego, zaleciła przedłużenie na
rok kontroli cen i racjonowania
cukru.
O ile senat uchwali dalszą kon­
trolę cen, będzie to .oznaczało, iż
amerykańskie ministerstwo rolni­
ctwa będzie mogło automatycznie
jeszcze przez rok brać udział w
pracach nadzwyczajnych rady żyw
nościowej.
R yn ek em isy jn y w U SÄ
wie nieuzgodtiionych Istotnych (PAG) Amerykański rynek emi- i
punktów, dotyczących Niemiec. syjny wykazuje po dłuższym okresie
Nie wyklucza się również, że to j względnego spokoju znowu zwięk •
czący się obecnie w komisji ato- =;zoną aktywność,
mowej spór będzie przedmiotem w ostatnich dniach lutego amery-
narad. Jest więc nader prawdopo- kańska grupa emisyjna pod kierow-
dobne. że na warsztacie konfe- : nictwem firmy „Morgan • Stanley
rencji moskiewskiej znajdzie się ! & Co." przyjęła bony australijskie
nie tylko sprawa pokoju z Niem- 3 i 3,8 proc., nominalnej wartości
csmi. lecz całokształt zagadnień, , 45 milj. dolarów, po 99 dolarów za
międzynarodowych. i 100.
Według informacji z nowojorskich
sfer giełdowych bonami tymi zain­
teresowali się również inwestorzy
szwajcarscy i argentyńscy.
Poza tym uplasowano na rynku
amerykańskim emisje amerykań­
skich samorządów miejskich na su­
mę 36 milj. dolarów. W najbliższym
czasie oczekuje się dalszych emisji.
Walki i zamachy w Palestynie
LONDYN, 9.3. (PAP). Agencja
Reutera donosi, iż w Tel Aviv.ie
doszło ponownie do wymiany
strzałów między oddziałami woj­
skowymi, pełniącymi straż przed
siedzibą brytyjskiej służby bezpie
ozeństwa w Tel Avivie, a tłumem
Żydów, usiłującym przerwać kor­
don na drodze do Jaffy.
W Haifie terroryści rzucili gra­
naty ręczne do obozu wojskowego,
raniąc dwóch policjantów. Jeden
pollcj-nt brytyjski i dwóch straż­
ników arabskich odniosło rany,
W Jerozolimie rzucono z tak­
sów1-". granaty na pojazd wojsko­
wy r-niąc trzech żołnierzy brytyj­
skich.
LC DYN, 9.3. (PAP). Agencja
pw- ą donosi z Tel Avivu, iż w
■vi* .'ę wieczorem główna kwatera
Sr v-: kich oddziałów bezpieceeń-
•ewa i>yla ostrzeliwana z moździe­
rzy 1 karabinów maszynowy oh.
Dwa samochody pancerne z po­
licją i wojskiem, udające się na
pomoc najechały na miny i wyle­
ciały w powietrze.
W części miasta zgasło światło
na skutek przecięcia przewodów
elektrycznych. W garażu obok głów
nej kwatery wybuchły baki z naf­
tą powodując pożar. W czasie walk
jeden żandarm brytyjski i 4 ter­
rorystów żydowskich poniosło
śmierć. 10 osób odniosło rany.
BEVIN I MARSHALL
O PALESTYNIE
LONDYN 9 3 (PAP) Marodajne
ko a polityczne w Londynie twierdzą,
\i pierwszym zafladnienim, jakie bry-
tvjski minister spraw zagranicznych
Bevin poruszy w rozmowie z sekre­
tarzem stanu Marshallem w Moskwie,
będzie decyzja Stanó,w Zjednoczo­
nych sprzeciwiająca się natychmiasto
wemu przekazaniu sprawy Palestyny
specjalnej komisji ONZ.
Dnia ? marca 194? r.
zmarł po krótkich cierpieniach
JAN SZĆZYREK
Członek Zarządu Głóiunego, Sekretarz Generalny Spół­
dzielni Wydaumiczej »Czytelnik«, poseł na Sejm R. P.
W zmarłym tracimy oddanego i cenionego tuspół-
pracownika naszej instytucji.
Cześć jego pamięci. Zarząd Głóurny Spółdzielni
Wydawniczej „Czytelnik"
O dniu pogrzebu nastąpią osobne zauiiadomienia.
Kr
		

/czas3187_4_1947_68_0003.djvu

			metod z r. ub., ale również dal- cyjny, jest budżetem o wiele ubiegłym.
11 miliardów zł. na rozwój gospodarczy Ziem Odzyskanych
Rozmowa z kom sarzem oszczędni owym budżetu w.semin. T. B etlichem
Preliminarz budżetowy na rok ! się w granicach wypróbowanych i mujący także fundusz aprowiza- i być znacznie większa niż w roku
1947 wykazuje nadwyżkę po stro- 1
nie dochodów w wysokości ponad
11 miliardów zł. Powstała ona z
wpłat na Daninę Narodową i zo­
stała przekazana w całości na za­
gospodarowanie Ziem Odzyska­
nych. *
W sprawie tej decyzji oraz w
związku z podsumowaniem wyni­
ków roku ubiegłego, zwróciliśmy
się do komisarza oszczędnościo­
wego budżetu, wiceministra Skar­
bu Tadeusza Dietricha, o udziele­
nie nam bliższych informacji.
sze usprawnienie aparatu4, skarbo­
wego.
— Jak się zapowiada, panie
Ministrze, realizacja budżetu na
rok 1947?
— Budżet na rok 1947, obej-
wyższym niż budżet w r. 1946, | Ponadto dążeniem naszym —
ponieważ zarówno wydatki, jak 1kończy  — min. Dietrich — będzie
przede wszystkim dochody preli- I dalsze wzmocnienie dyscypliny
minowane są dość wysoko. Dla- | finansowej na wszystkich odcin-
tego rola aparatu oszczędnościo- i kach naszego życia,
wego w tym roku będzie musiała ' B. Z.
S.p. JAN SZCZYREK
— Jak się przedstawia, panie
Ministrze, realizacja budżetu za
rok 1946? — pytamy.
— Budżet w roku 1946 układa­
ny był na 9 miesięcy. Pierwszy
kwartał; jak wiadomo, opierał się
jeszcze na uchwale ze stycznia
1945 r. o gospodarce kwartalnej.
Natomiast od 1 kwietnia 1946 r.
ułożono po raz pierwszy budżet
dłuższy, mianowicie 9-miesięczny.
Budżet ten przewidywał deficyt
3 miliardy zł. Ponieważ był to
pierwszy budżet, a przypadł na
okres stosowanego po raz pierw­
szy planu inwestycyjnego oraz
pewnego dynamizmu gospodar­
czego, w szczególności ruchu przy­
stosowawczego cen i płac, więc z
natury rzeczy nie mógł z dosta­
teczną ścisłością oceniać ani do­
chodów ani wydatków. Jednakże,
mimo że dochody i wydatki w
tym budżecie były nieco wyższe
od preliminowanych, całość ra­
chunków Państwa za rok 1946
została zamknięta nie deficytem
3-miliardowym, ale nadwyżką,
wynoszącą tyleż.
— Co wpłynęło na wygospoda­
rowanie takiej nadwyżki?
— Złożyły się na to dwa ele­
menty. Pierwszy to bardzo duże
usprawnienie administracji skar­
bowej na przestrzeni roku ub.
Drugi to możliwie oszczędna go­
spodarka budżetowa.
— Czy efekt, osiągnięty za rok
1946 jest przypadkowy, czy też,
że tak powiem, ustrojowy?
— Na pytanie to — mówi min.
Dietrich — należy odpowiedzieć,
że jest to raczej zjawisko ustro­
jowe. Dążeniem naszym jest wy­
pracowanie nadwyżek w budżecie
bieżącym państwa po to, żeby
można je było przerzucać na po­
krycie państwowego planu inwe­
stycyjnego.
W związku z tym występują
dwa zjawiska. Pierwsze, które
można określić jako zasadę zwra-
calności podatków życiu gospo­
darczemu. Podatki w naszym
ustroju służą wprawdzie przede
wszystkim na utrzymanie pań­
stwa, ale należy nimi gospodaro­
wać tak oszczędnie, aby część ich
mogła być zwrócona drogą prze­
rzutu na plan inwestycyjny.
Drugie zjawisko to stały nacisk
systemu finansowego w kierun­
ku najoszczędniejszego zużycia
pieniędzy, i to nacisk zarówno
banków, jak aparatu budżetowe­
go. Nacisk ten dotyczy także sa­
morządowego aparatu finansowe­
go i ujawnia się w szczegółowych
uprawnieniach władz skarbowych
przy zatwierdzaniu budżetów
związkóv/ samorządowych.
Potwierdzenie tej tezy, że jest
to zjawisko ustrojowe, znajduje­
my także w preliminarzu budże­
towym na rok 1947, który przewi­
duje nadwyżkę ponad 11 miliar­
dów zł. Nadwyżka ta prelimino­
wana jest z wpływów Daniny
Narodowej, idących w całości na
rozwój gospodarczy kraju.
Dążeniem aparatu finansowego
w roku 1947 będzie nięzamykanie
Z zastępu zasłużonych, długolet­
nich działaczy polskiej demokracji,
polskiego ruchu robotniczego,
śmierć zabrała człowieka, który
umiał sobie zdobyć serdeczne przy
wiązanie i głęboki szacunek nie
tylko u towarzyszy partyjnych z
PPS, ale wśród szerokich sfer spo­
łeczeństwa. We Lwowie, na właści
wym terenie jego działalności przez
kilka dziesiątków lat, nazwisko J.
Szczyrk a należało do najpopular­
niejszych jako synonim walki z
zacofaniem społecznym i politycz­
nym.
S.p. Jan Szczyrek rozpoczął swo­
ją działalność jeszcze na ławie
szkolnej, pracując w kółkach sa­
mokształceniowych młodzieży so­
cjalistycznej, a mając 20 lat wstą­
pił w roku 1902 do Polskiej Partii
Socjalno-Demokratycznej, która w
r. 1918 połączyła się z PPS. W
szeregach tej partii wytrwał do
końca życia, należąc zawsze do
najwierniejszych sprawie i naj­
ofiarniejszych działaczy.
Wybuch wojny 1914 r. zastaje go
we Lwowie na stanowisku redak­
tora dwutygodnika „Kolejarz“ 1
współredaktora dziennika socjali­
stycznego „Głos“. Na wojnie traci
prawą rękę, zostaje inwalidą i
wraca do pracy społecznej.
W r. 1918 Jan Szczyrek został
przewodniczącym OKR  PPS we
Lwowie; pozostaje na tym stano­
wisku do r. 1936, usunięty przez
ówczesną prawicową większość
CKW PPS. W latach 1919 — 1923
był przewodniczącym Zarządu Ka­
sy Chorych i Związku Kas Cho­
rych we Lwowie, usunięty z tego
stanowiska przez rządy sanacyjne
za „nieprawomyśtność“. Od r. 1919
redaguje lwowski organ PPS
„Dziennik Ludowy'*, a po jego li­
kwidacji zakłada tygodnik „Try­
buna Robotnicza“, w której już
bez przeszkody może wypowiadać
swoje poglądy, jako zdecydowany
zwolennik jednolitego frontu ro­
botniczego. Po roku istnienia rząd
zamknął „Trybunę".
Wrzesień r. 1939 zastał Szczyrka
we Lwowie. Po wybuchu wojny
radeiecko-niemieckiej pracuje naj­
pierw w ambasadzie polskiej w
Moskwie, a później na wezwanie , emigracyjnego. W sierpniu 1945 r.
gen. Sikorskiego wyjeżdża do Lon­
dynu, gdzie zostaje członkiem Ra­
dy Narodowej. Należy do najbar­
dziej zdecydowanych zwolenników
przymierza ze Związkiem Radzie­
ckim, a po śmierci gen. Sikor­
skiego przechodzi do najostrzej­
szej opozycji wobec polityki rządu
Szczyrek wrócił do kraju.
Śmierć zastała go na stanowisku
posła do Sejmu Ustawodawczego,
członka Rady Naczelnej PPS,
członka Zarządu Głównego i se­
kretarza generalnego Spółdz. Wyd.
„Czytelnik“. Pracował do ostatniej
chwili życia.
Upaństwowienie uratowało od klęski
Moel Balcer o osiągnięciach Partii Pracy
LONDYN, 9.3. ,(API). — Brytyj­
ski minister lotnictwa Noel Baker
przemawiając dziś w Shrewsbury
oświadczył, że rząd Partii Pracy
zamierza zmienić oblicze Wielkiej
Brytanii, uzgadniając zdobycze so­
cjalizmu z demokracją.
„Program rządu Partii Pracy —
mówił Baker — jest nadal nie do
zakwestionowania • i gwarantuje
sprawiedliwość społeczną oraz do­
brobyt narodowy. Obecnie jasne
jest dla wszystkich, że jedynie u-
państwowienie wyratowało nas od
prawdziwej klęski. Polityka pla­
nowania, wprowadzenie systemu
kontroli i inne sposoby, jakimi się
posługujemy, wyratowały kraj
nasz od bardzo poważnych kompli­
kacji“.
Bibliografia gospodarcza
MAPA GOSPODARCZA KRAJU
W Katowicach odbyła się trzy­
dniowa konferencja przedstawi­
cieli urzędów i instytucji, biorą­
cych bezpośredni udział lub zain­
teresowanych pracami pomiarowy­
mi, mającymi na celu sporządze­
nie mapy gospodarczej państwa.
Celem konferencji było ustale­
nie planu pomiarów na rok 1947.
Postęp prac organizacyjnych i stan
sił fachowych Głównego Urzędu
Pomiarów przedstawił inż Barań­
ski. Przeprowadzona rejestracja
fachowych sił mierniczych wyka­
zała, że w Polsce mamy obecnie
423 Inżynierów mierniczych. 817
mierniczych, 305 techników oraz
ponad 600 sił pomocniczych. Czyn­
nych biur pomiarowych jest 306.
Zakończenie zjazdu odbyło się
w Krakowie.
MORSKI PRZEWODNIK
RYBACKI
(ker) Nakładem Morskiego Insty­
tutu Rybackiego ukazała się w sprze
da. ■ ciekawie zredagowana broszu­
ra p. t „Morski Przewodnik Rybac­
ki".
Oprócz interesujących danych sta­
tystycznych znajdujemy tu szereg
ciekawych referatów i artykułów,
w których omówiono całokształt za­
gadnień z zakresu odbudowującego
się rybołóstwa morskiego — a także
wiele cennego materiału, który mo­
że zainteresować nietylko czytelnika,
traktującego zawodowo sprawy pol­
skiej gospodarki rybnej, lecz każde­
go z nas.
Dziełko to w założeniu ma za za­
danie poinformować ogół o cało­
kształcie osiągnięć dotychczasowych
i zakreślonych w- Trzyletnim Planie
Odbudowy w zakresie jednego z wa­
żniejszych zagadnień gospodarczych,
jakim jest rybołóstwo przybrzeżne
i dalekomorskie.
A b d u l l a h i j e g o w n u k
(Korespondencja własna „Rzeczypospolitej“)
Wiele oznak, m in. plan utwo­
rzenia t. zw. Wielkiej Syrii, wska­
zuje na to, że na arabskim Wscho­
dnie dojrzewa rozgrywka, W głów­
nych rolach mają. wystąpić Turcja
i Transjordania, jednakże rola. au­
tora i reżysera należy do dyplo­
macji angielskiej, usiłującej prze­
ciwdziałać arabskiemu ruchowi
narodowemu i dalszemu przenika­
niu St Zjednoczonych na Bliski
Wschód.
Aleksandretta za Wielka Syrią
Wizyta króla Transjordanii, Ab-
dullaha, 'w początkach bieżącego
roku w Ankarze i rokowania, ja­
kie prowadził z tureckimi kołami
rządzącymi, zbiegły się z ożywie­
niem w obozie zwolenników „Wiel
toiej Syrii“. Prasa arabska wypo­
wiedziała przypuszczenia, że za ce
nę uznania zwierzchności tureckiej
nad. sandżakiem Aleksandretty
oraz pozostawienia Turcji aktywnej
roli w sprawach arabskich, Abdul­
lah zapewnił sobie współdziałanie
tureckich kół rządzących w utwo­
rzeniu nowego państwa haszymic-
kiego.na Bliskim Wschodzie. Pań­
stwo to w pierwszej fazie swego
istnienia miałoby obejmować Sy­
rię, Liban, Transjordamię i ewen­
tualnie część Palestyny. W przy­
szłości projektuje się zjednoczenie
z Irakiem, gdzie panuje małolet­
ni król Feisal II, najmłodsza la­
torośl dynastii haszymickiej. Jego
dziadek, wspomniany przez nas
król Transjordanii, Abdullah, na­
leży do najgorętszych zwolenników
polityki angielskiej na .Bliskim
Wschodzie; on właśnie proponowa­
ny jest na tron wielkosyryjski.
Oficjalni i nieoficjalni przedstawi­
ciele angielscy na Bliskim Wscho­
dzie niejednokrotnie już próbowali
urzeczywistnić projekty utworze­
nia marionetkowego państwa Wiel­
kiej Syrii. Na czele ich stoi gen.
brygady Clayton.
Stawka na Haszymitów
Prasa arabska wyrażała pogląd,
że przyczyną całej tej akcji jest
niepowodzenie planów zmierzają­
cych do utworzenia Bloku Wschod­
niego. Arabska opinia publiczna
bardzo chłodno przyjęła angielsko-
tureckie wysiłki w kierunku
wskrzeszenia i rozszerzenia ukła­
du saadabadzkiego (zawartego jesz
cże przed wojną przez Turcję,
Irak, Iran i Afganistan). Kiedy ta
formalnie turecka, faktycznie zaś
angielska próba nie powiodła się,
powstała koncepcja Wielkiej Syrii.
Przyczyn, które skłoniły dyplo­
mację angielską do forsowania
koncepcji wielkosyryjskiej, należy
szukać w znacznej mierze w nie­
powodzeniu Anglii w Egipcie,
gdzie natrafia ona na zdecydowa­
ny sprzeciw społeczeństwa egip­
skiego, jak również w coraz bar-
Gzlęredi optymistów w Moskwie
r -
dziej aktywnej penetracji amery­
kańskiej na Bliskim Wschodzie.
Nowe państwo arabskie pod ber­
łem króla Transjordanii, Abdul-
laha, znanego ze swych skrajnie
reakcyjnych poglądów, miałoby
służyć za rzeeiwwagę rosnącemu
wpływowi Stanów Zjednoczonych i
wzrastającemu znaczeniu Egiptu
w świeede arabskim. Warto zauwa­
żyć, że antagonizm między saudy­
tami a haszymitami trwa już kil­
kadziesiąt lat i w przeszłości sta­
nowił powód wielu konfliktów na
Bliskim Wschodzie. Ta rywalizacja
dwóch dynastii arabskich o przedu
jącą rolę w zachodniej Azji była
wykorzystywana i rozdmuchiwana
przez koła imperialistyczne dla
własnych celów i interesów. Obec­
nie w miarę wzmacniania się pozy­
cji amerykańskich w imperium
wahabickim Ibn Sauda, dyploma­
cja angielska coraz energiczniej
wysuwa na plan pierwszy przed­
stawicieli domu haszymickiego. .
Arabowie nie cl cą
Plany utworzenia nowego pań
stwa haszymickiego spotykają się
z otwarcie nieprzychylnym stano­
wiskiem Syrii, Libanu, Egiptu, jak
również Arabii Saudyjskiej. Szcze
gólnie wrogo reaguje na działal­
ność zwolenników Wielkiej Syrii
syryjska i libańska opinia publicz­
na, która doskonale zdaje sobie
sprawę, że toczy się gra o likwi­
dację niepodległości tych dwóch
republik arabskich. Uzyskawszy
dopiero w r. 1948, po długiej i u-
porczywej walce, zupełną ewaku­
ację obcych wojsk ze swojego te­
rytorium, Syria i Liban staja wo-
, bec niebezpieczeństwa, że podziela
| losy Transjordanii przekształcone’
i w placówkę imperializmu angiel-
| skiego na Bliskim Wschodzie. Jak-
| kolwiek poszczególne grupy reak­
cyjne w Syrii i Libanie skłonne są
współdziałać we włączeniu tych
krajów do projektowanego pań­
stwa haszymickiego, szerokie war­
stwy społeczeństwa syryjskiego ?
libańskiego odrzucają ustępstwa i
kompromisy, żądając uh-rx-manta
swojej suwerenności państwowej.
W Dama^ku 1 T '*
przekonanie, że Syria i r. nr
trafia sku* -nie przeri :
nack’mwi tureckMr.-n*1'
mu. że wszystkie manewry i za­
biegł polityki imperialistycznej za
kończą się nowym niepowodzeń'-am
2, Wite
A. St.
Bejrut, w
		

/czas3187_4_1947_68_0004.djvu

			DZIENNIK GOSPODARCZY
założony w Bytomiu w dn. 30 listo pada i 946 r. przeniesiony do stolicy
w dn. 9 marca 1947 r.
Problemy finansomania handlu
Wzmóc dyscyplinę zatrudnienia
Minimum pracy —maximum  produkcji
(des) Mówimy o
wzrostu wydajności pracy, uzależ-
j cyjnego, mamy dziś w szeregu ga
' niamy od niego wzrost płac, pod- łęzi przemysłu poważne przerosty:
(mb) Wczorajszy artykuł wice- I cia gospodarczego, wzmożona wal
j kreślamy, że jest to podstawowa ; nadmiar pracowników gospodar-
konieczmości i trudnienia, jak do planu produk- ! Warszawsko-Biaiostockiego liczba
| pracowników umysłowych przekra­
cza 32% ogółu pracowników.
ministra Szyra zawiera ostrą kry
tykę stosunków, panujących w
dziedzinie obrotu towarowego.
Chcieliśmy się zastanowić nad
jej konsekwencjami, nad środka­
mi podźwignięcia handlu na wyż­
szy poziom, poziom sprawnej,
szybkiej i nadewszystko taniej ob­
sługi konsumenta. Nie zamierza­
my tu wyczerpać całego progra­
mu sanacji handlu, chcemy tylko
zwrócić uwagę na jeden aspekt te­
go problemu, aspekt finansowy.
Aparat obrotu towarowego, jak
1 inne dziedziny naszego życia go­
spodarczego, jest trójsektorowy.
Przy wszystkich ich odmienno­
ściach spełniają one jedną funk­
cję gospodarczą i przy jej spełnia­
niu posługują się tym samym pod
stawowym elementem działalno­
ści gospodarczej — pieniądzem.
Stopień ich wyposażenia w pie­
niądz jest bardzo różny, jeszcze
bardziej one się różnią w sposobie
jego zdobywania. Dotychczas nie­
zupełnie jest zlikwidowane zja­
wisko głodu towarowego (żarów­
ki) i wynikające z niego bogate
możliwości bogacenia się pośred-
dnika.
Stąd dotychczas jeszcze trwa
proces szybkiej akumulacji kapi­
tału w niektórych branżach han
dlu prywatnego, a i inne dyspo­
nują kapitałami, nagromadzonymi
w latach ubiegłych. Z tego rów­
nież źródła zdołał handel spółdziel
czy przeprowadzić częściowe za­
opatrzenie się we własne środki
obrotowe, oczywiście niewspół­
mierne do jego rosnących potrzeb.
Na szarym końcu został handel
państwowy, najbezwzględniej prze
strzegąjący marż godziwego zys­
ku, nie stwarzających przecież
możliwości do szybkiej kapitali-
sacji.
Nie sądzimy, by sektor prywat­
ny w handlu dysponował wystar­
czającymi kapitałami. Kapitały te
są rozłożone nierównomiernie, ży
Wiołowy proces akumulacji nie­
jednakowo przebiegał we wszyst­
kich branżach i znacznie wydat­
niej zasilił przedsiębiorstwa ko­
niunkturalne niż solidne kupiec-
two. Postępująca stabilizacja ży-
ka z handlem nielegalnym i pół­
legalnym powinny się przyczynić
do przywrócenia zakłóconej rów­
nowagi, do migracji kapitałów z
interesów opartych na odchodzą­
cej w przeszłość tymczasowości do
przedsiębiorstw, zbudowanych na
podstawach solidnej kalkulacji.
Handel spółdzielczy natomiast i
zwłaszcza państwowy na przy­
pływ kapitałów z tego źródła li­
czyć nie może.
I o ile w zakresie sektora prywat
nego mogłoby wystarczyć samo
działanie stymulacyjne i posunię
cia o charakterze organizacyjnym,
o tyle handlowi spółdzielczemu i
państwowemu winny być stwo­
rzone większe niż dotychczas moż
liwości finansowania się ze źródeł
publicznych. Spółdzielczemu — w
stopniu, w jakim jego potrzeby
nie będą mogły ulec zaspokojeniu
w drodze mobilizacji, jak to wy­
nika z jego istoty, wysiłku spo­
łecznego; państwowemu—w zakre
sie całkowicie zaspokajającym je­
go słuszne potrzeby, oparte na po­
wierzonych mu zadaniach.
gwarancja wykonania planu pro-
j dukcj!, a co za tym Idzie poprawy
bytu mas pracujących. Mimo to w
ocenie pracy danego przemysłu i
jego gospodarki elementarne skład
niki wydajności partycypują nie­
równomiernie: ilość wytworzonej
produkcji oraz pracy ludzkiej w nią
włożonej.
Każdy zakład, Zjednoczenie czy
Centralny Zarząd słusznie szczycą
się wykonaniem lub przekrocze­
niem planu produkcji. Ale ilościo­
wa ocena produkcji to o wiele za
mało dla określenia celowej i o-
szczędnej gospodarki przemysłu.
Każdy z nas bowiem rozumie, że
rentowność zakładów zależy przede
wszystkim od zmniejszenia kosztów
własnych, a w pierwszym rzędzie
zmniejszenia produkcyjnie nic- uza­
sadnionych wydatków na robociznę.
Jeśli można dziś mówić — w
oparciu o doświadczenie i fakty —
że przemysł nauczył się myśleć ka­
tegoriami planu produkcyjnego, to
równocześnie stwierdzić należy, że
ścisłe wiązanie planu produkcji z
niezbędną do jego wykonania ilo­
ścią ludzi, wyrażone planem za­
trudnienia, nie weszło jeszcze w
krew pracowników przemysłu.
W wyniku tego, że dyrekcje za­
kładów Zjednoczeń i Centralnych
Zarządów nie przywiązują takiej
wagi do zatwierdzonego planu za-
Inwestycje w przemyśle węglowym w r. 1947
(a) Olbrzymie znaczenie prze­
mysłu węglowego w gospodarce
narodowej i konieczność pełnego,
zaspokojenia jego potrzeb i to w
pierwszej kolejności — znalazło wy­
raz w państwowym planie inwe­
stycyjnym na rok bieżący. Z ogól­
nej sumy 28.081.600.000 zł., prze­
widzianych na inwestycje w prze­
myśle, 8,1 miliarda przeznaczone
jest dla przemysłu węglowego.
Z tego 6,5 miliarda złotych bę­
dzie zużyte na ulepszenia w ko­
palniach. Natomiast inwestycje po
mooniaze, jak np. odbudowa kok­
sowni, nakłady finansowe dla
wzmożenia produkcji w pozostają­
cych do dyspozycji przemysłu wę­
glowego tartakach, rozbudowa u-
rządzeń przeładunkowych dla węg
la w Gdyni i Gdańsku itd. pokry­
te będą w ramach pozostałej kwo­
ty 1,6 miliarda złotych.
Przeprowadzone w przemyśle
węglowym inwestycje pozwolą na
osiągnięcie planowanego poziomu
produkcji: 57,5 milionów ton węg­
la kamiennego w ciągu tego roku,
a nadto 2.750.000 ton koksu i 679
tysięcy ton węgla brunatnego.
Musimy mieć garbniki krajowe
Postara się o to Instytut Przemysłu Skórzanegó
Instytut Przemysłu Skórzanego | wania skór rybich. Przeprowadzo
w Poznaniu jest czołową placówką
naukowo-badawczą w tej dziedzi­
nie. Prace jego idą zwłaszcza w
kierunku wynalezienia nowych
źródeł surowca skórzanego.
Instytut opracował plan wyko­
rzystania skór świńskich oraz wy.
nalazł metody racjonalnego zdej­
mowania, konserwowania i garbo-
' MORZE I WYBRZEŻE
T ukorzy my nome osady
Miejscowości położone na obsza­
rze Ziem Odzyskanych i Gdańska, w
3 kilometrowym pasie przybrzeż­
nym wzdłuż wybrzeży morskich,
przeznaczono na osady rybaków mor
ekich.
Do otrzymania działki rybackiej
uprawnione są osoby, które zamie­
rzają wykonywać rybactwo mor­
skie lub zawód z nim związany.
Za osoby, trudniące się zawodem,
RYBY ZE ZNACZKIEM „P‘"
Celem ustalenia wędrówek ryb i
ujawnienia warunków, w jakich od­
bywa się tarło, Morskie Laborato­
rium Rybackie w Szczecinie rozpo­
częło znakowanie ryb morskich.
Znakowanie odbywa się przez
przytwierdzenie do płetwy ryby
niewielkiej blaszki lub krążka ebo­
nitowego z numerem kolejnym j
znakiem kraju, który dokonywa
znakowania. Polska znaczy „swoje'1
ryby cechą „P“.
WYSYŁKA RYB W GŁĄB KRAJU
W ramach prac przygotowawczych
do powołania Rady Gospodarczej
Rybołóstwa Morskiego odbyło się w
Gdyni posiedzenie komisji, która
me za zadanie ustalenie klucza wy­
syłki ryb w głąb kraju. Komisja tak­
ie opracowuje wytyczne cen sprze­
daży — przy uwzględnieniu zasady,
że przy jednolitej cenie zakupu po­
winna obowiązywać jednolitą cene
oprzecie iy, ~
związanym z rybactwem morskim,
uważa eię pracowników stoczni ry­
backich, zakładów konserwacji ryb
1 przetwórstwa rybnego, warsztatów
sieciarskich i sprzętu rybackiego
oraz wytwórni beczek i opakowań
dla potrzeb rybactwa.
Osoba, ubiegająca się o osadę ry­
backą, powinna wykazać się zaświad
czeniem właściwego morskiego u-
rzędu rybackiego, stwierdzającym,
że odpowiada powyższym warun­
kom.
EKSPORTUJEMY łososia
W lutym wyeksportowaliśmy do
W. Brytanii 25 ton łososia. W mar­
cu przewiduje się eksport dalszych
75 ton.
„BATORY" AMBULANSEM
POCZTOWYM
Z chwilą uruchomienia regularnej ,
linii pasażerskiej z Gdyni do No­
wego Jorku, m/s „Batory“ będzie
mógł, oprócz ładunku drobnicy,
przewozić również regularnie prze­
syłki pocztowe. Ma to wielkie zna­
czenie w związku z b. silnym obe­
cnie ruchem pocztowym z USA do
Polski. Dotychczas s/s „Borysław“
i „Bałtyk" przewoziły przeciętnie
do Polski 40.000 worków poczto­
wych ze każdym rejsem.
ODWILŻ na WYBRZEŻU
7 bm. po rag pierwszy tempera­
tura podniosła się na Wybrzeżu
do 3 stopni powyżej zera. Sytua­
cja w portach jednak pozostaje
i§sas$s w. feisaga ęjaeł ŁW ssiia
no też badanie sposobów zwiększa­
jących siłę konserwacji soli.
Ważną dziedziną
wyszukanie nowych
ników krajowych,
kiwaniu gatunku
jącego największy
badań jest
źródeł garb-
W poszu-
drzewa, da-
przyrost ma­
sy drzewnej, przeprowadzono pra-
ce badawcze nad opłacalnością wie­
rzby na nieużytkach i wyniszczo­
nych obszarach leśnych. Instytut
opracował metody racjonalnego
zdejmowania i konserwacji kory
drzew garbnikowych.
Wiele pracy poświęcono też za­
gadnieniu uruchomienia w Polsce
produkcji garbników syntetycznych
z surowców krajowych, co dopro­
wadziło do opracowania konkretne­
go planu produkcji. Instytut przy­
stąpił już do montażu aparatury
do produkcji garbników drogą syn­
tetyczną z surowców krajowych
oraz fenolu z naftaliny i antra­
cenu.
Obecnie opracowuje się plan pro­
dukcji garbników ze smoły drzew­
nej.
1500 maszyn załezpleezyiiśay
la Pomorzu Zachdalm
Rozpoczęta od września r. ub
zbiórka niemieckich maszyn i u-
rządzeń technicznych na Pomorzu
Zachodnim jest kontynuowana
przez delegaturę Min. Przemyślu
w Szczecinie. Apel do społeczeńst­
wa i przyznawanie premii dla o-
sób, ujawniających przypadkowych
posiadaczy sprzętu niezbędnego dla
przemysłu, jak obrabiarek, moto­
rów, silników ipt., przyczyniły się
do poważnych osiągnięć. Delega­
tura przejęła ponad 1.500 maszyn
i urządzeń technicznych. Sprzęt
ten. chociaż uszkodzony, przekazy­
wany jest — zgodnie z decyzją
Min. Przemysłu — do fabryk,
gdzie po naprawieniu przyczynia
się do podniesienia zdolności pro-
-
czych 1 pomocniczych w stosunku
do pracowników produkcyjnych,,
nadmiar personelu administracyjne­
go w stosunku do robotników, a
nawet nadmiar pracowników pro­
dukcyjnych w stosunku do liczby
planowanej, zgodnej z właściwymi
potrzebami przemysłu przy danym
poziomie produkcji.
Przykładów możemy przytoczyć
bardzo wiele. Część z nich to ty­
powe przejawy bezwładnego utrzy­
mywania aktualnych wczoraj form
— bez względu na zmiany, jakie
zachodzą w dniu dzisiejszym.
Ot, choćby sprawa straży prze­
mysłowej. Niezbędna w okresie
formowania się władzy państwo­
wej i powojennych warunków bez­
pieczeństwa — wraz z normowa­
niem się życia powinna była się
zmniejszać. Stan jej obecny, prze­
kraczający 3% ogółu zatrudnionych,
jest niczym nieuzasadniony.
Do tego samego rzędu należy za­
liczyć takie fakty, jak umieszcze­
nie na listach plac Zakładów Ży­
rardowskich personelu szpitala, któ
ry dawno już winien być przejęty
przez Miejski Ośrodek Zdrowia —
czy też przetrzymywanie na etacie
kopalń węgla blisko 17.000 inwa­
lidów pracy i starców — ze wzglę­
du na niedość szybkie unormowa­
nie spraw renty przez Min. Pracy
i Opieki Społecznej.
Gros jednak przerostów nie da się
usprawiedliwić nawet niezdrowym
tradycjonalizmem. I tak w Pań­
stwowej Wytwórni Aparatów Fo­
nicznych w Dusznikach pracownicy
umysłowi stanowią 40% załogi fa­
brycznej. W Elektrowni Warszaw­
skiej 32% załogi to pracownicy u-
mysłowi, a 23% robotników to ro­
botnicy gosipodarczy. W Zjednocze­
niu Przemysłu SkórzajiĆgo Okręgu
Te przykłady jaskrawo ilustrują
stan, jaki wytworzył się w niektó­
rych zakładach przemysłowych o*
skutek rozluźnienia dyscypliny za­
trudnienia i to tak na najniż­
szych szczeblach produkcyjnych jak
w Centralnych Zarządach.
Dzisiaj przemysł musi sobie po­
stawić dewizę: „Minimum włożonej
pracy — maksimum produkcji“.
Pierwszym zadaniem, które trze­
ba będzie wypełnić dla zrealizowa­
nia tej maksymy, będzie ścisłe prze
wentylowanie dzisiejszego stanu
zatrudnienia w fabrykach 1 dosto­
sowanie go do wymogów produkcji _
— w myśl wskazań planu zatrud­
nienia.
Dlatego trzeba mocniej związać
liczby, zatwierdzone w planie za­
trudnienia dla danej gałęzi prze­
mysłu, z warsztatem pracy. Każde
Zjednoczenie, każda fabryka winna
posiadać normatywy dopuszczalne­
go maksimum stanu zatrudnienia
i w sposób racjonalny liczby te
wykorzystywać, dbając w szczegól­
ności o właściwy stosunek liczb
aparatu wytwórczego do admini­
stracyjnego 1 pomocniczego.
Ocena działalności przedsiębior­
stwa w coraz większym stopniu win
na opierać się na elementach wy­
ników finansowych, u których pod­
stawy leży przecież kryterium wy­
dajności pracy.
Zdrowa polityka przestrzegania
planu zatrudnienia po przez zwięk­
szenie wydajności pracy doprowadzi
nas do wyzwolenia zaoszczędzonych
środków finansowych 1 siły robo­
czej, a w konsekwencji — przez lik
widację przerostów tych czynni­
ków w jednych przedsiębiorstwach
— do likwidacji ich niedostatku w
innych.
Notatnik gospodarczy
Rildietwi
PRZED ZASIEWEM
W chwili obecnej na ziemiach
osadniczych w Wielkopolsce goto­
wych jest do orki 271 traktorów.
Pomoc państwowa w ziarnie siew
nym wyniesie 4.000 ton, w nasio­
nach 1.200 ton, w ziemniakach —
10.000 ton. Placówki Państwowego
Banku Rolnego uruchomiły kre­
dyt w wysokości 4 milionów zł.
Komunalne Kasy Oszczędności
przystąpiły do rozprowadzenia kre
dytu 10 milionów zł. na zakup na­
wozów sztucznych. Państwo prze­
znaczyło wreszcie 5 milionów zło­
tych na likwidację odłogów na
terenach zaminowanych.
Hodewla
51.000 KONI
51.000 KONI
PRZYBYWA DO POLSKI
W ramach zawartych umów han
dlowych trwa import do Polski
51.500 koni, z tego 6.500 w ramach
clearingu, a 45.000 w ramach kre­
dytów. Wartość koni, otrzymanych
w ramach kredytów zagranicznych,
wynosi 2 miliardy 256 milionów zł.
OWCE... NA LETNISKU
Stały wzrost pogłowia owiec na
Podhalu staje się groźnym zja­
wiskiem dla roślinności Tatr oraz
dla hal górskich, którym grozi
„przepaszenie“.
Oblicza się, że w roku bieżącym
hale tatrzańskie po stronie polskiej
będą musiały pomieścić 50—60 ty­
sięcy owiec, wobec 27 tysięcy w r.
ub. W tej sytuacji powstał pro­
jekt przerzucenia w lecie na pa­
stwiska Ziem Zachodnich specjal­
nymi pociągami, które już przy­
rzekło dostarczyć Min. Komunika­
cji, 15 tysięcy owiec.
WZROST POGŁOWIA
ZWIERZĘCEGO NA POMORZU
ZACHODNIM
Pogłowie inwentarza żywego w
woj. szczecińskim wzrosło w nie­
których wypadkach o 200% w po­
równaniu z latem roku 1945. I tak:
województwo posiada dziś 63.200
koni, 99.430 szt. bydła rogatego,
217.531 świń, 15.248 kóz.
Ilość pogłowia wzrasta ciągle na
skutek nowych transportów koni
i bydła, zakupionego przez rząd
polski za granicą. W najbliższym
czasie spodziewane jest nadejście
1.600 koni unrrowskich ł 8670 ko­
ni duńskich. Inwentarz zamorski
*SäS 99
dogodny kredyt w zależności ed
możliwości finansowych nabywcy.
TOWARY I SUROWIC
SAMOCHODY
Koncern „Ford Motor Company“
obniżył ceny samochodów o 15—50
doi. zależnie od modelu. Jest to
niewielka zniżka cen dotychczaso­
wych, które wahają się w grani­
cach od 1200—1600 doi.
METALE KOLOROWE
Zjednoczenie Metali Nieżelaznych
w Katowicach powołało do życia
komisję celem zmniejszenia impor­
tu i zestawienia realnego zapotrze­
bowania tych metali. Komisja prze
prowadzi kontrolę we wszystkich
zakładach, używających metali ko­
lorowych.
ŻYCIE RZEMIEŚLNICZE
KURS SPÓŁDZIELCZOŚCI
W RZEMIOŚLE
(p) W związku z organizowaniem
nowych spółdzielni rzemieślniczych
rzemiosło nasze odczUwa brak fa­
chowców spółdzielczych. Aby temu
zaradzić, z inicjatywy Min. Prze­
mysłu zorganizowano kurs referen­
tów i instruktorów spółdzielczych,
który odbędzie się od 17—22 mar­
ca w Szklarskiej Porębie.
SZKOLIMY FACHOWCÓW
Z DYPLOMEM W RĘKU
W państwowym „Technicum“ w
Bytomiu odbyło się uroczyste wrę­
czenie dyplomów 224 absolwentom.
Największa ilość absolwentów u-
kończyła wydział mechaniczny
(109), następnie górniczy (51), hut­
niczy (25) i chemiczny (19), Absol­
wenci rekrutują się przeważnie
spośród młodzieży robotniczej.
KOBIETY W PRZEMYŚLE
DOMOWYM
(Zab) W związku z koniecznoś­
cią zwiększenia zatrudnienia ko­
biet i ułatwienia im znalezienia
pracy w zakresie przemysłu domo­
wego, prowadzone są prace w celu
rozpoczęcia odpowiedniej akcji
szkoleniowej już w najbliższym o-
kresie.
Równocześnie Min. Oświaty oega
ni żuje konferencję w celu uaktyw­
nienia kobiet oraz udostępnienia
im możności korzystania ze szkół
dokształcających — a to dla likwi-
d£oy hssrobocią na tym
		

/czas3187_4_1947_68_0005.djvu

			Sytuacja gospodarcza na Zachodzie
W. Brytanii zagraża kryzys aprowizacji
Zarządzenia i okólniki
1 "
stracyjną R. K. U. Brodnica na na­
zwisko Gołębiewski Kazimierz, rocz­
nik 1921. 666-1
ZAKUPI
1 SZLIFIERKĘ ELEKTRYCZNĄ
o 2000 obrotów siły 1 KM.
Zgłoszenia: Biuro Zaopałrzenlo Fabr. Wyrąb. Gumowych F. W SZWEIKERT
pod Zarzqdem Państwowym
Łódź, ul. Wólczańsko 223 Kr. 206-0 w godzinach od 10-13
POSIADAMY
KILKASET ŁOŻYSK
labrykaiu S K F mianowicie;
E15 15X35X 8
E17 17X44X11
1504 17X17X14
15X40X10 do zanrany na:
E7 7X22X7
E8 8X24X7
E10 10X28X8
EI3 13X30X7
a) łożyska rolkowe, tnahliwe, typu średniego, szerokiego
Nr 22315 75 X 160 X 55 ora*
b) cylindryczno-rolkowe, typu średniego:
NUM tuzgl. NJM 55X120XÜ9X 9
„ „ „ 65X140X33X10
„ 75X160X37X11
........................ 85X180X41X12 Kr 213-1
Ramki zielni eirtszi ile klarować de PAP ■ Kitiwicaeb, lana 11 pad „er 224-lożyski"
Załóż, w 1 805 r,
HoMa i Skład Nasion Łiiimci
I WARSZAWA
li. 8z)i!i!it 6, Ul. 876-67 I
1 ziilłiieit it »isiedł z Irth lHI* KII
III na ROK 1947
jjU 1 rozsyłany iest
'•* na żądanie Kr
		

/czas3187_4_1947_68_0006.djvu

			Zdzisław Sachnowski
W dwudziestu n a sto tysięcy
Więc się robiło tak... Właśnie sta.
rosta jedzie samochodem z biało-
czerwoną chorągiewką. Samochód
robi dużo hałasu, chłopcy na samo­
chodach groźne miny, wysuwają
także demonstracyjnie swoje pe­
pesze, żeby je wszyscy Niemcy mo­
gli dobrze zobaczyć.
Otóż właśnie idzie drogą jakiś
człowiek dość mizernie ubrany, z
daleka widać po nim, że to Polak,
On też sam rzuca się do samo­
chodu, daje znaki, żeby się za­
trzymał. Cóż, po tylu latach widok
pierwszej biało-czerwonej chorą­
giewki może człowieka zatknąć ze
wzruszenia.
ROBIŁO SIĘ TAK,..
— .Skąd, bracie? — ,pvta sta­
rosta.
— Z robót wracam.
— Czymżeś z fachu?
— Stolarz.
—■ Dobrze, takiego właśnie po­
trzeba.
Starosta wyciąga mapę.
— O, tu jeszcze nie ma nikogo.
Ohodź tu, bracie, widzisz tę miej­
scowość?
— Widzę.
— Masz rower?
— Nie mam.
— To dostaniesz.
Tamten jest trochę zdziwiony.
— No, i co?
■— No nie, zaraz dostaniesz od
Niemców rower i pojedziesz tam.
Będziesz burmistrzem.
Stolarzowi okrągleją ze zdziwie­
nia oczy. Patrzy, patrzy i nie ro­
zumie. Mówi też:
— Nic nie rozumiem.
—• Nie dziw że się tak, bracie.
Zwyczajnie. O, patrz tu na mapę.
O, tu, w tym mieście będziesz bur­
mistrzem.
— No, i co ja będę robił?
— A ino, każesz sobie dać naj­
ładniejsze w mieście mieszkanie,
a także każesz, żeby ci co dzień
dali jeść. Będziesz mieszkał, jadł,
spał, a przede wszystkim patrzał.
Za kilka dni ja do ciebie przyjadę.
— A no. dobrze, jak pan tak mó­
wi, to chyba będę burmistrzem. Za
pół godziny dostał rower i pojechał.
Po trzech dniach stolarz zjawił
się w gabinecie starosty. Wyglądał
niby nieźle, ale minę miał strasz­
nie skwaszomą. Gdy stanął przed
obliczem Delegata Rządu, po prostu
się rozpłakał.
— Nie chcę być burmistrzem,
panie starosto — powiada. Najład­
niejsze mieszkanie w mieście to
ja co prawda mam — mówi, po­
chlipując — jeść dają Niemcy tak
suto, że na dziesięciu by starczyło,
palcem sam nie ruszę, tak mnie
obsłużą, nawet wartę mi przed do­
mem postawili, ale ja tam jestem
sam, sam jeden Polak, ani jednego
prócz mnie nie ma, sami Niemcy.
Dwóch' słów nie mam do kogo po
polsku zamienić. Ja tam nie wrócę,
panie starosto!
Starosta popatrzał nań długo, a
przenikliwie.
— Wrócisz, bracie, i to jeszicze
dzisiaj. Ja ci tam podeślę jutro czy
pojutrze ze dwóch ludzi, a za ty­
dzień sam przyjadę. A teraz zbie­
raj się i wracaj.
Tak jakoś dziwnie popatrzał nań
pan, starosta, że już nip nie mówił,
tylko wziął rower i ruszył w dro­
gę.
Jest burmistrzem do dziś dnia i
to jakim dobrym burmistrzem. Go­
spodarzy w mieśc!e tak dobrze, jak
by .przez całe życie nic innego nie
robił, tylko burmistrzował.
NIEMCY, JAK TO NIEMCY™
Niemcy, nie można się skarżyć,
starali się. Chodzili, jak marionetki
na sznureczkach, każde zarządze­
nie w mig wykonywali, prędko,
sprawnie i dokładnie.
Np. gdy pan starosta wydał za­
raz drugiego czy trzeciego dnia
zarządzenie, aby w ciągu dni 14
(ani jednego dnia dłużej) naprawio­
no wszystkie połączenia telefonicz
ne z wszystkimi wioskami i gmina­
mi. Jemu jest obojętne, jak to
zrobią, wie jedno, że musi być na
termin zrobione.
Co najciekawsze, że rzeczywiście
było co do minuty1w  terminie zro­
bione i za 14 dni miał pan starosta
połączenie z wszystkimi miastami
i Wioskami swego powiatu.
Oczywiście wszystko odbyło się
bardzo formalnie i robotnicy nie­
mieccy zostali za swą pracę zgod­
nie z obowiązującymi stawkami
wynagrodzeni, oczywiście w mar­
kach menrezkięb. które w braku
jakiejkolwiek innej mc osty były
tu jeszcze w obiegu.
Dobrze co prawd*, że tamte
wszystkie najpilniejsze prace, np.
w pewien czas później naprawa
zapory wodnej, której popsucie o-
sobiśćie stwierdził sam pan staro­
sta — robiło się niemieckimi si­
łami za niemieckie marki. Sama
naprawa zapory, której, kosztorys
obliczyli skrzętnie Niemcy bodaj
na 180 tys. marek, kosztowałaby
później dobrych parę milionów zło­
tych. A wtedy, jak nietrudno się
domyśleć, nie tak znów dużo Sk arb
Państwa kosztowała.
STAROŚCIŃSKA GŁOWA
Był jeszcze jeden kłopot i to bar
dzo poważny: bandy rabusiów, ma­
ruderów, łupieżców i rzezimiesz­
ków różnego gatunku i nacji, ra­
bujących co i jak się dało i naj­
skrzętniej wykorzystujących po­
wojenny zamęt.
Ostatecznie, gdy się ma z Bożej
łaski talent starościński, ze wszyst­
kim jakoś można sobie poradzić.
Poradził też sobie jakoś pan sta­
rosta.
Po prostu zawarł pakt przyjaźni
ze stacjonującym na terenie jego
powiatu batalionem wojsk ra­
dzieckich. Przyjaźń przypieczęto­
wana została darem, który pąn sta­
rosta — jako suwerenny pan i go­
spodarz tej ziemi ofiarował rze­
czonemu batalionowi w postaci
składu sukna wystarczającego na
umundurowanie całej jednostki.
Co prawda, gdy już tej darowizny
dokonał, przyszedł doń dowódca
batalionu i powiedział, że przecież
magazyn jest już. objęty przez ja­
kichś uzbrojonych ludzi i nie bar­
dzo można się do tego materiału
dostać. Starosta bardzo się zdzi­
wił, że mu ktoś zajął jego staro­
ściński skład sukna. Ostatecznie
skoro on daje, to należy tamtych
poprosić, żeby sobie poszli do in­
nego powiatu i poszukali innego
składu i innego sukna.
Tak też uczynił komendant ba­
talionu. Bardzo sowicie opłaciła się
panu staroście ta przyjaźń z ba­
talionem, który bardzo sumiennie
i starannie przepędzał z terenu po­
wiatu wszelkie bandy opryszków
i maruderów, nie wyłączając ma­
ruderów sowieckich, bronił pol­
skiego mienia państwowego przed
grabieżą i rabunkiem i umożliwiał
przedstawicielowi Rządu Polskie­
go poraź to lepsze zagospodarowy­
wanie swego terenu.
Ale to już był osobisty talent sta
rosty, że tak umiejętnie potrafił
rozwiązywać niektóre drażliwe
bądź co bądź sytuacje i kosztem
składu sukna i niektórych pomniej
szych świadczeń ochronić swój po­
wiat przed bez porównania więk­
szymi stratami, które za zwyczaj
jakoś powstają na świeżo zdobi/tym
terenie w powojennym zamęcie.
DZIS TROCHĘ INACZEJ
Tak to bywało w tamtych dziw­
nych, a niezwykłych dniach, tygod­
niach i nawet miesiącach.
Dziś na terenie powiatu jelenio­
górskiego w miejsce stu przeszło
tysięcy Niemców żyje, mieszka i
pracuje wcale nawet dobrze prze­
szło 100 tys. Polaków. Niemców
jest, jak na lekarstwo,, niewiele po­
nad 10 tys., a już w niedługim cza­
sie będzie ich tylko kilku.
Pracują tu już pełną parą pol­
skie fabryki, w kilkuset warszta­
tach rzemieślniczych siedzą sami
Polacy, prosperują i rozwijają się
wszelkiego rodzaju przedsiębior­
stwa handlowe. Nie ma też żadnych
powodów do skarg przeszło 10 tys.
bydła rogatego ani też około 2 tys.
koni.
Pan starosta jeleniogórski Taba­
ka urzęduje pomyślnie nadal, cie­
sząc się zasłużoną popularnością w
swoim powiecie i jeszicze daleko
poza jego granicami.
Ciesząc się ponadto z racji wca­
le pomyślnego przyrostu natural­
nego ludtaości na swym terenie,
a martwiąc brakiem środków le­
karskich, zwłaszcza peniciliny, i
kilkoma innymi drobiazgami —
zdaje sobie z satysfakcją sprawę,
że to są już rzeczywiście najzupeł­
niejsze drobiazgi w porównaniu z
tymi zmartwieniami, jakie miał
przed dwoma łaty.
ił
Odrodzenie" w Warszawie
Zanim rozeszła się wiadomość o
przeniesieniu redakcji „Odrodze­
niado Warszawy, już się ukazał
w kiosku numer, wydany w War­
szawie. Numer okazalszy, w więk­
szym formacie, o składzie bardziej
przejrzystym i żywym. W redakcji
zastajemy redaktorów, pochylo­
nych nad nowym numerem.
— Jest rzeczą słuszną i natural­
ną — zaczynam. — że pierwsze po
wojnie i czołowe pismo literackie
przenosi Się do stolicy. Ale tak
znienacka, bez rozgłosu, w tempie
błyskawicznym, bez żadnej ' przer-
vjy między numerem krakowskim
a warszawskim?
1— No tak, bez rozgłosu, ale pro­
jekt przeniesienia „Odrodzenia" do
Warszawy powstał w listopadzie
ub. roku. Skoro tylko „zaistniały“
warunki techniczne, został natych­
miast zrealizowany. Przyznać trze­
ba, że przeprowadzka była błyska­
wiczna.
— Zmiana szaty zewnętrznej
jest bardzo korzystna. „Odrodze­
nie" nabrało jakby rumieńców. Czy
zmieni się i styl pisma, koncepcja
redakcyjna?
— Już zmiana miejsca sprzyja
temu. Środowisko literackie w Kra
kowie czy w Łodzi ma styl wyra­
zisty, który musi dominować i w
piśmie, Warszawa nie posiada śro­
dowiska literackiego. To technicz­
nie utrudnia redagowanie pisma,
ale wzamian pozwa.la na pewną
nadrzędność, uniezależnienie się od
grup literackich, na szeroką syn- \
tezę ruchów literackich i zgrupo­
wanie najlepszych piór, niezależ­
nie od ich „przynależności". Po­
nadto „Odrodzenie“ zamierza być
tygodnikiem we właściwym tego
słowa znaczeniu. Umieszczać mniej
rozpraw, zwłaszcza faęhowo-lite-
rachich, analitycznych, więcej krót
kich artykułów, informacyj, mate­
riałów aktualnych, żywo obchodzą­
cych czytelnika.
— Czytelnicy skarżą się na trud­
ny, egzotyczny styl naszej publi­
cystyki literackiej, na terminolo­
gię i aluzje zrozumiale tylko dla
wtajemniczonych.
— Zupełnie Słusznie. W tym kie
runku zamierzamy wpłynąć na na­
szą publicystykę, uczynić ją bar­
dziej czytelną, klarowną, zrozumia­
łą dla szerokich warstw czytelni­
czych.
— Czy pismo będzie interesować
się tylko literaturą?
— Bynajmniej. Uwzględni naj­
szerszy zakres literatury, sztuki,
zagadnień i faktów kultury i oby­
czajowości.
— Czy pisarze tak zw. prawipy
literackiej będą reprezentowani w
„Odrodzeniu"?
— Naturalnie. Swiądczą o tym
nazwiska wielu czołowych pisarzy,
którzy drukują w Odrodzeniu, a
których do lewicy zaliczać nie moż
na.
— 'A więc pismo eklektyczne, „po
złomowe" na wzór „Wiadomości Li­
terackich“...
— Nie zamierzamy się wzorować
na „Wiadomościach Literackich“.
Poziom, ale nie elitaryzm. Nie bę­
dziemy propagować eklektyzmu,
bezprogramowości. Wręcz przeciw­
nie. Ale jesteśmy zdania, że jest
w Polsce miejsce na pismo nieja­
ko nadrzędne, w którym mogą się
wypowiadać antagoniści, pisarz,e
różnych przekonań — i pokoleń.
— Więc czytelne, aktualne, uroz
maicone...
— Przynajmniej takie są nasze
zamiary. Z. P.
Złazi inifRierśw 'mdawlunysh
Polski Związek Inżynierów Bu­
dowlanych* organizuje w Warsza­
wie w dniach od 15 do 17 marca
b. r. pierwszy powojenny zjazd
naukowy pod hasłem: „Organizacja
i technika odbudowy“.
Prawo udziału w zjeździe posia­
da każdy członek PZIB oraz każdy,
kogo interesują zagadnienia odbu­
dowy stolicy i kraju. Zgłoszenia na
zjazd przyjmują wszystkie oddzia­
ły PZIB oraz Sekretariat General­
ny Komitetu Zjazdowego (Warsza­
wa. Narbutta 26). Koszty przejazdu
pokrywa każdy uczestnik, przy
czym przewidziane jest uzyskanie
50% zniżki kolejowej.
Obrady zjazdu toczyć się będą w
trzech . sekcjach: planowania ogól­
nego, zagadnień technicznych (ma­
teriały) oraz zagadnień naukowo-
konstrukcyjnych. W ramach zjaz­
du przewidziana jest konferencja
statyków 1i  konstruktorów. Tezy
programowe uchwalone przez zjazd
przedstawione zostaną odpowied­
nim czynnikom państwowym.
Zfuzd Izh Pizsmysłowo-Himdlowydi
(a) W dniach 5, 6 i 7 marca odbyły
jię w Krakowie obrady zjazdu pre­
zesów i dyrektorów Izb Przemysło­
wo-Handlowych w; Polsce.
W czasie obrad, na które złożyła
się część sprawozdawcza i referato­
wa, omówiono szereg zagadnień,
m. in. kwestię reorganizacji struk­
tury zrzeszeń handlowych i prywat­
nego przemysłu, sprawę kształcenia
zawodowego, a w szczególności
zwiększenia kadr pracowników prze
myślowych w związku z przewidy­
wanym w Planie Trzyletnim zdwo­
jeniem ilości zatrudnionych w prze­
myśle prywatnym, wreszcie. kwestie
kredytów dla prywatnego przemysłu
i handlu.
Wfsteiwa przemysłu Ziem Mzyslraaycłi
w Warszawie
W pierwszych dniach maja od­
będzie się w gmachu Państwowego
Instytutu Geologicznego w Warsza
wie (Rakowiecka 4) otwarcie wiel
Będziemy Imitowali dźwigi portowe
(a) Jednym z podstawowych wa­
runków sprawnego działania por­
tów, jest dostateczne ich wyposażenie
w dźwigi i taśmowce. W zniszczo­
nych portach polskich do końca roku
1945 odremontowano i uruchomiono
22 dźwigi w Gdyni i 19 w Gdańsku
Pod koniec roku 1946 czynnych by­
ło już 29 dźwigów w Gdyni i 27
w Gdańsku, przy czym przeciętna
wydajność ich pracy wzrosła c 50
procent1
krain
Dalsza odbudowa i rozbudowa
portów polskich wymaga wzrostu
ilości czynnych dźwigów, a obowią­
zek zaspokojenia tych potrzeb spa­
da na nasz przemysł.
Dotychczas nie produkowaliśmy
dźwigów portowych w Polsce. Obec­
nie, na zamówienie Min. Żeglugi i
Handlu Zagr., Zjednoczenie Prze­
mysłu Maszynowego w Gliwicach
przystępuje do wyprodukowania 45
nowych dźwigów, których koszt
produkcji wyniesie 600 milionów zŁ
kiej wystawy przemysłu Ziem Od­
zyskanych.
Wystawa będzie przeglądem
wspaniałych dziejów ziem naszych
z nad Odry i Nisy, ich stanu go­
spodarczego, kulturalnego i spo­
łecznego.
Ponadto wystawa zobrazuje zna­
czenie Ziem Odzyskanych dla Pol­
ski.
Otwarcie mostu drogowego
W TCZ?; Ifi 9
8 bm. w Tczewie otwarto * obec
noś ci wojewody gdańskiego inż. Zrał
ka i przedstawicieli instytucji pań­
stwowych, samorządowych oraz za­
proszonych gości — most drogowy
na Wiśle.
Nowo otwarty most ma wielkie
znaczenie gospodarcze.
-■„r.ir t- - 1 >
Studenci polscy z Niemiei
na Wybrzeżu
Do Gdańska przybyła delegacja
studentów polskich, studiujących na
wyższych uczelniach niemieckich.
Grupa studentów została serdecznie
powitana na dworcu w Gdańsku
przez delegatów „bratniaków" Wy­
brzeża i następnie ugoszczona w o-
siedlu Akademii Lekarskiej na Sre-
brzysku. Na Politechnice Gdańskiej
największym zainteresowaniem cie­
szył się wydział budowy okrętów.
Zwiedzając Akademię Lekarską, go­
ście wyrazili pełne uznanie dla o"
sięgnięć młodej uczelni, w której
szczególnie. podobała im się klinika
dziecięca. Stwarza ona wrażenie
przytulnego domu dla małych pa­
cjentów.
Serdecznie podejmowani przez ko-!
lęgów wszystkich uczelni, po dwu­
dniowym pobycie odjechali, jak naj­
serdeczniej żegnani, do Łodzi i na
Górny Śląsk. W wyniku wycieczki
niewątpliwie cały szereg polskich
studentów, obecnie przebywających
za granicą, wróci do kraju i wielu
z nich zapisze się na doskonałe
uczelnie Wybrzeża."
Miamiecka „mączka sytości
miała «szukać głód
W roszami lnu w Grabach (woj.
wrocławskie) wykryto specjalne u-
rządzenia zrwane przez Niemców
„młynami sytości“. Młyny te produ­
kowały t. zw. „mączkę paździerzo­
wą“, która, wg twierdzenia niemietr1
kich naukowców, domieszana d©
potraw wywoływała uczucie sytości
Mączkę tę produkowano z odpad­
ków lnu (drewno), które przerabia­
no w specjalnych urządzeniach mły­
narskich.
Nie sądzimy by „mączką sytości”
sycili się Niemcy — raczej przeznaP
ezano ją dla więźniów i jeńców wo­
jennych.
Instytut Flfoziflezny
we Wrocławiu
Prace nad zorganizowaniem
kładu Filozoficznego we Wrocła­
wiu rozpoczęły się w zimie 194S
roku. Bogata biblioteka miernie©*
kiego seminarium filozoficzne®»
została wywieziona w niewiaido-4
mym kierunku. Pio przeprowadzeni®,
prac związanych ze skompletowa­
niem byłych niemieckich księgo4
zbiorów, przystąpiono dio zorgani­
zowania normalnej pracy.
W chwili obecnej biblioteka li­
czy 1.700 diaieł filozofictanych w
2.300 tomach. Instytut odczuwa do­
tkliwy brak polskich i obcych cza­
sopism filozoficznych. Oprócz pra­
cy organizacyjnej prowadzi się jut
w Instytucie normalną pracę peda­
gogiczną. Zakres nauki obejmuje
trzy działy: humanistyczny, przy­
rodniczy i prawny. Przygotowuje
się również skrypty z bieżących
wykładów prof. Gawęckiego. De
pracy ściśle naukowej — Instytut
przystąpi w roku przyszłym, p©
całkowitym ukończeniu prac przy­
gotowawczych. ''
Wyniki dwumiesięcznych wali
z IIPÄ
W styczniu i w lutym b. r. od­
działy Wojska Polskiego 1 Milicji
Obywatelskiej przeprowadziły pla­
nową akcję przeciwko oddziałom
banderowców działających na tere­
nie woj. rzeszowskiego. Zdobyto ok.
20 schronów z zapasami żywności,
broni i sukna koloru khaki, używa­
nego przez banderowców na mun­
dury. Ponadto wykryto 74 bunkry
stanowiące gniazda oporu bandytów.
W wyniku akcji likwidacyjnej zgi­
nęło 129 banderowców a 186 wzięto
do niewoli.
Zdobyto przy tym 3 ciężkie kara­
biny maszynowe, 1 moździeż, 54 rę­
czne karabiny maszynowe, 156 au­
tomatów, 579 karabinów, 125 pisto­
letów, 76 granatów, 10 min oraz du­
ży zapas wszelkiego rodzaju amu­
nicji.
W ręce wojska wpadło również
kilka wozów taborowych z zaprzę­
gami i dwa motocykle
Mmo tych dotkliwych strat od­
działy banderowców po -irzes’r'ojo-
waniu i uztirwhfiieniu •-w”oh sił
próbu.’4 jeszcze napadów na ws:e
polskie.
Ostatnio jak t.o już podawaliśmy,
dokonano rar-du na wsie w pow.
nowosąd?-' :m jarosławskim i brzo­
zowskim Pr wódcami band są
przeważnie oficerowie n:«r,ir ccy,
którzy dziś nie mają już hic do
		

/czas3187_4_1947_68_0007.djvu

			Powitanie delegacji Hzadu Czechosłowackiegow dniu ubm . proces Hoessa
Ö 7aintor»cnwan!£i ;*u —7ia?ri ć tu i a ił li ń w —
Na dworcu
Czechosłowacki pociąg nadzwy­
czajny, wiozący delegację rządową
7 premierem Gottwaldem na cze­
le, zbliża się do Warszawy. Dwo­
rzec Główny, udekorowany liczny­
mi flagami polskimi i czeskimi,
ozdobiony zielenią i kwiatami, za­
pełnia się jeszcze przed godziną U
przedstawicielami polskich władz
i wojska. Na parę minut przed na­
dejściem pociągu przybywa na pe­
ron premier Cyrankiewicz w oto­
czeniu członków Rządu i generali-
cji, przedstawiciele państw obcych
z dziekanem Korpusu Dyplomatycz
nego, amb. Lebiediewcm na czele,
dziennikarze krajowi i zagraniczni,
radio i film. Okna wychodzące
z poczekalni na peron zapełnione
są głowa przy głowie publicznością.
W hali dworcowej milicja z tru­
dem utrzymuje porządek, usuwa­
jąc ciekawych pod ściany i do są­
siednich poczekalni. Nad wyjściem
T peronów umieszczono wielki
transparent z napisem w języku
czeskim: „Niech żyje .solidarność
bratnich narodów siowiaiV'-'rh“.
Powitanie
Pi-Uualnie o godz. 9.20, zapo­
wiadany przez megafony, wjeżdża
dziesięciowagonowy pociąg specjal­
ny. Kompania honorowa WP pre­
zentuje broń, orkiestra grą hymny
narodowe, polski i czeski. Do wy­
siadającego na czele delegacji Pre­
miera Gottwalda , podchodzi Pre­
mier Cyrankiewicz w towarzystwie
wicemarsz. Szwalbego, gen. Spy­
chalskiego i min. Modzelewskiego,
witając szefa rządu Czechosłowacji
imieniem polskiego Rządu i Naro­
du. Po odebraniu raportu od do­
wódcy kompanii honorowej prem.
Gottwald zbliża się do mikrofonu
I składa krótkie oświadczenie, któ­
re podajemy na str. 1-ej.
Następuje przywitanie delegacji
czechosłowackiej z członkami Rzą­
du RP. z korpusem dyplomatycz­
nym 1 generalicją. W chwilę póź­
niej przed gośćmi defiluje kompa­
nia honorowa WP. Dostojnicy cze­
scy i poiscy przechodzą przez halę
dworcową i kierują się ku wyjściu
na podjazd. Długi. korowód samo­
chodów rusza przez Al. Sikorskie­
go, Nowy Świat, PI. Trzech Krzy­
ży, Al. Stalina i Agrykolę do Pa­
łacu Myśliwieckiego w Łazienkach,
gdzie na czas swego poh tu w Pol­
sce zamieszka delegacją 1 i Cze-
cnrriowacji.
0 ;f atla
Wzdłuż Baga cli i Al Puławskiej
już od samego rana sloją oddziały
wojskowe i artyleria zmotoryzowa­
na, przygotowane do defilady. Plac
na Rozdrożu otacza kordon służby
porządkowej i wojsko. Z masztów
i słupów powiewają liczne flagi
czeskie i polskie, na środku zaś
ustawiono już od dwóch dni dużą
trybunę. Dziś jest ona okryta fla­
gami i ozdobiona wielkimi emble­
matami: lwem czcwhosłowp.ckim i
białym orłem polskim. Na tyłach
trybuny urządzono parking dla sa­
mochodów, za szpalerami wojska
stanęły organizacje młodzieżowe i
polityczne oraz wielka ilość publi­
czności. Jest słoneczne i cieple po­
łudnie, na niebie nie ma ani jed­
nej chmury, a cała trasa defilady,
t. j. Al. Stalina, uprzątnięta od
kilku dni przez jeńców niemiec­
kich, dziś jest zupełnie wolna od
błota i śniegu i błyszczy gładkim
asfaltem.
Na parę minut przed 12-tą za­
czynają się zjeżdżać członkowie
Rządu RP, wyżsi urzędnicy, gene-
ralicja, i oczekują przybycia cze­
skich gości. W głębi ulicy od stro­
ny Belwederu ukazuje się długi
sznur aut Wysiadających przed
trybuną wita Marszałek Żymierski
w towarzystwie wyższych oficerów.
Po chwili trybuna jest już zapeł­
niona Środkową jej część zajmuje
czeska delegacja i polscy ministro­
wie z prem. Cyrankiewiczem i
Marsz. Żymierskim, po lewej usta­
wili się przedstawiciele państw
obcych i attaches wojskowi, po
prawej zaś reszta członków dele­
gacji i inni. Krótka chwila oczeki­
wania i oto od strony Belwederu
siychać dźwięki „Warszawianki“.
Defiladę prowadzi d-ca DOW I
gen. dyw. Gustaw Paszkiewicz, któ
ly przed trybuną wysiada z auta
i składa raport Marsz. Żymier­
skiemu. W tym samym czasie wol­
ne miejsce naprzeciw trybuny zaj­
muje wielka orkiestra reprezenta­
cyjna WP z- małymi doboszami na
czele. Defiladę otwiera znana już
gościom z przywitania na dworcu
kompania honorowa. Za nią ma­
szerują oficerowie sztabu DOW i
äegielsk ie
- rmmmwE
ROSYJSKIE
KSIĄŻKI - CZASOPISMA
po/eca/g.
K S I Ę G A R N I E
Spółdzielni Wydawniczej
Czytelnik”
Noinjt Stulał 4V
Marszałkowa! <
Wiejska 14
I»
1 Dywizji Piech., a dalej płk. Bie­
lecki prowadzi oddziały Warszaw­
skiej Dywizji. Idą szóstkami. Wy-1
| równane szeregi bagnetów na ka-
j rabinach i automatów błyszczą w
porannym słońcu, a podkute buty
wybijają miarowy rytm w takt
granego przez orkiestrę marsza. Da
iej idą oddziały p. panc. z długimi
rusznicami na ramieniu, plutony
i łączności i saperzy i później zbliża
się poprzedzana sztandarem war­
szawska jednostka KBW. Tłumy
publiczności wiwatują na cześć
wojska i Czechów, słychać co pc-
vi-'-i czas głośne skandowanie
„Gottwald na zriar"
Wywołuje to uśmiech i zadowole­
nie na twarzach delegacji, ożywio­
ne rozmowy z naszymi ministrami
i wskazywanie ręką na manifestu­
jących.
Po oddziałach KBW idzie jeszcze
mały oddział Milicji Obywatelskiej
i następuje krótka przerwa. Orkie­
stra gra wiązankę tańców ludo­
wych, zagłuszaną coraz mocniej
przez huk motorów. To zmotory­
zowana artyleria Kościuszkowska.
Za wielkimi samochodami suną po
woli polowe działa i haubice, wy­
wołując swoim przejazdem burzę
oklasków publiczności.
Defilada skończona. Jeszcze tyl­
ko ostatni raport gen. Paszkiewi­
cza i zebrani schodzą z trybun.
Przy dźwiękach marsz; general­
skiego czescy i polscy dostojnicy
wsiadają do samochodów i rozjeż­
dżają się w różne strony. Publicz­
ność zapełnia cały plac, wojsko
przystępuje do rozbierania trybun,
a po niedługim czasie wzdłuż Al.
Stalina przejeżdża pierwszy po dłu
giej przerwie trolleybus. Po godzi­
nie tylko wielki transparent, po­
wieszony nad ulicą, przypomina
przechodniom, że w tym miejscu
odbyła się wielka polsko-czeska
uroczystość.
Poszukiwani
Zarząd Główny Związku Uczest­
ników Walki Zbrojnej o Niepodle­
głość i Demokrację prosi każdego,
kto znał śp. Kazimierza Kowalskie­
go, podporucznika A.K. ze Lwowa,
o wszelkie wiadomości o nim.
Odpowiedzi należy kierować pod
adresem: Zarząd Główny Związku
Uczestników Walki Zbrojnej o
Niepodległość i Demokrację (Wy­
dział Opieki) Warszawa, AL Sta­
lina 49.
* r
Sąd Obywatelski przy Central­
nym Komitecie Żydów w Polsce
prosi wszystkie osoby, które po­
siadają jakiekolwiek wiadomości
o działalności B. TEICHHOLZA
(b. mieszkańca m. Lwowa) w okre­
sie okupacji — o zgłoszenie się o-
sobiście lub w drodze pisemnej
do Sekretariatu Sądu (Warszawa,
Sienna 60, C.K.Z.P., pokój 34) —
w terminie do 15 marca rb.
Zainteresowanie zagranicy.-Zjazd świadków.-
Przygotowan a na sali rozprawy.
Rozpoczynający się w Warszawie
w dn. 11 bm. proces Rudolfa Hoessa,
komendanta międzynarodowej ka­
towni w Oświęcimiu, wywołał na ca-
Wobcc spodziewanego bardzo liozf
nego udziału cudzoziemców, rozprawa
sądowa, odbywająca się w językiu
polskim, tłumaczona będzie równo -
łym świecie duże zainteresowanie cześnie na języki, angielski, francu-
Prasa zagraniczna poświęca wiele ski i rosyjski. Zainstalowana na sali
miejsca opisom tła procesu i roli, ! sądowej specjalna aparatura pozwoli
jaką odegrał w czasie ubiegłej woj­
ny obóz oświęcimski.
W ostatniej chwil: nadeszły do
Najwyższego Trybunału Narodowego
zgłoszenia nowych świadków z Cze­
chosłowacji, Norwegii, Włoch i Pa­
lestyny.
W delegacji czechosłowackiej, która
zapowiedziała swo j 8 przybycie na
proces weźmie również udział proku
rator Drabek — oskarżyciel w pro­
cesie kata „Czech j Moraw", Karola
Franka.
w ten sposób obcokrajowcom na przy
słuchiwanie się przebiegowi procesu.
W toku rozprawy przewidziane
jest wyświetlanie przez epidiaskop
wielu oryginalnych zdjęć z Oświę­
cimia, stanowiących dowody rzeczo™
we w sprawie.
Z inicjatywy Muzćum Oświęcim.'
skiego zainstalowany zostanie w ku™
luarach sądu specjalny kiosk, w kitów
rym reprezentowane będzie piśmien­
nictwo, zdjęcia i wszelkiego rodzaju
materiał pamiętnikarski, związany ź
obozem oświęcimskim.
9 milionów dolarów
wjMióS wartość pomocy otrzymanej przez PCK z Ameryki
Centrala Polskiego Czerwonego i szczotek i pasty do zębów) za 202
Krzyża w Warszawie otrzymała ! tys. doi., wyposażenia szpitali za,
od Amerykańskiego Czerwonego 403 tys. doi., paczek żywno śció™
Krzyża i rozprowadziła po całym
kraju pomoce w naturze ogólnej
wartości 9.192.905 dolarów. Na tę
olbrzymią sumę składa się cały
szereg pozycji. M. in, otrzymano:
środków leczniczych wartości
1.719 tys doi., narzędzi chirur­
gicznych wart. 368 tys. doi., ar­
tykułów higieny codziennej (mydła,
wych za 65 tys. doi., kołder, ple»
dów i kap na łóżka szpitalne za
190 tys. doi., obuwia za 251 tys.
doi., paczek z pomocami szkolnymi
za 190 tys. doi., ubrań męskich,
kobiecych i dziecinnych za ponad
5 mil. doi. wozów samochodowych:
osobowych i ciężarowych za
66.789 diol.
94 tyslqce osób
pod opieka Zw. Uczestników Walki Zbrojnej
Związek Uczestników Walki
Zbrojnej o Niepodległość przepro­
wadził rejestrację wdów i sierot
po poległych uczestnikach walki
zbrojnej. Do chwili obecnej zare­
jestrowano w całej Polsce 32.305
wdów i 61.794. sierot i półsierot.
Wszystkie te osoby uważane są
przez Związek za podopieczne i
podlegają akcji pomocy.
Dla sierot pozbawionych wszel­
kiej opieki Związek organizuje Do
my Dziecka. Obecnie czynne już
są następujące Domy: w Postomi­
nie (woj. szczecińskie) na 18 dzie­
ci, w woj. kieleckim w Hałudży
(30 dzieci), Iłży (42), Olesznie (61),
Kozienicach (33), Lipowej (39) i
Kruszynie (na 65 dzieci) oraz w
woj. śląsko-dąbrowskim, w Macie'-
jowićach na 28 dzieci.
W ten sposób 316 sierot znalazło
schronienie i opiekę. Na koniec
staraniem -Zarządu Głównego Zwią
zku wykańczany jest budynek w
Michalinie pod Warszawą dla 100
dzieci zagrożonych gruźlicą. (tuj
Co tydzień
oraz wiele innych ciekawych rzeczy
dostarcza dzieciom starszym tygodnik*
Przyjaciel
U
Do nabycia, we zr>-v thich punktach sprzedaży pism
CENA 10 zl
Kr 192-1
J. B. PRIES TLEY
»JASNY DZIEN«
PRZEKŁAD MELANm WASERMANOWNY
Z^hciałbym dodać—a szczegóły te mają pewne znacze-
czenie w całości tego opowiadania—że „Odparowany
cios“ krył w sobie więcej treści, niż mogłoby się wyda­
wać na pierwszy rzut oka. Miała to być nie tylko lekka
.półtoragodzinna komedia, ze szczyptą łatwego senty­
mentu w finale. Fabuła tego scenariusza była zimna
i twarda, a postaci w nim występujące —jak wyrąbane
w porfirze. Było to niejako prywatną ambicją nas trzech:
Brenta, który miał wyprodukować ten film, George'a
Adony, który miał go reżyserować, i moją własną, jako
autora scenariusza, ażeby tchnąć w miliony widzów
przekonanie, że po świecie, takim jaki jest, mogą spo­
dziewać się tylko najgorszego i że nie wolno im znów
dać się oszukać przez nikogo.
I chociaż żaden z nas ani słówkiem nie napomknął
o tym, co zamierza, nawet między nami, wiedzieliśmy
wszyscy doskonale, co robimy, i każdy z osobna wie­
dział, że wszyscy trzej o tym wiemy. Poufny szept
w ciemnościach do pięćdziesięciu milionów ludzi — to
prawdziwa magia twórczości filmowej, to nasza poufna
tajemnica, o której nie miała pojęcia ani prasa ani kry­
tyka, o której nie wiedzieli ani sprzedawcy ani wy­
stawcy filmów.
Być może, że nieścisłością było twierdzenie, iż pod­
świadomość nie uczestniczy w tym akcie t\\ /ości,
jakim jest pisanie scenariuszy — choć każda scena,
każda kwestia dialogu zostały wymyślone na zimno
i z całą świadomością osadzone we właściwym miejscu.
Na tym polega właśnie „robota“.
W hotelu „Royal Ocean“ bawiło się około czterdziestu
osób. Oprócz kilku młodych par, które nawiązy­
wały od nowa nici, przerwane przez wojnę, przeważnie
byli to ludzie starsi. Zamieniałem z moimi sąsiadami
hotelowymi dwa, trzy zdania dziennie. Rozmyślnie wo­
lałem trzymać się od wszystkich z daleka, nie chcia­
łem przyłączać się do żadnej grupy, po prostu dlatego,
że przyjechałem tu po to, ażeby pracować, a nie tak
jak oni: na wakacje. Przestrzegałem z początku mej
samotności tak ściśle dlatego, że rzeczywiście nie chcia­
łem odrywać się od pracy, a jeszcze i dlatego, że nikt
mnie naprawdę nie interesował.
W liczbie gości hotelowych było tylko jedno małżeń­
stwo — przybyłe w kilka dni po mnie — które wzbu­
dziło we mnie lekkie zaciekawienie. W jadalni zajęli
miejsce o dwa stoły ode mnie. Ta para prezentowała
się dostatnio, wyglądali nawet na ludzi bogatych; oboje
lat około sześćdziesięciu, oboje wysocy i szczupli, oboje
jacyś bezkrwiści. Na pierwszy rzut oka, jak to się czę­
sto zdarza u zżytych małżeństw, wydawali się oboje
bardzo podobni do siebie. Byli jak sylwetki wycięte
z suchego szarego papieru: — oboje tego samego wzro­
stu, oboje o drobnych głowach i pociągłych twarzach.
Wkrótce jednak zacząłem dostrzegać różnice: on miał
oczy jasno-niebieskie, chłodne, lecz migotliwe, ona zaś —
ciemne, niespokojne i wciąż jeszcze ładne. Musiała być
w czasach swej młodości bardzo przystojna. Teraz na­
leżała do szeregu tych starszych pań, które płacą wysoki
haracz za zbyt wiele skomplikowanych sztuczek, jakich
używały niegdyś, aby podnieść blask swej piękności.
Twarz jej — nie figura -= wyglądała o wiele starzej
i była bardziej zniszczona, niż twarze innych kobiet
w tym samym wieku, które nigdy nie miały ani dość
czasu ani dość pieniędzy, aby je trwonić na konser­
wację swej urody.
Mąż jej, schludny, wymuskany, zdawał się być nawet
łatwym i przystępnym w stosunkach towarzyskich, lecz
biło od niego zadowolenie z siebie, tak właściwe wielu
zamożnym a starzejącym się dżentelmenom angielskim.
Maniera ta działała na mnie zawsze wręcz odpychająco.
Nie byłem jeszcze całkiem pewien mego stosunku "do
pani, ale do pana byłem skłonny odczuwać pewną
antypatię.
Cóż mnie więc tak w nich zainteresowało? Tyle tylko,
że od pierwszej chwili nie mogłem pozbyć się prze­
świadczenia, że już gdzieś tych ludzi widziałem. Czu­
łem wyraźnie, że przypominają mi moich dawnych
znajomych. Ale, na Boga, skąd ich znam? Albo też —
kogo mi przypominają?
Przyglądałem im się ukradkiem, podczas lunchu
i podczas obiadu, wytężałem pamięć — nadarem­
nie! Nierozwiązana zagadka dręczyła mnie jak
komar bzykający nad uchem, stała się dokuczliwym
natręctwem. Po kilku dniach wreszcie zdecydowałem
się zasięgnąć języka na temat tej pary, która, nawia­
sem mówiąc, nie zwracała na mnie najmniejszej uwagi.
Zacząłem rozpytywać się znajomych w barze, i wresz­
cie dowiedziałem się, że byli to lord i lady Harndean,
że on jest bardzo zamożnym człowiekiem, należy do
londyńskiej finansjery i że przed samą wojną został
nobilitowany.
Na nic mi się zdały te wszystkie Informacje. Nigdy
nie słyszałem o lordzie Hariidean.
(d, c.
		

/czas3187_4_1947_68_0008.djvu

			Pogoda
nie zapowiada powodzi
w Warszawie
Stan pogody ostatnich kilku dni
pozwala przypuszczać, że Warsza­
wa nie tylko nie będzie dotknięta
klęską powodzi, ale że główna fala
wody przejdzie przez warszawski
odcinek Wisły prawie niepostrzeże­
nie, nie tworząc większych zatorów
t nie zmuszając służby technicznej
do specjalnych wysiłków. Słaby
mróz w nocy i ocieplenie w ciągu
dnia zapowiadają „rozładowanie'
skorupy lodowej i fali powodzio­
wej u samego ich źródła, t. j. na
południu Polski. Według przewidy­
wań fachowców, jeżeli pogoda ta­
ka utrzyma się jeszcze przez kilka
dni, spodziewać się należy powol­
nego ruszania lodów przy małym
stanie wody, rozbijania się następ­
nie skorupy na małe kawałki lodu.
które powinny przepłynąć pod mo
etami, nie tworząc żadnego niebez­
pieczeństwa zatoru. Groźny dla mo
stów mógłby być jeszcze tylko
gwałtowny mróz lub równie gwał­
towne wielkie ocieplenie, co spo­
wodowałoby w pierwszym wypad­
ku odciągnięcie na pewien czas
momentu ruszenia lodów i wzrost
grubości powłoki lodowej, a tym
samym ponowną groźbę zatorów,
» w drugim wreszcie wypadku zbyt
nagłe topnienie pokrywy lodowej,
wielkie roztopy, spływające ze­
wsząd do Wisły i szybki przybór
wody w rzece.
Komunikaty PIHM'u nie przewi­
dują jednak takich zjawisk atmo­
sferycznych, a przeciwnie — za­
powiadają w dalszym ciągu podob­
ną do obecnej pogodę jeszcze na
mniej więcej okres tygodnia. Po­
myślna ta prognoza zmniejsza za­
tem poważnie groźbę ewentualnej
powodzi w Warszawie, której „za­
lanie“ grozi tylko ze strony „ro­
dzimych dóbr wodnych“ w dzisiej­
szej postaci zwałów brudnego śnie­
gu na ulicach stołecznego miasta.
(ms)
Odśnieżanie stolicy
Obywatelski Komitet Odśnieżania
Warszawy przy Stołecznej Radzie
Narodowej zwołuje na poniedziałek
na godz. 11 -tą zebranie sprawo­
zdawcze z dotychczasowej akcji od­
śnieżania Warszawy. Na zebraniu tym
będą omówione również dalsze wy­
tyczne na odcinku odśnieżania Sto­
licy.
Obywatelski I^omitet Odśnieżania
Warszawy zaprasza na to zebranie
przedstawicieli prasy, instytucyj spo­
łecznych, handlowych, przemysło­
wych, związków zawodowych, partyj
politycznych oraz delegatów przed­
siębiorstw, warsztatów pracy, fabryk:
państwowych, samorządowych, spół­
dzielczych i prywatnych. Konferen­
cja odbędzie się w sali posiedzeń
Stołecznej Rady Narodowej, Al. gen.
Sikorskiego 1.
Dwa
Własność
Sprawa budowy nowych domów
w Warszawie, a nawet często spra­
wa przeprowadzenia generalnego
remontu kamienicy tylko częścio­
wo uszkodzonej nie ogranicza się
wyłącznie do zagadnienia zgroma­
dzenia przez budującego odpo­
wiednich funduszów i posiadania
odpowiedniego placu. Posiadanie
tych środków materialnych nie wy
starcza jeszcze do rozpoczęcia bu­
dowy. Dla tego celu konieczna jest
jeszcze taw. Ipnia urbanistyczna
czyli po prostu pozwolenie Biura
Odbudowy Stolicy. Pozwolenie to
stwierdzać musi, iż zamierzona in­
westycja jest zgodna z planem bu­
downictwa przestrzennego Warsza­
wy. x
Zgodnie z obowiązującym usta­
wodawstwem mógł BOS na czas
sporządzenia planu przestrzennego
ograniczyć plan budowlany, zawie­
szając prośby o pozwolenie na bu­
dowę na przeciąg lat trzech we
wszystkich wypadkach, w któr.wh
zamierzona budowa była sprzeczna
z projektowanymi zasadami planu.
OD PROWIZORIUM DO PLANU
ZAGOSPODAROWANIA
Taki stan rzeczy był raczej sta­
nem prowizorycznym w istocie
rzeczy wcale nie przyśpieszającym
odbudowy miasta. Obecnie wcho­
dzimy w Okres „stabilizacji“ budo­
wlanej, której podstawą stanie się
opracowany przez BOS plan za­
gospodarowania przestrzennego.
Plan ten zostanie sporządzony w
skali 1:10.100 i w tej skali będzie
przesądzał . o urbanistycznych za­
łożeniach ogólnych. Poza tym wy­
dział urbanistyki BOS sporządza
obecnie plany fragmentów mia­
sta. Plany te rozstrzygają nie tyl­
ko siprawy sposobu zabudowania,
ale również zagadnienie przezna­
czenia poszczególnych terenów
(dzielnic) pod pewne rodzaje bu­
downictwa.
OGRANICZENIA
Przestrzenny plan BOS-u wpro­
wadza cały szereg ograniczeń bu­
downictwa prywatnego czy spół­
dzielczego. Przede wszystkim więc
gmina Warszawy rezerwuje sobie
place pod urządzenia użyteczności
publicznej (place, arterie komuni­
kacyjne. zieleńce, urządzenia spo­
łeczne itp.). Następnie wyłączone
spod użytkowania dotychczasowych
właścicieli zostaną tereny przewi­
dziane w planie. pod gmachy sa­
morządowe i państwowe, budowle
instytucji naukowych, kultural­
nych. Dalsze ograniczenia doty­
czą budownictwa mieszkaniowego.
Oześć bowiem terenów Warszawy
przeznaczona zostanie pod osiedlą
społeczne. • Na tych to terenach
gmina zastrzeże sobie własność i
użytkowanie gruntów, projektując
i wykonując jednolity program
budowlany, obejmujący budowni-
tó io in y ł) S t e w ie ?
zagadnienia do rozwiązania:
placótu i regulacja terenu
Dziś tu
Teatry
stolicy
TEATR POLSKI (iKarasia 2) dzdś o
godz. 18 „Penelopa".
TEATR ROZMAITOŚCI (Marszałków
ska 8): dziś o godfe. 18 ..Halka" Moniuszki.
MAŁY (Marszałkowska fit): o go'dz. 18
komedia Devala „Subretka".
POWSZECHNY (Zamojskiego 20): dziś
o god'Z. 18 ,, Przy jacie! przyjdzie wieczo­
rem".
TEATR MUZYCZNY: (Królewska 13)
<łztś o godz. 18 „Żołnierz Królowej Ma-
dia g ask a fu**.
PRASKI TEATR REWII fZygmtmto w-
eka 8): dziś o godz. 17 1 19 rewia „Zl
mowa Parada".
TEATR STUDIO (Karowa 31): dziś c
god. 18 „Szlachectwo '«Duszy" J. Chę­
cińskiego
TEATR LUDOWY (Targowe 73): co
dziennie o godz. 1T i 19 rewia p.t „Go­
rące serca zwalczą mróz".
„JASKÓŁKA" (Marszałkowska 69): dzif
o godz 15 bajka ..Zapraszamy na we­
sele"; o godz. 18 ,,Mąti pognębiony"; o
godz. 20.15 „Powroty" Marii Morozowicz-
Szczepkowskiej
„TEATR DZIECI WARSZAWY" (..Stu
titio". Karowa 31): o godz 12 30 , Par
Tom biwłu.ie dom"; w dni powszednie
przedstawienie zamknięte dla szkól 1 tn
stytuc.ii.
TEATR WOLSKI (Wolska 8): o godz
17 i 19 rewia „Asy pierwszej klasy".
Kina
PALLADIUM (Złota 7/9): „Ludzie i Ma.
nekiny", pocz seansów 14, 16, 18 l 20;
niedz 1 Swi-ęta od 12 ej.
POLONIA (Marszałkowska 56): „Syn
Pułku", pocz. 14, 16, 20; niedz. I święta
16 l 20.
ATLANTIC (Chmielna 33): „Siedmiu
Śmiałych", pocz. seans 14. 16 i 20, dla
Rady Z-w. Zaw. o 18 ej,.
STYLOWY (Marszałkowska 112): MU
schyłku dnia", pocz. seansów o godz
14, 16 I 20; w niedz. 1 święt-a 12, 11 16
i 20
SYRENA (Praga, Inżynierska 2):
. Nowe Pokolenie".
TĘCZA (Żoliborz, Suzina 4): „Elwira
Mad.igan" (film dozwolony dla osób od
1. 18-tu).
„OŚWIATOWE" (Żoliborz. PI Inwati
dów 10): „Meksyk".
Wystawy
Muzeum Narodowe: Wystawa ju­
bileuszowa Cypriana Norwida.
Muzeum Wojska Polskiego: Sala
Polskiej Marynarki Wojennej.
Lokal SARP-u ul. Pierackiego 1,
2, 4: Wystawa prac Jadwigi Si-
mon-Pietkiewiczowej oraz wystawa
grupy artystów plastyków „War­
szawa“.
Centralny Dom Żołnierza (ulica
Królewska 13): Wystawa grafiki
Konstantego Sopoćko.
ctwo mieszkaniowe, urządzenia
społeczne, szkoły, świetlice itp.
Również należy liczyć się z tym,
iż na terenach przeznaczonych dla
inicjatywy prywatnej plan może
przewidywać taki sposób zabudo­
wania, który będzie wymagał od
właścicieli sąsiadujących placów
zrzeszania się celem wykonania
wspólnego pianiu budowlanego.
TRZY PLANY DZIELNICOWE
Spośród sporządzonych przez!
BOS planów dzielnicowych trzy j
(ostatnio opracowane) stwarzają
możność dii a właścicieli prywat­
nych przystąpienia do inwestycji
budowlanych już w nadchodzą­
cym wiosennym sezonie. Plany te
obejmują: teren śródmiejski po­
między ulicami: Zgoda, Jasna, PI.
Dąbrowskiego. Kredytowa, Krak.
Przedm., Ni Światem i Chmielną;
teren Mokotowa zawarty między
ulicami: Puławską, Madalińskiego,
Wołoską i Rakowiecką oraz część
terenu Bielan. Decyzja rzucenia
na .pierwszy ogień budowlany“
tych właśnie a nie iAnych tere­
nów oparta została na projekcie
stworzenia możliwości wznoszenia
różnych typów budowli: od dom-
ków jednorodzinnych (Bielany) po­
przez kamjenice czynszowe (Mo­
kotów) do potężnych siedzib or­
ganizacji handlowych i przemysło­
wych (śródmieście). ,
Na obszarze Bielan przewiduje
plan 190.000 m. sześć, nowego bu­
downictwa, na terenie Mokotowa
nowe budownictwo ma posiadać
kubaturę 527.500 tn3, rejon śród­
miejski przewiduje domy miesz­
kalne tylko na 4 tys. osób. Poza
tym teren ten zabudowany zostanie
przez gmachy Narodowego Banku
Polskiegió, Min. Skarbu i firmy
ftamdilowc^przemysłowe prywatne.
OD 30 DO 80 LAT
Zgodnie z dekretem z 26 paź­
dziernika 1945 r. o własności i u-
żytkowaniu gruntów na obszarze
Warszawy wszystkie tereny, które
(zgodnie z planem) mogą być za­
gospodarowane przez właścicieli
prywatnych będą (po przejęciu ich
przez gminę) oddane właścicielom
dotychczasowym na ich własny
wniosek. Czasowa własność da
właścicielowi pełne użytkowanie
terenu na okres od 30 do 80 lat, z
tym, że okres ten może być prze­
dłużony w ciągu ostatnich lat pię­
ciu na dalsze lat 20. Z momentem
wygaśnięcia czasowej własności
gmina miejska obowiązana jest wy
płacić odszkodowanie za znajdują­
ce się na terenie budowle. Odszko­
dowanie tio wynosić będzie co naj­
mniej jedną czwartą wartości tych
budowli.
Do rozwiązania pozostaje jeszcze
dość poważne zagadnienie ustale­
nia wysokości komornego w do­
mach nowych, ponieważ jest rze­
czą jasną, iż wysokość komornego
przedwojenna nie tylko nie stwa­
rza rentowności w dziedzinie bu­
downictwa mieszkaniowego, ale
nawet nie starcza na przeprowa­
dzanie drobnych remontów i utrzy­
mywanie budowli w stanie zabez­
pieczającym ją przed szybkim nisz
czeniem.
Wydanie odpowiednich norm
prawnych w tej dziedzinie byłoby
wtórnym czynnikiem przyśpiesza­
jącym udział inicjatywy prywat­
nej w odbudowie stolicy.
(W.)
Uwaga!
Konkurs fotograficzny:
»Nasze najmilsze pamiątki«
z licznymi nagrodami
(40.000 zł. tu gotówce
50 książek wartościowych)
w ostatnim numerze x
wielobarwnego czasopisma s
»Moda i Życie Praktyczne« Z
Dziennik zażaleń
Pierwszy raz!
Tak się jakoś nieprzyjemnie do^
tychczas składało, że co było do-'
bre zdaniem prasy, to z tych czy
innych względów nie odpowiadało
Resortowi Zaopatrzenia i ■—  od-1
wrotnie. Obopólne stosunki, nace-
chowane w zasadzie serdecznością,
mącone były wskutek tego dość
częsio przez przykre zgrzyty w po­
staci wymiany sprzecznych poglą­
dów.
Przedstawiciele warszawskiej pre
sy codziennej odczuwali niesły­
chanie boleśnie fakt, że nie mogą
mimo najlepszych chęci znaleźć
wspólnego języka* z Resortem, a j«
osobiście przechorowywalem to pęt*
rokrotnie. Z tym większą radością
i rozrzewnieniem śpieszę dziś po­
wiadomić osoby zaniepokojone sta
nem mego zdrowia o fakcie, który
%o kilkanaście sekund postawił
innie psychicznie i fizycznie na no­
gi. Oto on:
Jeden z kolegów w rubryce ,,«a
mieście mówią“ dał przed paroma
dniami wyraz przekonaniu, że Sie
się dzieje, skoro sklep rozdzielczy
do dnia 3 marca nie otrzymuje
przydziału mydła na kartki grud­
niowe. W parę dni później otrzy4
maliśmy pismo Resortu Zaopatrze­
nia, informujące, że w dniu uka­
zania się notatki, to jest 3 marca,
sklep otrzymał grudniowe mydło
i że wobec tego wszystko jest w
zupełnym porządku.
Myśmy uważali, że trzy mie*
siące opóźnienia wystarczy i oni
też samorzutnie doszli do identycz­
nego wniosku!
Pierwszy wypadek wspólnego stą
nowiska, mimo że zajętego w bła­
hej sprawie, pozwala patrzeć z uf­
nością w przyszłość. Pozwala wie­
rzyć, że Resort zgodzi się z nami
również i w innej kwestii.
W tej mianowicie, że chociaż
pi zydzielanie dorosłym kawalerom
normalnego wzrostu dziecinnych
butów na kartki jest w zasadzie
dowcipem znakomitym, to jednak
nie należy go zbyt często powta­
rzać w obawie przed znudzeniem
społeczeństwa.
MEGAN
Wychowanie fizyczne i sport
KOSZYKARZE AZS
MISTRZEM POLSKI
Trzeci dzień mistrzostw Pelski w
koszykówce ugruntował sukces aka­
demików warszawskich, którzy w ten
sposób zdobyli czwarty tytuł w tym
roku w piłce ręcznej (siatkówka ko­
biet i mężczyzn oraz koszykówka ko­
biet i mężczyzn). Piękny plon pracy!
Warszawiacy zdecydowanie poko­
nał! w ostatnim meczu Wartę 41:23
(25:11) po ładnej grze całej piątki.
Znów zasłużył na wyróżnienie Bar­
tosiewicz. Warta zajęła ostatnie miej
sce w turnieju. Kosze strzelili dla
AZS: Jażnicki 13, Bartosiewicz 12,
Maleszewski i Popiołek po 6, Ulato-
wski i Zgliński po 2. Dla Warty
Dylewićz 10, Pawlicki 8, Iwanow i
Matysiak po 2, Szymura 1.
W meczu decydującym o wicemi­
strzostwo, Wisła niespodziewanie po­
konała KKS Poznań 35:33 (17:30).
Do przerwy nic.nie zapowiadało po­
rażki kolejarzy. Druga połowa stała
jednak pod znakiem przewagi Wisły.
Trzeba przyznać, że KKS miał wtedy
wybitnego pecha w strzałach. Roz­
strzygnięcie padło na dwie minuty
przed końcem gry. W Wiśle na j-
lejsizy (jak zawsze) Stok. W KKS
przed przewą doskonale grał Grze-
chowiak. Punkty zdobyli dla Wisły:
Stok 15, Hegerle 8, Ariet 6, Ko wa­
łówka, Szostak i Pawlik po 2. Dla
KKS — Grzechowiak 13, Kolaśnie-
w-ski 6, Jarczyński 6, Śmigielski 5
i Kasprzak 1. (j). .
NIEUDANA REWIA
PIĘŚCIARZY STOLICY
W średniej mistrzem został nowic­
jusz ringowy Kosowski (Budowl.)
zwyciężając minimalnie na pkty Kro-
ka (Rad.). W półciężkiej Kołacz (Bu
dowl.) nieznacznie wypunktował
Drabkowskiego (Radom). Archacki
(Grochów) pokonał w ciężkiej na
pkty Kotkowskiego (Radonuak), (j)
MISTRZOSTWA BOKSERSKIE
W CAŁYM KRAJU
Poznań, (tel. wł.). W finałowych
spotkaniach o mistrzostwo Pozna­
nia padły wyniki:
W muszej Frąckowiak (HCP) po­
konał na punkty Malaka (Warta),
w koguciej Szymański (Warta) wy­
grał przez dyskwalifikację z Bo-
gińskim (Społem), w piórkowej Ja-
nowczyk (HCP) pokonał nieznacz­
nie na punkty Wojnowskiego (W),
w lekkiej Polus (W) pobił na punk­
ty Gorączniaka (KKS), w półśred-
niej Sobczak (W) wygrywa przez
poddanie się Lewandowskiego, w
półciężkiej Sadzik (Stella-Gn.) zwy
ciężył na punkty Leśnego (Astra),
w ciężkiej Klimeeki (W) zdobywa
tytuł W. O.
Łódź, (tel. wł.). Mistrzostwo Ło­
dzi w boksie zdobyli: w muszej
Stasiak (ŁKS), w koguciej Czar­
necki (Zryw) po wygraniu na pkty
z Ostrowskim (Zjednoczenie), w
piórkowej Woźniakiewicz (Zryw)
zwyciężając Ratajczyka (Zryw), w
lekkiej Mazur (Tęcza) bijąc na pkty
Plutę (Wima), w półśredniej Kijew-
Krawczyka, w lekkiej — Radema-
cher (Zryw-Swiętochł.), w półśred­
niej — Kusz (Batory), w średnie*) —
Nowara (Batory), w półciężkiej —
Kolonko (Batory), w ciężkiej — Fi­
giel (Baildon). Walki finałowe z wy
jątkiem trzech najlżejszych wag,
stały na słabym poziomie.
Bydgoszcz, (tel. wł.). Mistrzostwo
Pomorza w boksie zdobyli: W mu­
szej —- Borowicz (Zjednoczenie), w
koguciej — Kruża (Z.i.), w piórko­
wej — Piotrkowski (Legia-Chełm-
za), w lekkiej — Wąsik (Legia-
Chełm.), w półśredniej Wikliń-
ski (Zj.), w średniej — Cebulak
(Leg.-Chełm.), w półciężkiej — Sto-
cki (Zryw-Toruń) i w ciężkiej Zmo
rzyński (Zryw-Toruń). ,
Z CAŁEJ POLSKI
Katowice, (tel. wł.). W mistrzo­
stwach zimowych lekkoatletycznych
Śląska w hali padły . następujące
lepsze wyniki: 30 m — Kiska 4 sek.,
800 m — Rzeźniczek 2:28, tyczka —
Szendzielorz 320. Kobiety: 30 m i
w dal — Hajducka 4,4 i 491 om,
skok wzwyż Herdówna 139.
Kraków, (tel. wł.). Na pierwszych’
po wojnie zimowych mistrzostwach
lekkoatletycznych Krakowa w hali
osiągnięto następujące godne uwa­
gi wyniki: Panie — 25 m 1) Per-
czykówna — 4,0, 2) Mitan — 4,1;
skok wzwyż — 1) Perczykówna
130, 2) Janiszewska — 130, 3) Mi­
tan 130; kula — Ditkowska-Leńska
u- ,Vv • ^ » l 10,82 m. Panowie - 25 m 1) Sera-
ski (ZU, W średniej Pisarski (ŁKS) |f. \ _ 36 j w kl, B Wyjaśniał -
3,6; w dal — Serafini 6,23 cm; trój-
wygrywając po najładniejszej wal-
_ , , . ,v, ee mistrzostw z Trzęsowskim (Tę-
Bokserskie mistrzostwa Warszawy 'cza)> w półciężkiej Kosiński (ŁKS)
Spśldz
Sldawn
lf
CZYTELNIK"
Warszaiua: Notuy Suiiat 47, Marszałkowska 62.
Daszyńskiego 14. Puławska 49
Praga: Środkowa 7 róg Stalowej
Sprzedaż - Kupno książek ze wszystkich dziedzin,
były imprezą wysoce nieudaną, swiad
ozącą bardzo źle o poziomie pięściar
skim stolicy. Niektóre walki finało­
we przypominały raczej pierwszy
krok. Nie walczyli: Sobkowiak, Ko­
moda i Kolczyński.
W finale wagi muszej Patora (Gro
chów) po pięknej walce (wyjątek!)
nieznacznie tylko wypunktował mło­
dego Tyczyńskiego (Budowlani). W
koguciej Aleksandrowicz (SKS) po­
konał na pkty. Słowika (Skra).
Czortek (Radomiak) błysnął daw­
ną klasą tylko w pierwszej rundzie,
zwyciężając nieznacznie w finale wa­
gi piórkowej Sieradzana (Bud ) W
lekkiej tytuł mistrza przyznano Ma­
łeckiemu (SKS). według nas zwy-
zwyciężył jednak Selma
nokautując Bednarza (Zryw) w 1
r. i w ciężkiej Jaskóła (ŁKS) tak­
że nokautując Jamorskiego (T).
Gdynia, (tel. wł.). Indywidualne
mistrzostwa Wybrzeża w boksie,
przy słabym zainteresowaniu ze
strony czołowych pięściarzy, dały
tytuły: Musza — Sowiński (MKS),
kogucia — Wierzbicki (MKS), piór­
kowa — Antkiewicz (MKS), lekka
— Skierka (MKS), półśrednia —
Chychła (Gedania), średnia — Szy­
mankiewicz (MKS), półciężka —
Bork (Gryf.-Wejcher.), ciężka —
Lick (MKS). Poziom spotkań fina­
łowych słaby.
Katowice, (tel. wł.). Mistrzostwo
Siąska w boksie zdobyli: W mu
.Y • (Budowl.) ! szej — Bazarnik — (Batorv), w ko-
wasia (Radomiak) wypunktował po guciej — Puzoń (EBTS) nokautując
wyrównanej walce Majewskiego' (Gro j Góreckiego, w piórkówej — Ny-
ehów1- Ipelt (Batory) zwycieżaike na okty
skok— Serafini 12.46 m; 1000 m —
1) Widerski 3:08,8, 2) Urban 3:09,3.
MOTOCYKLOWI MISTRZOWIE
TURYSTYKI
Ogłoszona ostatnio przez PZM lista
motorowo - turystycznych mistrzów
Polski wygląda następująco:
1. Kowalczyk H. (KS OMTUiR
..Okęcie ') przejechanych 8650 km —<
1638 pkt.
2. Żymirski A. (KS OMTUR „Okę­
cie") — 7840 km — 1432 pkt.
3. Zębik A (Częstochowskie Tow.
Cykl. i Motoc.) — 6488 km — 1254
pkt.
2 motocyklistów „Okęcie" i jeszcze
6 zawodników zdobyło powvzei 1000
pkt i przejechało ponad 5 000 km.
Zespołowo „Okęcie" zapisało na swe
konto 146.000 km.
„Czy tetm Nr 2.
B