/Image0001_0001.djvu

			Rok II. NI 27. 


Lublin, dnia 2 lipca 1916 r. 


Cena '2 groszy. 


. 


Tygodnik Ilustrowany 


PRlEDPŁRTR: 


OGŁOSZENIR; 


Redakcja: Kapucyńska 4. 
I\dministracja: Kołłątaja 2. 
Skrzynka pocztowa 54. 
Administf-łlcja otwarta codzien- 
nie od g. 9 - 2 i od 4 -- 7, w 
lIieoziel'
 i święta od 9-12. 
-= 


f'oczDie - - - - - - fi koroa 
półrocza;e - - - - - 3 
kwariala;.. - - - - - 1 kor.1iO h. 
Numer pojedyacz,," -c.. I
 groazy. 


Z walk 


>' 
: , : ',/ / 
. I 
I 


.... ,-,.. 


--==--=- 
-=-- /'10... 



 
 - -....- 


&
- - - 


-
 - 
...:: r 
"""'- 

 .. 


"6" 
i':
" ." 


.....--- --- 


" 


-. - 


tal. .troa. 64, koroD 
pół alroay 3!1 . 
..IlOraz petitowy w jeda..j szpalcie .0 groll7T 
,. " " .. za DotatlLi 
redakcyjae w 'lOkacI. . . . 60 eroazy 
y..iersz I'etitow
 I'r,ez .zerollojt r od tek- 
stem aa 'r,.dk.uwyeh .tronach koroaa. 
Pr7Y "i1:L r .lrazowych oc'osz.ni.ch opu.t. 


:. : 
 


. 


prac Legionów. 
'14, 
',f- 


" 


, 



- 
J;- 



, I. 


". "J-- -:::- ił 



 



'f!!!:
 ----___ 


Ułan polski, droga sercu polskiemu broń, która do dawnych wawrzynów nowe 
w walkach legionowych przydała i w pamięci narodu - obok poprzedników 
swych- jako ułani Wąsowicza, Beliny, Ostoji, godne miejsce zajmie. 


Rozstrzyga!ąca bitwa. 


-,.. 


Wielka bitwa na froncie wschodnim na 
przestrzeni przeszło 300 wiorst, trwa w dalszym 
ciągu. Losy jej nie są dotąd rozstrzygnięte. 
Już dziś atoli można się spodziewać, że zamia- 
ry rosyjskie spełzną na niczem i że najnowsza 
i największa ofenzywa nie da Moskalom spo- 
dziewanych korzyści. 
Moskale gromadzili
 przez przeszło pół roku 
ogromne wojska i ogromne zapasy amunicyi. 
Wedle sprawozdań dziennikarskich mieli wysta- 


wić Moskale 4 miljony nowego wojska. Mieli 
dużo czasu na wykształcenie tego wojska. bo 
powołali rekruta jeszcze około nowego roku. 
Okręty i pociągi z amunicyą szły nieprzerwanie 
z Japonii i f\meryki. Generałowie moskiewscy 
chwalą się, że mają obecnie amunicyi po- 
dostatkiem. 
. I Wszystko było zatem do nowej wielkiej 
ofenzy\\y Moskali przygotowane. f\ ponadto 
sprzyjała Moskalom sytuacya wojsk na innych 
frontach, bo Niemcy odciągnęli dużo sił na 
front francuski pod Verdun, a f\ustryjacy na 
front włoski. 
Obecnie trwa ofenzywa rosyjska już blilko 
4 tygodnie. f\ jakież są jej wyniki'?
		

/Image0002_0001.djvu

			. 


GAZETA LUDOWA 


],"! 27. 


...., 


Front wsd.od./"li . zagiął si
 istotnie w nie- 
których miejsclIch. f\le front ten, po przybyciu 
nowych po
iłków, stoi w dalszym ciągu i nie 
jest wcale rozbity. Zażarte walki trwają obecnie 
o każdą pit:;dź ziemi. W niektórych m:ejscach 
cofają si
 już Moskale pod. parciem świeiych 
wojsk
niemieckich i lIustryjackich. Wielka bitwa 
'"' wschodzie rozdzieliła si
 na szereg mniej- 
szych bitew, toczących sit:; na różnych odcinkach 
frontu. 
Dotychczasowe doświadczenie wojenne 
uczy nas, że wielkie ofenzywy udają si
 odrazu. 
Jak niepowstrzymany huragan, łamią one cały 
front, wzniecają popłoch w całych arr.ljach, 
które w dzikim popłochu u ci e k	
			

/Image0003_0001.djvu

			.,.,- 



 27 

. 


HAZE1'A LUDOW A. 


3. 


spokojem czekać na wynik tej ogromnej bitwy. 
która-daj Boże-b
dzie rozstrzygającą i ostat- 
nią, bo dla niej zgromadliłi Moskale wszystko, 
co jeszcze mielj najlepszt:go. 


J. K. 


........................................................................ 


Do młodzieży wiejskiej. 


Młodzież wszystkich narodów europejskich 
iest obecnie na volu bitwy, gdzie się rozstrzy- 
gają losy państw i narodów. Ktoby teraz po- 
dróżowal po Niemczech, Francyi, Austryi, 
Włoszech i Anglii-tam młodzieży ani na wsi 
ani w mieście' nie znajdzie. bo cała ona- 
z wyjątkiem wy.rostków i kalek-jp.st na placu 
boju. 
U nas w Królestwie Polskiem dosyć je- 
szcze młodzieży po miastach i po wsi pozosta- 
ło. Nie zabrał jej Moskal do swPgo wojska, bo 
nie było C108SU, bo za szybko z Polski uciekał. 
Warto zapytać, co ta młodzie
 robi? 
Część młodzieży szlachr.tniejszej poszła 
JUz do Legionów Pol
kich. 'rakiPj młodzieży 
będzie u nas kilka tysiący. Niema ju
 
wioski, aby nie t:>yło u na.s choć paru legioni- 
stów. Ta część młodzieży spełniła swój obo- 
wiązek względem Ojczyzny, bo w czasie wojny, 
i to wojny tak ważnej jak obecna -ten najle- 
piej spełnia obowiązek względem Ojczyzny- 
Polski, kto się za tę Polskę bije. Mało jest 
już u 085 takich głupich, którzyby praguęli 


powrotu Moskala. Ale .1ie każdy to rozumie, 
że najlepszym sposobem na to, aby Moskal 
już nigdy do nas nie wracał. jest stanąć Sa. 
memu z karabinem i bronić granic Rzeczypo- 
spolitej eolskiej. 
Niektórzy u nas powiad
iił "czekać!" 
"l'óźniPj pójdziemy". Obyśmy tylko nie prze- ,- 
czekali najlepszego czasu, bo jak wojna się 
skończy, to nikt nas nie będzie putrzebował 
i będzie może wojsko, ale z kijami lecz bf'Z ka- 
rabinów, bo nie będzie ich skąd dostać. 
'ra jednak młodzid, o której dotąd pisa- 
łem, przynajmniej o czemś myśli, chce czegoś 
i do czegoś dąży. Znaczna jednak 
ks
ość 
młodzieży wogóle o niczem nip myśli i do ni- 
CZfgO nie dąży. Nasłuchuje tylko rozmaitych 
bajpk o wojnie, marnuje czas Da rozmaitych 
zbytkach, figlach lub przy kieliszku. 
Narody dziś wYflilają się na to, ahy wy- 
robić z siebie największą moc. Ostatni 
oł. 
nierz idzie na pole bitwy, bo może właśnie ten 
żołnierz przechyli szalę lwycięstwa. U nas 
ogromna siła, siła młod-a i żywa, pełna bujno- 
ści; zupełnie się marnuje dla Ojczyzny i to 
właśnie w chwili, kiedy ta Ojczyzna najwięcej 
pomocy potr7.ł'buje. 
"Jak sobie pościelesz- -tak się wyśpisi'."- 
powiada stare prz.vsłowie polskiel Podczas tej 
wielkiej wojny ścieli się nam los nu da
eką i 
długą przyszłość. Tą przyszłością winna się 
zainteresow&ć najbardziej młodzież polska, bo 
ona tę przyszłość na 6wych barkach dźwigać 
będzip i dźwigać musi. -. 
Dlatego młodzieży polska,(\budź się z obo- 
jętn"ści, przyjrzyj się tym przewrotom, które 
dziś wstl'ząsają Europą, weź siQ wszystkiemi 


Starsza z pań wysiadła z bryczki izbli. 

yła się do nieszczęśliwych. Jedno spojrzenie 
rzucone na kobietę, przekonało ją, że ta. nie- 
szczęśliwa jest owładnięta ciężką gorączką ty- 
fusową. 
- Moja matko-przemówiła starsza z pań 
zwracaj
 się do młodszej,-niepodobna tych 
ludzi tak w polu zostawić, ale czy będziecie 
mieli gdzie ich pomieścić. nie wprowadzając do 
samego d woru bo to niepodobne, przecid ty 
sama masz dzieci, które mogł.vby się zarazić". 
-O to niema obawy, moja ciociu,-mamy na 
folwarku trzy puste chaty po naszych pa- 
robkach, którzy wywędrowałi.-dodała wskazu- 
jąc na Borków-umieścimy w chacie Ostapa. 
- Jedźmy proszę jaśnie pani, bo zaraz b
dzie 
noc-zau wa
ył furman.- Zaraz, zaraz mój Stie- 
panku, już przecie niedaleko Zalesie, tymcza- 
sem chodź[)o tutaj, pomóż wło
yć do bryczki 
tę biedną kobietę. Marcin z pomocą Stiepanka 
umipścili chorą kobietę na bryczce. Starsza 
z dwu pań usi ła obok niej i wzięła na ręce 
dziecko, ale nieprzytomna kobieta nie miała 
siły usiedzieć. więc pani kazała Marcinowi u- 


siąść obok, by podtrzymywał zonę. Starsza 
pani wyjęła z koszyka flaszkę z karbolem i 
obficie skroviła nim wszystkie znajdujące się 
w bryczce osoby. Młodsza z pań wydobyła 
z koszyka kilka biszkoptów i wcisnęła je w 
rączkę krzyczącego dziecka, które uspokoiło się 
zaraz. łakon11e zajadając słodkie ciastka. Wre- 
szcie panie umieściły się w bryczce i wJru. 
szyli. Po godzinie jazdy wciąż pustem polem, 
ukazały się bielejące w mroku mur/)wane bu. 
dynki dworski
, żórawie studzienne. oraz duży 
sad owocowy. 
- Zaraz będziemy na miejscu-r7.ekła 
młodsza z pań-to juź widać nasz fol wark Za. 
lesie. Popędzaj Stiepanku i zawróć przed chu.- 
tę Ostapa. 
Za chwJlę zajeohali przed chatę Ostava. 
Karbowy Skąpski, Polak, sam przywiózł do 
chaty parę wiązek, słomy i przygotował na 
tapczanie posłania din chorej. Ze dworu przy- 
słano lamp kę J ekarstwo i napój chłodzący. 
Niezadługo prz
 szła starsza z pań, któro przy- 
wiozły chorą. Była to ciotka pani I{rajewskiej 
właścicielki Zalesia-p. Domaradzka, osoba bu-
		

/Image0004_0001.djvu

			4 


UAZf4.."TA LUeOWA. 


J\i 27. 


8iłami no odbudowanilł nowpj Polski, ho ta 
nowa Pnlskti hę.łzi(> twojem -łziedzictwem i 
twoją własno
cią! 


,I. Mazur. 


........................................................................ 


Rozmowa matki z synem. 


, 


Matka: Synu mój miły, jakież eię wi,'huJ'!, 
Wyrwały! pod m
/('h skrzydeł npieknń('zych? 
Jakież zawisły niebezpieczeństw chmury 
Nad twojem czołem Ilełllem snów mlodzi"ń- 
--- [czYt'h'? 
.Jakie czekają na ('ię losu cięgi,' 
Udy Iy odeszłeś na bój wielki, krwOlvy, 
Tak pełen tJ'udórv i ('iq.qłej włóczęgi, 
.II a jąc przed /lobą matki obraz łzawy? 
S y n: .Matko' jam po.
zcdł, jam porzucił ciebie, 
Dla Sp/"aWY ś,ciętej, dla mojej Ojl'zymy, 
Ah!/ cię kiedyś pou.itać już 10 niebie, 
By wziąć nagf'Odę za te krll'au:e blizny. 
D{f&te.qo szedłem na wojnę daleką. 
Od .
lOojej c
aty. od dziewayny pola, 
Gdyż hew z mn Matki płynie ,
mutną rzeką, 
Gdyż stmsmie ciężka jest Qjrzyzny dola: 
Matlca: Próżno cię synu 1V noc idziei;' u'Y!llądaJII, 
,Tuż skamieniałam w tym hólu "ozpaI'ZY, 
Próżno ja co dzi,
ń UJ dal siną .<:poglądam, 
Czy cię gdzIe oko moje nie zobarzy. 
1 yś poszedł SY'łU, a ja tu w udręce 
Żyję i cierpię pO'lwd moje siły, 
Nie fmem. czy koniec będzie mojej męt'e. 
Ach! ohy nieba do dom cię wróciły! 


s y n: .lIalko! ty t,;e płarz, nie rozpaczaj u'ie
 
Po"óż to łkanie i smutek .qroho/l"Y? 
Zmó". en 11111;1' l/flrierz ('II ranI) /IJ ko.
ciele, 
.4 może Ifwórę do dom ('nł!!. zdJ'olC!!. 
lI'e,"1tclmij (Jo /lo.ąa, On dohry i 8więfy; 
On, f'O na ziemi ma ('ałej ołtarze, 
Qn. ('o pod krzy
a ciężarem szedł zgięty. 
F;mie,.ci mnie ralll'ać sw'owo zakaże 
Matka: qj! synu, synu, toć.ia co dzień rnno 
Przed krzyżem modl!/ gorące zanosz
, 
Kornie się modlę, tak jak przykazano. 
O '0. h!!.
 wJ'óeił, ze' łzami Go proszę. 
S y n: JJatko! mat/tsiu moja ty .iedyna, 
.lak sall/oln1me je.", to Iwoje serce! 
Qd!1 post1"fldała.
 najmil.ęzego syna, 
7..yjesz i llłaczesz w ogrolllJlej rozle,'ce. 
.4 nie wiesz o 'em. że me tycie, zdro,tJie, 
Jjigdy do ciebie nf/leżeć nie mogą'? 
Ze mój dziadunio, walczl{l'!I U' Groc/wwie, 
Nie inną kazał ilić llJ"zed siebie drogą'? 
Matka: .la wiem, mój synu, le('z patrz: J/atka Boża, 
Gd!! syn .lej wzm.'i'ał 10 mqd1"ośri i sile, 
ByłB. jak .ąd!Jby 'a wiosenka hoża: 
Przez caly dzionek śmiała się llrzr.mile. 
Lecz kiedy nadszedl dla Niej dzteń okrutny, 
Kiedy .lp.i syna porwali siepa('ze, 
Pat,.z! jaki dla NiE:j d?:iell jt'st .<:mutny, 
.laka hole.ma i jak bardzo lJłarze. "' 
S Y n: Tak matko moja, lecz P01'ÓW11f1j p,'zecie, 
Że x1/n ,lej poszedl na męki dlatego, 
Że l;!lłn r.lwodnia, 1uepr-awość na świecie, 
Poszedl by umrzeć dla zba't'if'1lia .ie,go. 
A czyż, matulu, moja 11'01,,- inna'? 
(;zyż inne moje na ziemi zadanie'? . 
L'ZYż herv się moja 1'ozla-ć nie powmna,. 
By dać Ojczyźnie mojej Zmartwy('h1l'stame'? 


gata a zacna i miłosierna bardzo, starała siQ 
ona () ile możo/Jści ulżywać wokoło ludzkipj 
niedoli. Tpraz skropiwszy obficie płynem de- 
zinfpkcyjnym całą chatę wokoło i wC:7.vstkie 
statki, własnoręcznie pomogłll rozebr i nło- 
*yć chorą, a nakarmiwszy Jasia i zoo 
iws?y 
zlE'cenia, jak postępować z chorą, już si . 
abip- 
. rała odejść, gdy Mlircin uparlł do jej stól> i roz- 
szlochał się jak dziecko. 
- Co to wam mój drogi'?-zapytała mat- 
ka Domaradzka, ze wilpółczuciem pocbylając 
się nad phlczącym. 
- O jaśnie pani - f!zPJ'
l\ł nieszczęśliwy, 
całując jej kolana-ja do śm:erci nie przestanę 
modlić się za Was, za to, coście dla mnie zro- 
bili, ale jeszcze muszQ Was 
'rosić o to, za co- 
bym wam pani iycia nie pożlł!.'wał, ino... nie 
śmiem... 
- Mówcie śmiało,. mój h! 1ny bracie, a 
co tylko b
dę m(.gła, zrobi
 dla was. 
- Jaśn i (' p
IDi-zaczął urywanym g-łoscm 
Marcin patrzac błlłgalnie w twarz pani Doma- 
rtidzkiej - .."y macie konie i blyczkę, zróbcie 
mi tę łaskę i poślijcie g-dzie do parafii po pol- 


skiego księd7a dla mojej bipdnej kohipty. Ona 
pewno zamrze lada godzina, niech choć ona 
umrze po .naszemu, po klltolicku, nie tak jak 
pomlłrły wszystkie biedne dzieciny nasze. 
Pani Domaradzka, która od karhowego 
Sk<łpskif'
o wysłuchała już smutnpj historyi 
rodziny Borków, czuła ella nich o
romn,\ li- 
tość.-Dobrzp, moi drodzy, zaraz pójdę wydl\ć 
rozporządzenia, i jpśli tylko księdza w domu 
zastaną. bądźcie pewni, że jutro przywi'.lzą go 
do chorej. 
Wyszła śpiesznie, a Mardn całą noc 
przesiedział przy posłaniu żony, którpj cboroba 
wzmagała si
 coraz bardzipj. Bipdna kobieta 
zrywała się z po
łanle, krzyczała bezustannie 
ochrypłym głosem, wołając imiona pomarłych 
dzieci swoich. Marcin prosił karbowego o grom. 
nicę, gdy
 zdawało mu się, że chora nie prze- 
żyje tej nocy. Przpżyła jednak, a nazajutrz 
rankipm stała się spokojniejsza i jakby przy. 
tomna. A gody około południa zadźwięczał 
dzwonek, zwiastujący przybycie oczekiwllnego 
księoza ze 
więtym Wintykipm, wówczas 
f). 
rek poczuł się niezmiernie szcz
śHwym w me- 


.
		

/Image0005_0001.djvu

			_Nt 27 


GAZETA LUnOWA. 


5. 


Tak ja myślalem, i dlatego teraz 
Ir świat ja szeroki poseedłem na boje, 
A myśl ma krąży nad twą glową nieraz, 
By koić smutki i boleści twoje. 
Gdy my:;li moje, niby lotne strzaly, 
Biegną do ciebie, do tych pól zielonych, / 
Do chaty mojej, gdz'l1 śpiewalem maly, 
Gdzie pod opieką ócz roslem matczynych. 
10 mi tak t
skno. tak jakoś żalośnie, 
1 ak chcialbym lecieć, matułu, do ciebie! 
Bo mi jest smutno. l.hoć Bi
 ma ku wiośnie, 
Choć zorza wschodzi co rflno na niebie. 
l kiedy słucham świergotu skowronka. 
To w mojej dusz!! iakieś wielkie dzwo1llj 
Bić zaczynają. a qdy promień słonka 
Z za {'hmw'ki lekkiej wypływa zlocony. 
To mi si
 cala uł.ki, 
Te kt-zywe wierzby i strze{'hy omszale 
P,'zypomillają, . gdzie żyłem bez troski, 
Gdzie me dzie{'iństwo 1JrZepętlzilem ('alp. 
Lerz w takich rkwilat'h, malulu, kurhana, 
lV.'1pomillmn sobie, że droga Ojt'ZYZ1W 
Cała purpurą km'i sll'!I,.h sYllÓU- zlana, 
l 'Ilwiej mnie boli ta scJrtłerzna Mizna! 
,JULIUSZ A"l.\TE[
 


Lrg;o"isttl. 


........................................................................ 


Pohojowiska we Francyi. 


Sprawozdawcy pism krpślą takie obra7.
 
z obszaru pOZA. linią bojową tOI'.zącej się bitw,y 
nad Mozą koło Vprdun. 


Uliczki małego miasta na całej swej dłu- 
gości spoczęły w gruzach. Ohumarłe strzępy 
starych domów stoją w milczeniu. Drogą 
między nimi przelewa się jetJnak gorący stru- 
mień iycia, zycia innego, niż b.vło dawne. Nie 
ustaje odgłoF Pl chodu wojenneg,), stąpania ko- 
lumn zołnierf . h, dtiał, broni, wozów amu- 
nicyjnych, z Zi ł'nością f t. d. W majestacie 
grozy toczy się z oddali ci
żki pr)mruk dział 
z pod Verdun. 
Kolumny ida inne wracą;ą, niewidzialna 
ręka kieruje nier
l; kaidy śpieszy dl) swego 
zadania, każdy dla jednego celu zyje, a celem 
tym-zwycięst\\'o. 
Cię
ka baterya zwolua przetacza się po 
wyboistym rynkn miasteczka; zatrzymuje się, 
tu o. 

kiwać pł:..Ii,ie .bowiem dalszych rozka- 
zów. . Judzie, kunie i działa tej ba te ryi przE'z 
sześł. I rdzo długich tygodni stali w ogniu 
bitwj 
l "..dać to na pierwszy rzut oka; mówią 
o tem przygięte postaci kanonierów, obojętniE! 
zimny wyraz twarzy d(ljeżdża('
.\', podniesione 
ku górzt. rury dział, stan nprz,Zy i zachowa- 
nie się koni, Zmęczenie, takie znppłne zmę- 
czenie i t,pz\\łarl Pl) sześciu tygodniach pracy, 
Jlo tylu bł'z!-'t'nllych nocach i po t.y.m ostatnim 
18-g;)dzinnym lliar
zu. Ludzie i konie patrzy 
zmttl'zonem, szkliatem okiem, ich rllch każdy, 
dokonany jakby przez sen; ciężko, omac.'kif'm i 
nieclll.1tuie podł'jmują go, o ile jest nieodzownif' 
konk"zny. Żadna z tych twarty nie śmieje 
Sil,; ci ludzie myślą tylko, jakby (I czemś jed- 
nem i tern samem. 
Od stóp do głowy są barwy gliny. Zie- 
mia stanowi ich z6wn
trzną powłllk
, ziemisty 


szczęściu swojem. Oto iona jf'go, ta męczen. 
nica, co tyh
 wscierpiałłi. dostąpiła przecie
 od 
Bo
a Milosierm'g" tej niecc.'enionej łaski szczę- 
śliwej, chrzt'ścijailskiej śmierci i to teraz, w 
tpm okropnem ppło
pnilJ, kirdy dziesiątki In- 
dzi gin
ły marnie bez rozgrzeszenia i Sakra- 
mentów świętych, jemu Bóg p(/zwołił natrafić 
na ludzi dobrych i miłosiernych, którzy nie o. 
toczyli się lękiem przed zaJazą, ale prawdzie 
wie po chl'ześcijan:;ku dopomaguli mu w jego 
nie.loli. Serce Marcina zalewała bt'zmip,rna 
wdzittc1.ooŚĆ ula tych dobrych l!aństwa, któ' 
rzy dali mu przytułek w najcię
szej chwili 
życia, karmili" leczyli, usługiwali i wreKzcie 
sprowadzili księdza; wdziQczność te
 czuł o- 
gromną i dla tego księdza, ktory jak vpowia. 
dał karbowy, zsiadłszy wprlłst z wózka, na kt6- 
rym \\'rócił od chorego, nie zawahał się jed 
nak ani chwili, nie spoczywał, ale zaraz tu 
przyjechał, gdzie parę osób nań czekało. Mar- 
cin uprzątnął chatę i czekał. A gdy koło po- 
łudnia zadźwięczał dzwonek l wszeał kapłao 
niosąc Tego, który i najnęrlzniejszych nie 011 
pycha, gdy na stoliku biało Dakrytym zajaś- 


niały świece, wówczas twarz chort'J kobiety 
rozjaśnił błysk przytomności. I był to (Jraw- 
dziwy cud miłosierdzia Bożego, 
e ta niesz. 
częśllwa od trzech dni zupełnie nieprzytomna, 
teraz za laską Botą uspokoiła się i oprzytotD- 
niała. Obecni wyszli ł r8zpoezęła się Rpowiedź, 
która trwała długo i po któret spowieanik wy- 
szedł wZJ'ł1szony, ocierając oczy. Po Komunii 
świętej. Marcinowa nl\pozór jakby ju
 zdrowa, 
przy\\ "lała mężu i kazała sobie pod"ć dziecko. 
Ody mąż się przysunął ocierając oczy, oua 
czystym i pewnym Kłosem zacz
ła: 
- Słuchaj M"rcin, ja nmrę niedługli, ale 
przede śmiercią lliUSZQ ci dużo powiedzieć, to 
tp
 słuchaj uwa
nie i zapamiętaj S
 wszystko. 
'Viesz, 
e c.:hłop zawdy uobrze rohi, jP{;1i sWu. 
jej kohiety słucha. Słuchałeś mnie prlez l6.ci,
 
lat i dobrze nam by lo, nie p(lshwha.łeś 1'87. i nie- 
mało nil'szczęśc
i!1 przez to Da nas 7.f>slło. 
d. c. n. 


,
		

/Image0006_0001.djvu

			Ni 21. 


6. 


GAZETA t.UDOW A. 



 


pancerz okrywa tak1.e i('h wozy i konie. '['Wf\.- 
rzp- obryzgane błotem dalekich pól hitwy. 
Zsiedli, aby się rozprostować. . 
Podc.hodzą ku nim grupki żołni('rzy z poza 
frontu, wypoczętych. Krzyiujl\ się pytania 
i odpowied
i. Skąd? Jak dawno? Jak na 
froncie? Ten i ów podaje manierkę. Odpowie- 
dzi lakoniczne. Jak tam na froncie1 Komen. 
da, ustawianie działa, strzał, znowu komenda. 
ustawianie. przesunięcie, strzał. Przez sześć 
tygo
ni. . Jt>żeli padnie. koń1 O wtedy wycią- 
ga SIę dZiało własneml rQkami; są do tego 
umyślni
 przygotowan
 powrozy. n i ów, komenda: 
" W siadać. Baterye w pochód. u 
Ciężkie działa. oci
iałe konie, zesztywniali 
ludzie, wszystko razem. Jakby ziemiste widmo 
wojny. lel1iwo ruszają przez zamarłe ulice za. 
sł.yglel{o miasta. 
Na wyboistej top!eH bezdroża niekończące 
się pochody ludzi, wozów i broni. W miejscach 
krzy
owania się dr6g wyprostowany żandarm 
polowy, spokojny. rozwainy, wydaje jedno 
i to samo polecenie: "Wozy ca prawo.. lewa 
część drogi przeznaczona jest bowiem wyłącz- 
nie dla powracających. W naleiycie zorgani. 
zowanej wojnie nie mo!e bowiem zdarzyć się 
zatamowanie ruchu przez nieporządek. Je
eli 
wyjątkowo coś podohnego zajdzie, jeżeli n. p. 
k
łc u wozu pęknie, to i w tym wypadku, 
w
nny nic zdoła się usprawiedliwić. Wóz jego 
mImo wszystko w lot musi być naprawiony, 
bo czas wojny światowej nie stoi. 
Po drodze widzi się baraki, szopy, schro. 
niska, kuźnie kuchnie, markietanie; składy sia- 
!la, 
łomy, 
ł-Ig8zyny amuTl
cyi. i gwar'!y ąok 
zołmerskieJ bracI. Na poboJowiskach-Jest Ich 
tutaj wszędzie tak wiele-gorączkowB; praca 
nad ich oczyszczeniem; przedewszystklem ze. 
brać się musi wszystkie porzucone granaty 
ręczne, poc,iski, które nie wybuchły, 8 z po- 
wodu których tak łatw? o wypad.ek. 
otem 
usunąć trzeba wszystkIe odpadkI wOJenne. 
zbroje, stroje i matery
ł, n.awet ,taki, jak. r?z- 
bite betony nieprzyjacIelskIe, ktore przeniesIo- 
ne np. z lasku Caures do Doul\umont, posłu- 
żyły tam skutecznie do umocnienia wł8sn
ch 
naszych stanowisk. Troska o P?legł!ch 
Iel- 
ka, 
romadnie i luzem ukł
da 
Ię bOJowników 
na wieczny spoczynek, swoIch I obcych. 
Pod lasem, skąd wyszło niemieckie- ,ude- 
rzenie ku Wavrille i Beaumont. Idy grob o- 
ficera francuskiego Drianta, umajony gałązka- 
mi płaclącej brzozy z zatknięty
 krzyiem i na: 
pisem. Obok niego spoczął IDfl.jOr francuskI 
nenourad. Trochę dalej dół przy dole, wypeł- 
nione wodl\. częściowo rozbite. Tutaj wkopa- 
ły się w dniu 23 lutego oddziały heskie, kie- 
dy z trzt'ch stron przyszło im równo
ześnie od. 
pierać ogień nieprzyjacielRki. PośpIeszne ude- 


r7;en
a łopaty dały i!ll tak pOtętM schronif'lrTr'. 
me jeden wykopał Jednak tut
j tylko wlasn.v 
grób. 


, 


........................................................................ 


Z frontu Legionów. 


Z Komendy Legionów otrzymaliśmy nast
. 
pującą korespondency
: 
Początkowy impet rosyjskiej ofenzywy n<'l 
odcinku Legionów osłabł znacznie. W ostatnich 
paru dnia
h panujący spokój k
że przypuszczać, 
ze zbrodl
lczy szafarze życia ludzkiego, przeko- 
nawszy SIt: o zupełnej bezsl	
			

/Image0007_0001.djvu

			.iw 27. 
---.#' 


UAZli:£'A LUO(IV' A 


rosyjskiej. W drugim okresie ofenzywy, podczas 
kontrataku w H., CZE:ŚĆ . II- Brygady Legionów 
wzi
ła do niewoli 600 jeńców i 2 karabiny ma- 
. - 
szynowe. 
W kontrataku tym l8-tu oficerów naszych 
rannych: pułk. Januszajlis. por. Smorawiński, 
podp. 'Serwaczyński. Sendorek, Polak, Spira, 
chor. Cybulski, chor. Gołąb Kontratak ten 
udał si
 w zupełności. Pułk. JanuszaJtis, ko- 
mendant 2 pułku, ranny jest w lewe biodro 
kulą z karilbinu maszynowego. 
- Tegoż slunego dnia odbył s;ę drugi kontr- 
atak, w którym chodziło o wyrzucenie nieprzy- 
jaciela. Podczas tego ataku zostali ranni: podp. 
CZi'!plillski, chor. Romaniszyn (lekko), chor. 
Slkaradek. W drugim kontrataku bylo rannych 
szeregowców około 60-ciu 


.......... .............................................................. 


Rozmowa na Gzasie. 


Ofenzywa rnqyjska tnV"1\ 
dalej. nic więc dziwlII'go, 
(\ 
I'iotr i Paweł znów lo nioj 
mówią. 
p i O t r. A słyszycie kumie, jak ta 
mocn., armaty wah}'? 
p a w e ł. A juści wojna, to walą. 
p i o t r. A najgor7.fj już we wsi nMZ 
Mosiek się tych armatów hoi. Japończyk- 
mówi-prąszedł l'u8kiemu na pumoc, a wia- 
doma rzecz, że Japończykowi nijaki się nie 
oprzf". Przecie to i nasi byli na wojnic z Ja- 
pończykiem. Przemądre to-mówią-ścierwo, 
tyle ma oleju w jednym palcu. He ruski nit' ma 
w całej głowie... Kraków pono to Jllpończyki 
już zabrali.. 
p a w e ł. A wiecie wy PiOll'7;e, B': ie 
ten Kraków leży? 
p i o t r. Dokłarlnie ja tam nie wiem, 
ale musi gdzieś dalpkl) za Krakowską bramą. 
p a w e ł. Otóż widzicif" Piotrzp, nie. 
dobrze to jeRt mówić nierozllmiejący, a byle co. 
Nimby do Krakowa doszli. musieliby y,ająć 
i Lublin i Hadom i Kielce i Cz
stochowQ 
i całą Galicyę. A prLecie nimby do nas do- 
szli, to nogi pewnie połamią. 
p i o t r. Słyszałem przecie, ze na
ze 
legiony, to im f pręta z ,m' nie usb\piły, 
a sprały, co się J1ale
y' r :jgorsze aby te Ja- 
poL ol ki, i skąd się im -I{ na przyjaźń do 
ruskit'go wzięło'i 
p a w e ł. A pamtQlllcip kumie, co to 
o Japończykach mówili ruscy żołnierze, nim 
ta stąd odstąpili tamtego roku? 
p i o t r. A juści mówili, te ścierwo! 
p a w e ł. Czy pami
tacie, Piotrze. przez co'i 


1. 


P i o t r. A tylko! przecie pnysłali ta- 
kie nl\błoje, co f.) nie właziły do karabinu, 
a Rzrapnele, (:0 pa. fały, jak - bochenki chlelm, 
bez szkody dla ludzi. 
P a w e ł. Jak myślicie. m6j Plotrzp, 
cZt'mu to onllakie przysyłali naboje ruskiernu1 
p i o t r. Bo śc-ierwo! , 
p a w e ł. E, nie dlatego mój Piotrzt'! 
Ino.' że oni nie barrlzo życzący, by ruski t
 
WO.pl
 wygr
ł. Przecie tt) oni w tamtej ju
 
wOJnie r.uskle.m
1 szmat ziemt zabrali, 8 i jesz. 
cze dale., chCieliby go przegnać. I im Moskal 
będzie słabszy, tem dla nich lepił' . 
p i o t r. Racyę mówicie, kumie Pawle .. 
Ale po
iedzci
 mi, czemu tl) Mosiek. choć niby 
AU8trYJakom zyczący, takic rZtczy i inne opo- 
wiada? 
p a w e ł. A cóż tu on wam innego 
jeszcze opowtada'i 
P i o t r. Ano, że jak rw.k"i będzie na. 
stępował, to 
stryacy zabiorą wszystkie ko. 
nie i krowy, 
Ej kto będzio miał to niby ruble 
allstr.
jllckie. t
 nietylko on
 nie b
dą miały 
żarln"J wartoścI, ale nawet za ich posiadanie 
kata l'złowieka spotkać mOle. 
I' a w e ł. Ale Mosiek to kupuj.
 od was 
te kornny i nie boi siQ? . 
p -i o t r. 
UŚCI, że kupu
, a od Głady- 
sta, to przez sąslcdzką przyjaźń kupił nawet 
te kare konie. 
j> a w e ł. Widzicie. Niby to on 81
 boi 
i Judzi j('szcze straszy. a Bam kupuje od was 
te . ko.rony i konie, a w mieście drogo sprze- 
daJe I dobrze na waszym strachu zarabia. 
p i o t r. Juz ja I sam sobie tak my- 
ślałem, ze on ino przez interes tak mówi 
a głupi wszystkiemu <1a wiar
. · 


, 


........................................................................ 


CZYTRJCIEf 
W Skłn,lnicy DeI'. Wojsk. N. K. N. w Lu- 
blinie !':ą do nabycia, oprócz "Gazety Lu- 
dowej", takZp. inne pisma legionowA, a mia- 
_ nowicie: codziennip. Ś\\ ieży 
"DZIENNIK NARODOWY" cena 10 gr. 
i co tygodnia nowe 
"WIADOMOŚCI POLSKIE" cena 12 gr. 
Polec
'D.Y te 0ł:

ny czytelnikom lubelskim. Ka- 
trly ł.olak powwl"n I'zytywać rel>ulnrnie. Dzien- 
mk Narodowy" i .. Wiadomosci POlskie." 
P
7.YJMUJE
Y tak1.
 PRENUMgRA'fĘ NA 0- 

): O\\:' A PISMA. .,Dzlen. Nar:' koS' I uje mi e- 
slęczme 3 K. 50 gr., "Wi;
J 'l,lOŚCI Polskie" 
kwartalnie l K." g.
		

/Image0008_0001.djvu

			2
 



 


A. 


(j.\ l.LT:\ LI !1)OW A 


- 


(} Je O 11}T (a y i,r g ...
 Z E. 


/ 


, 


(Z lIIustr. Tygodnika Polskiego.) 


.. 


GJ'oby '
!I nasze! o polskie groby! 
II'!I żW',a pełue tRogił!!! 
U!I me ołtarzem pr6żnej żułoby, 
LelI! tlcieJ'dzq siły. 
Nie l! jękiem marnym, 'Ilie z westelmieniami 
Nie z puslem echem pacierzy, ' 
Ale e plonqcem srrf'em 11/"zed wami 
Stać nam nuleży. 
Bo zakladniki w!/śrie 1Jreed niebem. 
Które Bóg wybml Ivś,'6d gminu, 

e znów się kiedy,
 przelumiem f'hlebem 
Pieśni i cZYJ
u. - 
l na dalekirh, lulacz?/,'h dro!/at'h, 
SY1'al ?lum Ptl1ł te kurhauy. 
By teu, co stm/ie na cudzyt'h progach, 
Mial enak podany. 
Bo jak drutyna chrobra z"'ycięża, 
Gdy sztandar Ihzlllttr jej Iltakiem, 
1 ak pogrobtJU'ie(' ro.
nie na mężu 
Pod mogił makiem. 


...niech żywi flie trlU'/f łładeiri! 
. Słowacki. 
1 tak prz!lięla ziemia ta czarna 
One popio;!! a kości, 
.Juko zlotf'!lo 1lOsie".u zinrua 
Xa plun lJ1"zyszlośl'i. 
Więc rkoć jeNt temz .ia
'o step naqi. 
Spwdoszon z kOJtca do kOlica . 
N ierha) nie tracq żYII,i odwt;qi, 
Czekająr: słońra. . 
lm ?lOC .jefd dłttż,;;za, tem bli?sea słońca, 
Tem bliższe bloqie earanie 
Z mogił się oz;t'ie lut'll ia ;;lźwię
ząca, 
Duch żywy u.
ftUlie_ 
l od mogily aż do mogily 
Przeleci jako plomipnif', 
l zbUtlz.. IV ,qrobach dJ'zemiqcp siły. 
RozprtJszy ('ienie. 
l enwJ.tw!lchll'sta nia tch1łien iem pou'ieje, 
l sen'a zbudzi flo biria... 
Niechaj więc żywi mają nadzieję, 
Niel.h strzt!gą - życia. 


4 


Po zeschłem liściu wiatr smętny trąca. 
Ciche nię et'ha niosą... 
A ja ua !lrobach brzoza placząca, 
A lzy mi lerą rosą... 


Marya Konopnicka. 


L I S T y. 


Motycz pod Lublinem. 
Niech będzie pochwalony Jezus Chry;;tuR! 
Drodzy bracia i siostry, zlIRjdziede wiele błę- 
dów w nillh'jszym liście, lecz wybaczde mo- 
jemu nieudlltnemn pisaniu, gdyż nie pisał WI 
żaden jłłkiś UCZO,lY człowiek, kt6ryhy tikończ.vł 
choć początkowlł szkółkę wiejską, I('cz i tef{o 
nie skończył, i nie był nawet jednego dnia 
w' >;Lkole, gdy
, jak wam wiadomo, bracia dro- 
dzy, nie mieliśmy szkół, nie wolno nam było 
Rił: uczyć. 'rrzymano nas w ciemoocie i w nie- 
uctwiE', chciano z nas zrobić niewolników cie 
mnoty i z bl\rdzo wielu braci naszych zrobio- 
no te ofiRry. [ chcfano zabić w nas to poczu- 
cie godności, 
f'śmJ Polakami. 
Lecz nie wszyscy nasi bracia ulegli tym 
ofiarom, bo bardzo du
o było dusz prawdziwie 
Jlllf;'łkich. W ich sN'cach płonął ogień miłości 
Ojczyzny, której nie potrafił im odebrać nie. 
JI' z.vj aciel. Okazali się oni w czasach niewoli 
Ojczyzny drof{iej takimi samymi synami jako 


i dziś 'są, a więc -żadna przemoc wroga nie 
zdnłała im tego odebrać, nie potrafiła w nich 
tego zabić na zawsze. Bo kiedy godzina dzie 
jowa wybiła, pokazali, cZf'm są i czem być po. 
winni. . 
A więc, m ili bracia i siostry, tpn list pi- 
sał biedny samouk, kt6ry zalt.dwie tyJe spo- 
trafił wymódz na sobie, że si
 oto tak bazgrać 
naucz.vł. Co prawda, gdym miał lat osiem, 
dziesięć, to posyłała mnie matka do sąshida, 
który uczył mnie czytać na ksil\1ce. Dobry 
człowiek, poświęcał się gorliwie dla nas, dzie- 
ci polskicb. A chodziło nas do niego na naukę. 
nie pamiętam dohrze, bo to już temu z k6rą 
19 lat, ale coś ze szpścioro. Nasz dobry nau- 
czy ciel musiał się pilnowllć i baczyć na wszy. 
stkie strony, aby policya nip naszła i nie za_ 
brała f{O, co byłuby ciosem bolesnym dla nas. 
A kiedym się już poduczył trocbę czytać, 
zapragnąłf'm gorąco uczyć 8i
 pisać, co było 
bardzo trudnem przedsięwzięciem dla mnie, 

d
ż ów n
8z nallczyeiel 8am nie umiał pieać, 
I me było zadnego człowip.ka w wiosce naslej, 
kt6ryby to umiał. A wi
c co robić? O'ly mam 
ręce opuścić i zaniechać swej gorącej chęci
		

/Image0009_0001.djvu

			I 


'Śladem wOJny. 


. 



 


. '> . .
 " 'b ' 
lit #>ot '
". :'1< 'it' 
.; t / ".'1 tł.:" 


 ..a Ir, 
.' {I, ,,7 . '" .0" ,"'t . 
 ;jn . 




 '
 . "'t:
'
F:- '.. I'! } . 
ł' ();"... I I ...;.> 
,.. rI
 , r\ r. 
 _' 

 
 ' \;.

 

 .. -łI' . 
, , . I __ ...ą . 
(.')
,f"-" \\ d :J.( ,.' 
" -,;:\
"xt
 .,' .;.;1
 . 
pI\ II l' . fn"t -. 
.
...
 ,/i

.
'z"'i '1, ; .' :' i"j ,.' 
 .ti'
 ' .

, . 
 

1


.
 <::r, ł
f
 
 
",:"'. 
 
 " f,'łł-- ," . , fol i'1
 p '. 
 I. '\-" ,i.i'1-
 I1'.>{. 



{1 ...? 
 ..,. r .
Ą 
 :.
." l. ' ;& '. 
::&.

Mi:
: 
\ 
:

t _ .l , ł; 
 :)
, , '
J- \I
 
 ' ij- ;/t'1 ' . ':, -
" --;' , I'.
 ' 1 'v . ;$.",
. {'o 'Q't.:'
J).1"
 
'. ;
'--: t; '

!
' 
 )r-;V: 
 "(I'
l?i:
 .' I.. 
 .' 
 .. 
 J '1 ,J 
 ,. .- ,.(. . 
\
. ..
;. . :: .;- -""'
ti.'" 
r";-r' '-"'S;:, '.N
 . 'r'7.t.."ł' r" 
; , '1",' '. 
.' '.Y" ,.
.", 
'ł- 

;Q If "'- -:
,). 7/ \
...' .
.

. . ł:' ł--' f
 l" . J \: ' . " '
. 

 
.i(#."'
', \ 
 \
 .IV. 1 ' Y' . 
 "\
 , "
 \ Id'lł _ o( 
\,
 t'; ł ł
 l : . ):.:, : _' ....'J. . .

 
,'\:1 I" -, .'i tl.1/r!' " 
 I 
., ',ł ,"'ol ",.- . - ' 
l 1(\;'" c', . t 

 l/51 
.. ' :: .", vki.t',,\
' f, _ .'<:- --- ,.\ 



'I' ,- ':" 
-;
" 0,..1 'j , "i!' ,''oc" 
-tf." ,.' " '
j'. _:;, .
... i " --
 ',; ;
f(;';--il J
 'ii' 
i/ " M- -;':'\" \ \
' , r' ;,,
 '- , ..... I) :..

 _ _":" _ 

_ ;
. ._

 . 

 , ":;
i't _ J,
 ' . I , J . . 
 , , 
t
I' . I:;/ - 
'<
:': . " 
 ""'
;I 

{,l:
"-_"1-:? -. ..' ,'. :.- \ '...- : 
fJ 
\\ 
 
ł 'J' ir!.
 '. i I 
!/ {{r r1' QI '..,I I" t:f.-'-- , '-.: .... .1"\L _ \ \ 
. -ł' Y t ' \ 
, . 1 
.., - . :..: - -::....r... f7.-.... - 
 ł 
.
 ------_..; .
 - 
'f
' f 
 {, '. '"' ;.I- =''7"- ....
 ' I
" 

\ ?-;;.. . :1' 
 
 .- 
. r "?-' tT--7' -.
.,- '
9
i \, \


 ) 
 'I >I ł 

... . :-; '" 
____ , 
"__ ,1- , ,':p
.,;":}.. ,!',I\ 1:., 4-t 
- - - - - - " \ \.;.-, ..' V v"...,.r'
 - ..... 
--

 
 
 -

f - 
 .. ::-._'-:_ _ - - >.-- . »\ ' 
 " 
? 

 "
_: 
.. --'".. . {;;:
 ....-;
/ .J/ (t
-'-
.
' ":. .--- .-
:

' '-
-' .. -;;-...
 
. 
 
 ' .' ..' :,..__

A- 4" '?lfif.
v
 
 :-:":'
 "
 .-"?'
1

,.. .j,(k;':. 
 
'" 
l tył ,- .' :?-.;:;-;...--
; lit .,{:
t"-
 ::..-".j 
fr..
)
:
l.r5-
"


 7
 ;)/f
:1
:
,

\A 
(
. / : . 

 .

 ,
V 
.' 
 .:.,
 i rf '/ '.-

 .
v . I"'

 '-=,f-
 /.

...


:
 
'.., =- - . -
---
 - 
 l I .,u' "" ..... 
 
;_-........ <;- - -
 ", - - _ .....
 "'"'
_ _ _...-: '" ,..' . "",r , ') " '. . -1:
"'

",. ,....It , . 
-
= 
...-= .'.....-k;.. ....- __ ...""\
--;:. "... n .51: 1ł:t....KI
I,

 ./" 


..i., (I 
 
! 


to; 
?"> 


o 
 o "j 
I I, _ '. 
t'- 71_ 


Q 
> 

 
;; 
t""' 
g 
O 

 

 


/" 


Pelno mogił tZlkich po zi emi naszej. Na cment2lTz8ch takich, spoczywają też ci, 
których śmierć ma być posiewem pod rozkwit Polski - Legioniści polscy.
		

/Image0010_0001.djvu

			tO 


" 
UA'l.ETA LłJOOW A. 


.N!! 27. 


uczenia f;i
'? O 'nie! Ponieważ był jeden czło- 
wit'k w wiosce naszej. który był wyznania 
prawosławnego' i umiał pisać po rosyjsku tyl- 
ko, a więc co tu robić, trzeba się uczyć choć 
i po rosyjsku. a to mi da możność naucz£'nia 
się po polsku. Jakem Jlomyślał, takem i zrobił. 
Poszedłem do niego, poprosiłem go o to, a on 
się odrazu zgodził na to. 
Dałem mu pieniędzy, kupił mi ruską az- 
bukę, na której poduciyłem się trochę pisać 
po rosyjsku i czytać. a potem kupiłell} sobie 
plementarz polski z abecadłem drukowane m 
i pisane m i zacząłem się uczyć pisać po polsku. 
Wszystkie wolne chwile od zajęcia po- 
święcałem wyłącznie nauce pisania. Pisałem w 
dzień, pisałem też nieraz długo z wieczora, 
i dzięki Bogu, nauczyłem się oto tak bazg'rać. 
Nas
pnie przepraszam bardzo Sz. Pana 
Redaktora fa m
ją śmiałość, żem się odważył, 
wobec niedoskonałego ph,ania, posłać ten list 
mój pierwszy w tyaiu do druku. Proszę bar- 
dzo o łaskawe, umieszczenie niniejszeg,) listu 
w gazecie swej, niech ten list mój pOj)ipsie 
w świat "Gazeta Ludowa". ta ukochana przy- 
jaciółka Narudu Polskiego, przed braci na- 
szych i niech ich ten list m
j nieudolny za 
grzeje do wytrwałej pracy nad sobą. Oby Bóg 
dał, aby we wszystkich sercach polskich po- 
wstała jednolita gorąca chęć uczeniR się, g-dyż 
tylko nauka mo
e sprawić w nas to, 
e 1'0- 
:znamy sw
j naród, swoją ziemię i swoją Oj- 
czyznę drogą, z grobu wstRjącą. 
Ię gorące 
pozdrowienia dla wSlYf>tkich braci czytelników 
.,Gazety Ludowej". . 
Samolll< Sfrm;..;/aw n. 
czytelnik "Gaz. Llldow." 


Z Zamoj.
ki('.
. 


- 
Czytelnicy, przez prz
zły czas panowa- 
nia knuta moskiewskiego byliśmy zakuci w 
kajdany I wrzuceni ZR kraty żelazne. A któż 
to był spr
ymierzeńcem tej ciemnoty, kto jej 
pomagał i popierał do zwycięstwa nad nami, 
jak uie moskal; jednak mu się to wszystko nie 
udało, bo Jak DajJlrędzej zabrał swoje kopytka 
z Polski i ucipkł do Moskwy ze swoją dziczą 
szyzmat,ycką, ale po sobie jeszcze zostawił 
ślady. 
Najmilsi... dla czego jesteś:ny tak ospały- 
mi w czasie obecnym'? Powinniśmy się uma- 
cniać na duchu, ze snu sił' budzić i wołać: 
niech wstają WSZYNCY. bo 
ł(}ńce wschodzi, b.) 
dosyć będzie już tt'gu tipuczynku. bo czas ZR' 
bierać eię do roboty! 
Spro\\ ad .ać trzeba dobre i pntytpczne k
lą
ld 
i gllzety, łl.uy si
 umacniać na ui1
hu i m;eć 
lepszą wiarę I nadziej
 w zwycięstwo. Ale 
czy my do tego dą
ymy'l Oto w wolnych 
chwilach nasza młodzie
 wiejska schodzi si
 


i spędza ('zaR na kartach, spę.h:a młr.de lata na 
ponie\\ ip.rka
h' i szyderstwach. Powi£'dzif'ć 
komu. aby 
obie zapr p ł1umerowllł gm
etę, to 
odpowiada, że tych parę złotych woli przepić 
jak dać na 
aze
. Powiada: co ja z czytania 
b
dę !)liał1 'r"n co piszp. to on tam tyle wie, . 
co i ja. tylko tak kaidy leci Rhy ehłnp'\ oszu- 
kać i wyzyskać, a czytanie mi chlt'ba nie dl!, 
a ci, którzy duio siQ uczyli, to pognili w wię- 
zieniach. 
J{oehalli czytelnicy, szkoda nRm dać tych 
trzpch kornn ZI1 gazetę na pół roku, a ilpi my 
puszc
amy z dympm i jaki ono nam to 
,rz.y- 
nosi po
ytek, to z tern się nie liczymy. 

ieje'ł
n p'1wiatła: C) .ia h(rł
 miał z 
czyt'lnia, al ho ten CI) pisze, to 011 tam byl, czy 
to widział'? Najmilsi, (
zy
 sami nie jesteśmy 
szkodnikami naszej sprawy, jeżeli nie bęrlziemy 
wierzyć naszej własnej gazecie i tym ksiąikom, 
które są pisane sprawiedliwif'; to chyba mamy 
wierzyć 
ydom, 
zyzrnatykom i płatnym 
ług..m 
Moskala? Za Mo!okałi żydzi wyzy
kiwllłi na'iwr6J;- 
ny sposób, a czy nic dziej
 siQ to i tf'raz1 A prle. 
cie gdy chłop ze wsi przyjedzio (lo miaRta. to 
zaraz udaje sif;1 do żyda po "telegramy". Py_ 
ta się: "Szmulku, co tlun słychać o wojnie i 
wogóle .o wszystkiem. tt A żyd poskrobie NiQ 
i powiada: ".Jaśku,ja wam duio powiedzit'ć 
nie mog
, tylko to, 
e pierwsza matka jest fila 
dzieci lepsza jak druga, a co do wojl1Y, to tyl. 
ko co nie widać Moskali." Chłop ucieszony, 
że ma już trc'chę wiadomości-i za kilka dni 
zrobią z igły widły. 
Nl\jmiłf;i, widzieliśmy, któż' zburzył całą 
Polskę, kto wydzierał nam naszą wiarę, kto 
nas skuł w kajdany i burzył nasze pola, mia. 
sta. i kościoły, kto za nasze pieniąrlze budował 
cerkwie, szkoły rosyjskie i więzienia? Któż 
popierał bandytyzm i Dl\syłał za urzędników 
nam dzicz szyzmatycką, klo zaludnił S.ybir nl\j- 
lepszymi synami Polski? Któż inny, jak nie 
Moskal'? 
Za to wszystko jemu od nlls się należą 
ciężkie działa, kule karabinowe i mierzi 
Czpść powinniśm.y oddawać tym, którzy 
rozkuli nl\sze więzy niewoli. Powinni{jmy 
WStęPOWRĆ do Legionów, dQ. szerf'gQw p0lskich 
i popierać je w sposóh materyalny i duchowy. 
Ojczyzna nasza jęczała pod ciosami nie- 
przyjaciół przeszło sto lat. W czasie obecnym 
przyszedł już dzień 7.martwychpowstania, tylko 
potrzeba Ojczyźnie dopomódz. A nie mów bra- 
cie kochl¥lY, co mię tam to obchodzi, ja je- 
stem sobie wolny j. nie głupim głowy pod ku- 
le nadstawiać; to tak bracie odwdzięczasz się 
tej Matce za .-to, 
e cię wychowała iwykar. 
miła? 
Tak. najmUsi bracia, niech nasi nieprzy. 
jaclele dobrze o tem wiedzą. że my Polany 
jeszcze jesteśmy silni i mężni i że my nie bę- 
dziemy w więzach niewoli, i gwałtem upomi- 


ł.
		

/Image0011_0001.djvu

			I 



 27. 


n/\Zł<
TA J.UDOW A. 


11. 


namy się o swoje 'dobra, które nam zrabo. 
. 
wano. 
Zwracam się jeszcze do was, Bracia Czy- 
telnicy, wfźmy RiQ 'Ostro do roboty i nie baczmy 
na to, ze nam kloś rzuca oszczerstwa, t
.lko 
chu
le postp'puj my lIaprzód, tQ wprędce dojdzlem 
do c/O'lu; a gdy tak będziemy poslępować, to 
nie będzif'my zapomniani przez naszych na. 
stępców I Ta Królow!} Korony Pol8kiej da nam 
te
 na ziemi szczęśliwie zakończyć żywot do- 
czesny a zyskać żywot wieczny, co daj nam 
Boie! Amen. 
Pozostaję jako S7.czt>rze 
JczłiwYł kocha- 
jący WIISZ brat 


JJ'. .Jm.o.«z. 


.- 
Opałów, U' t'zerWl'IL m Uj. 


. 


Mając "GazelQ Ludową", kt6ra znaj- 
duje się prawie w każdej wiosce nasz
J oko- 
licy, mozfmy teraz porozumiewać slQ wzaje. 
mniE', dawać znak życia o sobie, bronić chłop. 
skifj spraw.y i dbać o stanowisko, jakie my 
chłopi polscy zająć powinniśmy w. takiej wa- 
żnej chwili dla Polski, dla któr('j my chłopi jf" 
sleśmy fundamentem. 
Otóż nie mogę paminąć tego milczeniem, 
co się wkradło w naszą chłopską masę, bo to 
krwawi serce moje, do czego doprowadzili car- 
scy parobcy lud tutejszy swoimi zalf'cankami. 
l tak każą czekać, nie zakładać szkół, nie przy. 
stępować do pracy narodowt>j, nawet nie siać, 
nie zastanawiać się nad tern, co nam julro 
przynifsie, a jeszcze mówią: "siedź cicho, bo 
pailszczyzna i pański bacik ciQ czeka, bądź 
martwym bracie, niech się wszYf;tko na eiebie 
\\ ali, a ty milcz." Bo oni teraz bogacą się na 
twoim pocie i na twojej nędzy. 
Gdy Moszek ze wsi potwif'rdził, że Lwów, 
Kraków I t. d. zabrane przez 
łllskali, to cie- 
bi(', bracie, kosztuje to duźo, bo ów Moszek sko- 
rZYf>ta z tego i zarRZ spadnie kurs korony, 
więc za te wszystkie szrapnele i granaty, ja- 
kie wypuściła jego gf
ha, zapłacisz ty chłopie, 
a Moskali jak niema tak i nie będzie! A był- 
by ju
 czas zapomnieć o wszystkiem innem i 
zabrać się nam chłopóm do pracy społecznej, 
która jest wif'lka i obfita będzie w plony dla 
naR. 
Wina jest w tern, 
e za mało c7.yta się u nas 
gazet i ksiąźek, li zanadtQ wicrzy siQ fałszy- 
wym pogłoskom. 
A więc, bracia, zakładajmy szkoły, czy- 
telnie, pchajmy wszystko do oświaty, wybrnij- 
my z tf'go bagna moskiewskiego, z którego 
nam chłopom tylko głowy wirlać, otrząśnijmy 
sl
 z t Ill) namułu i przystąpmy wszędzie do 
pracy narodowej, niech nig<:lzie nas nie zbra- 
knie, 'bo my jesteśmy siłą w narodziel Po-, 
k
my, 
e praca nasza wyda plon dla całego 
narodu zdrowy i po
yteczny. Oczyśćmy wszy- 


. 


ł- 


stko z chwastu, niech bez nas nic się nie two- 
rzył Skupiajmy się w jedną chłopską masę 
potężną, nie dajmy ze siebie robić rozbitego 
stada owiec, a wtedy będzie nam lepiej i nie 
będzie utykać nasza praca, jak na popsutej 
drodze. Ni" wyczekujmy nikogo, zabierzmy 
się do pracy, budujmy swój dom, bądźmy dla 
teł{o domu fundamentem, bo nikt nas wtem 
nie zastąpi. 
Do pracy więc bracia, bo zastanie nas 
niepewnA jutro, które będzie roztrzygać o 
sprawie ludu polskiego. Starajmy się i.e wszy- 
stkich sił, by znowu przyszła historya nie 
pisała o nas, jak o tych, co z ziemi 1'0cJzinnej 
żyli, a nie spłacili jej długu wielkiego, który 
i my jestf'śmy jej winni. 


7 adeusz Brona. 
włościanin. 


...............................-....................................... 


Monopol cukrowy. 


. 
Od dnia 15 CZ8QKCa b. r. zOstał zaprowa 
dzony na obszarze Kfólestwa Polskiego, zajt:. 
tym przez wojska austro-wt:gierskie, monopol 
cukrowy. Znaczy to, że od tego czasu przewóz 
cukru do tej czt:ści Królestwa oraz sprzedaż 
cukru odbywać si
 bt:dzie wyłi'Jcznie na rzecz 
austryjackiego zarządu wojskowego. Pod nazwą 
"cukier" rozumie sit: cukier burakowy. 
Zarząd wojskowy upoważniać bt:dzie pew- 
ne osoby do sprzedaży cukru przez nadanie 
koncesyj, której udziela Komenda Obwodo\\ a. 
Wtedy taki kupiec otrzymuje dokument konce- 
syjny. Koncesyi udziela sit: bezpłatnie, ale ku- 
piec musi wykupić patent odpowiadający jego 
przedsit:biorstwu handlowemu. 
Cena cukru bt:dzie odtąd stała i wynosić 
bt:dzie: 
a) za 1 polski funt nierafino- 
wanego kryształu. . . . 76 halerzy 
b) za 1 polski funt n:lfinowa- 
nego cukru. . . . . . 80 halerzy 
Przekroczenie tej ceny bt:dzie karane grzy- 
wną do 5000 koron lub 6 miesit:cznym aresztem. 
Prowadzenie handlu cukrem stać bt:dzie 
odtąd pod ścisłym dozorem władz. Nikomu, 
który niema dokumentu koncesyjnego, cukru 
sprzedawać nie wolno. 
Jeżeliby jakiś kupjec sprzedawał cukier 
po cenach wyższych, niż je urzt:downie ustalo- 
no, należy o tem zaraz zawiadomić Komendt: 
Obwodową. _ 


J[O
AJ
I[ 
owm 
lfmNI
OW I
		

/Image0012_0001.djvu

			1
. 


GAZh'TA LUDOWA. 


:M 27. 


V\T OJN A_ 


Front rosyjski. 


Ofenzywa rOtlyjska w czwartym tygodniu 
istnienia znacznie upadła. H,)sJłłl1ie prawie 
nigdzie nie poszli naprzód, w nirktór>'ch od- 
cinkach nawet muszł\ si
 cofać. 
Rosyanom powodzi 
ię nadal tylko na Bu- 
kowinitl, którf"j zajęli już większą część. Bu- 
kowina, jf'st to nieduzy kraj allsl.ryjucki, it"żą- 
cy na południowy wschód od Galicyi, wciśuit
- 
ty między Galicyę, Rumunię i Karpaty. Au. 
dtryjacy nie usiłuj;, /lawet tam 
.oważllie sit; 
bronić. Moskale, zająwszy w tamtym ty
()d- 
Iliu sto.licę kraju, Czt'rniowce, dt)t;zli nil'mal do 
samej granicy I,ołudniowt'j Bukowiny. Wojska 
austryjackie cofają się w 8tron
 Gałicyi i Wę- 
g!er. Kraj ten w"głsl p nie nadaje I)i
 na .OhN 
nę, los jego już nił
 po raz pierwsz,y w tej woj- 
nie zawisa od pOł'Jlenia na innych odcinkach 
frontu. Wojska w defenzywie moglyby łatwo 
popaść tam w pułapkę i zostać otoczone, aloo 
też wypchnięte do RUllluuji. Dlat.egu tez z za- 
jęcia Bukowiny przez Moskali nikt Hobie nic 
nie rnbi, wiedząc, że gdy wojska austryjackie 
w Galkyi pójdą naprzód, to Moskal z Bukowi- 
ny prawie, że dobrowolnie będz:e musiał ucie- 
kać. ' 
Poło
enie w Galicyi tymczasem uległo po. 
lepszeniu. Moskale zapowiadali, ie w rocznicę 
ucieczki ze Lwowa (22 czerwca) muszą znów 
wkroczy
 do tego miasta. Alf" nad Dniestrem 
udało się im zaraz z początku tylko trochę 
pójść naprzód, na iunych rr.iejscach nie zdoła- 
li posu,nąć swego frontu. Łącznie z posuwa- 
niem się na Bukowinie usiło-wąłi i w południo- 
wo wschodnim kącie GiłIicyi iść nl\przód. no- 
szli aż do miasta Kuty, le
ącego na Huculsz- 
czyźnie, ale zaraz na drugi dzień musieli się 
stamtąd cofną
. Na innych odcinkach Kali- 
cyjskich położenie jest niezmienione. Obok 
wojsk austryjackich stoją talU wojska nie 
mieckie. 
Na Wołyniu, gdzie Moskalom udało się 
początkowo wtargnąć klinem aż po Łokacze, 
na wschód od Włodzimierza Wołyńskiego, Mo. 
skale litOją, a nawet zmuszeni są do powolne. 
go cofania. Biją ich tam wojska nitlmieckie. 
Moskale cofają się, wśród zaciekłego oporu 
z swej strony, krok za krokiem na wschód. 
Tutaj odznaczyła się szczt>gólnie sławna 
II bry
ada (t. zw. karpacka) Legionów Pol 
skich, pod Gruziatynem. Na pozycyach bry. 
gady trwał przez 7 dni nieustanny niemal bój. 
Moskale atakowali całą siłą. Legioniści byli 
w mniejszej Hczbie, ale mimo lego nie cofnęli 
się. Owszem, gdy Moskale wyczerpali się 
w atakach, Legioniści zarządzili z swej strony 
natarcie na pozycye przeciwnika, wyparli Ro- 


syan z ich pozyeyi i zabrali nawet sporo jeńca 
Posypl\ły si
 za to na nich liczne odznaczeniu.. 
Strat w Legionach nif"wiele. Pierwsza i trze- 
cia brygada, znajdujące się na dawnych pta- 
nowi.
kach, miały wzglQdny spokój. 
Na froncie litewRkim, 8
 het do morza 
gdzie st(*, I'rusacy, Moskal uip. probuje ata
 
ków. 


Front włoski. 


WJusi wdal
z
'm ciągu próbują szczQścia 
w ntakuc'h na fruncie I'c,brL.e:.fl, ł	
			

/Image0013_0001.djvu

			]Ii 27. 
- 


HAZR'TA LUDOWA. 


13. 


zrchoćby tylko pf"Jdt>jrzywali o sympatye dla 
AlJstryi i Niemipc. Jako gr()źb
, ustawiono 
okręt.y wojenne pru'd pf'rtem Pireus, niedalekI) 
Atrn, stolicy 
rf'ckie,i. Grt'cya wnbf(
 tych 
gwałtów była bezsilną i raz jf'szcze musiała 
się upokorzyć, przy,imu,iąc do wykonania wszy- 
stkie postawione warunki. Odstraszający to 
dla nas, Polaków, przykład, jak słabość i nie- 
zdecydowanie mszczą 3i
 na losach narodów, 
popychając je do zguby. 



 


Przed wojną w Ameryce. 
Gdy cała Europa od lat dwu niespełna 
pławi się w potokach krwi, Ameryka, szczę. 
śliwa. zażywała spokoju, robiąc szalone inte. 
ry t bogacąc się na wojnie europejskiej przez 
dostarczanie czwórl'0rozumiElniu materyałów 
wojennych. Mówiono, że Ameryka pragnie po- 
koju, nawet niedawno temu prezydent Wilson 
oświadczył, 
9 Ameryka gotowa jest do pod- 
jęcia pośrednictwa pomiędzy państwami wal- 
czącemi. Ale to wszystko były racz..j tylko sło- 
wa. Ameryka nie ma w tern żywotnego in. 
teresu, aby w Europie nastał spokój, Qwszem 
mnóstwo fabrykantów 'tyczy sobie przeciąga- 
nia wojny. A miłością bliźniego, mimo ładnych 
słówek w notach dyplomatycznych, nikt się 
nie kieruje w polityce. 
Tymczasem i przed Ameryką stanęło wid- 
mo wojny z Meksykiem. Wojna ta ju
 od lat 
paru wisi na włosku. W r. 1914, tut przed 
wojną w Europie doszło już do kroków zaczep- 
nych pomi
dzy Stanami Zjednoczonymi i Me- 
ksykien 1 , alp przy po
rednictwie innych państw 
amerykl!ńskich wszystko się to uspokoił,) Te 
raz znowu z powodu rozruchów granicznych 
na
tąpiłn ostrp. przesilenie. Wojsko amf'ry kań- 
skle wkrllc/ył.) 110 Meksyku, aby ścigać ban- 
dytów meksykłlńskich, którzy grasowali na 
pograniczu Stanów 
jednoczonych. Rząd mek. 
s
k
ński oświadczył, 'te nie moie tego wtarg- 
nJ
cla w swe granice znieM spokojnie, i wy- 
prawił wojsko przeciw Amerykanom. Podobno 
pomiędzy obydwu armiami przyszło już do 
bitew, w których padł nawet jeden z jenera- 
łów meksykańskich. Obydwa państwa przepro- 
wadzają na gwałt nlObilizacyę. Do wypowie- 
dzenia wojny nie przyszło jeszcze I być może, 
że spór ten znów się załagodzi bez rozprawy 
orężnej. Mo
na mieć jeszcze tę nadzieję, bo 
w Europie taki stan rzeczy byłby już nieodwo- 
łalną wojną, ale w Ameryce rządy i społeczeń- 
stwa bardziej są przejęte ideą pokoju i pracy, 
ni
ełi narody I rządy europejskie. 
Nas Polaków ta zawierucha amerykań- 
ska obc.hodzi o tyle, 'te w Stanach' ZJednoczo- 
nych mieszka z górą 3 miliony Polaków. Wa- 
runki na tamtejszym rynku pracy były do- 
tychczas przez całą woj nę europejską dosko- 
nałe, roboty było dosyć. Pokładaliśmy nadzie- 
j
 w zamorskiej kolonii, w synach i m"iach. 


ł 



f\ gdy my tu 
init'my i niedol
 cierpimy, to 
!lOi ta'm przynaimniej Ż)'ją spok'1,ini i tarabia- 
ją, z CZE'go i dla Ojczyzny pn wl
jn
ł' bęrlzie 
korzyść. T....rncz;łsem gdyby na ł!ramcy teksa- 

kif\j miała sil} Wt.jna rU7.pQt8ć, w przemyśle 
amerykańskim nastąpi przesilenie, warunki się 
zmienią. Odczuliby t
 wojnę na swy('b kiesze. 
niach wy
hodźcy polscy. . 
Niema jednak ponadto powodu dl) zad- 
nych obaw. Polacy w tej wojnie zamor
kiej 
udziału brać nie będą W Amp.ryce mema 
przymusowej służby woj skowf1j , pójdą w pole 
tylko ci z Polaków, którzy jako ochotnicy słu. 
żą już warmii Stanów Zjednoczunych, a tych 
nie jest wiele. Nie będzie tam na wypadek 
wojny żadnych p,)horów, jak to jest w Łuro- 
pie, to leż bąrlźmy o swych Rynów i mę- 
Mw za morzem spr>kojni. A wojna w Ame- 
r.vce na wszelki sposób nie będzie taką 
IUngą, taką okrutną, taką wyniszczającą, jak 
wojna europejska, nie b
dzie tam i w naj
or' 
szym wypadku ta.kiej biedy, ile w nieszczęsnrj 
Polsce. 


........ ................................ ................................ 


OD WYDAWNICTWA. 


, 
Z dniem 1 lipca, czyli od 21 nu-reru, 
jesteśmy zmuszeni po'h
yższyć cenę "Gaze. 
ty Ludowej". Prenumerata wynosić odtąd 
będzie: kwartalnie 1 kor. 50 gr., półroczn;e 
3 kor., całorocznie 6 kor. Numer pojedyn- 
czy sprzedawany będzie w Lublinie i na 
prowincyi po 12 gr.; nowe ceny prenumera- 
ty ł ogłoszeń zamieszczamy dzisiaj w na- 
główku. 
Prenumeratorzy, któ:-zy wnieśli JUz 
przedpłatę na 2 półrocze, otrzymywać będą 
pismo bez żadnej dopłaty. Nie mamy do 
nich żadnej pretensyi. Natomiast wszysoy 
nowowpłacający, będą iuż płacili prenume. 
ratę podwyższoną. 
Kochani Czytelnicy! Widzimy się 2.mus
e- 
ni do podwyższenia ceny "Gazety LudoweJ li , 
która była do
ycbczas najtańszem piHmem na 
ziemiach polskich. Nie było obecnie żadnego 
pisma, którego przedpłata byłaby tak nizką, a 
ponadto "Gazeta Ludowa" jest jednem z naj- 
obficif
j ilustrowanych pism w Polsce. 
Decydujemy Ri
 na podwyższenie prenu- 
meratyobecnie dopiero, gdy inne, droższe pi- 
sma, dawniej to samo uczyniły. Zmusza nas 
do tego twarda koniecznośt: papier ( o który 
tak trudno). podskoczył w cenie o sto procent, 
drukarni płłłcimy za wykonanie numeru pl'1e. 
szło 40 proc. wi
cej, nii vrzedtem. 
Mieliśmy d wic drogi do wyboru: albo,
		

/Image0014_0001.djvu

			, 
}ł! 27. 


14 


GAZ"RTA LUDOWA. 


, 


zatrzymując dJlwną cenę pr
numeratv; zmniej- 
szyć pismo i wyrzucić obrazki, alho 
 flodwyt- 
szyć prenumeratę i gazetę wydawać w tej sa- 
mej ,

jętośd, z ilusll'acyami, jak d0tycbczus. 
W y f raliśmy to drugie. Dlaczego? Bo 11 waża. 
Jibysluy za grzech społeczny i narodowy, gdy. 
byśmy pozbawili lud polski obszernego i do- 
brze prowadzonego pisma, slojącp.go na usłu. 
gach idei, za którą synowie nasi w Legionac.h 
krew leją -.- w tych wielkich czasach, gdy 
nowa Polska się rodzi w ogniu i krwi, i gdy 
wolno nam mówić publicznie i radzić wspól- 
nie O sprawie polski£'j, gdy skończyło się w 
Polsce panowanie moskit'wskie Dziś właśnio 

łowo drukowane szczeg6iną ma wartość: ono 
skupia nas pod jednym znakiem, a przo>z t.o 
nadaje siłę, z którą się każdy liczyć musi. 
Prosimy szerokie grono naszych przyja. 
ciół i szefsze jeszcze zaśtępy czytelników, 
by 
swoje pismo, interesom ludu pulskit'go służą- 
ce, i nadal darzyli Zf\Ufllfiiem, użyczoj;\C mu 
skutecznego poparcia. 


Wydawnictwo Gazety Ludowej. 


Wiadomości bieżące. 


= Do Legionów z za morza. Ze Stanów ;/,jedno- 
caony
h w 
meryce,. 
dzie mieszka z górą 3 miliony 
Polak.ow, spieszą WClą
 do nas szere
i młodziety 
p«:,lskleJ, a
eby wstąpić do Legionów i bić się za 
OJczyznę. Polacy Vi Ameryce mają liczne towarzy- 
stwo. wojskowe, ostatnio załotyli nawet kursy woj- 
sk!>we,. Kdzie rnłodaiet uczy siQ słu
by polowej. Osta- 

mo ml
o niesłychanych trudności. mimo przeszkód 
I kosztow.olbrzymich, przybyło do kraju siedmiu mło. 
dycb ludzI. Są to obywatele: Kwiatkowski, Morawski, 
Wagner, Karabowicz, Kondlar, l..atawiec i Śmietano.. 
Wszyscy są ju
 w 6 pułku Leg. Pol. i biją Moskali. 
No!"oprz.Jbyli są słuchaczami polskie.l.szkoły woJsko- 
weJ w "Konarach- pod Nowym JorkIem. Wszyscy 
poc.
odzą z. Nowej Anglii z tamtejszycb polskich ko- 
lonu. DalsI są w drodze. 
= Legionl'ci wzięli 1,000 jeńc6w rosyjskich. Do 
piotrkowsk!egC! "Dziennika Narodowego" donoszą z 
frontu LeglOnow: 
Wszystkie zaciekłe ataki ROByan zostały od- 
parte z wielkiemi dla wroga stratami, przyczem w 
zapasacb. tycb pułki II, IV. i batal
on majora Wyrwy- 
Furgalsklego, l pułk ułanow Belmy-Pra1mowskie/(o 
nową okryłl się cbwałą. Legiony wai4fły do niewoli 
około 1.000 Rosyan; odznaczyli si
 wśrod innych puł- 
kownik Januszajtis i major Wyrwa-Furgalski. 
= Zwalnianie robotnik6w cywilnych. Jeneralne KU- 
bernalorstwo w Lublinie wydało nastQpujące rozpo- 
rządzenie: Rozstrzyganie proab o zwolnienie lub wy- 
mianę robotnikóW cywilnycb, wził:tych do robót, na- 
le
y .w pierws7.ym rZ4)dzie do Komend obwodowych, 
przez które robotnik został do oddziałów robotniczych 
wcielony. Prośby mogą wnosió albo sami 
ywiClele 
rodzin wzięci no. roboty, albo rodziny, które wzi
::i 
no. robotQ utrzymywali. 
Od orzeczeń Komendy oL'wodowl'j przysłu
uje 
prawo rekursu (odwołaniu. się) do JeneralnegoGuber- 
natorstwa w Lublinie. które oshdf'cznie spraw
 roz- 
strzyga. Rekurs musi być wniesiony za pośredni- 


- 


CtWCID Komendy obwoduwe) w g dniach po otrzyma- 
niu rozstrzy
ni
('il\ przez homendę obwodową. 
= Do czył..!ników. NUJllf'r -dzisit'js7Y \n'chodzi 
na /;!:orsz,Vm nil"co papierze. nit zwykle. . D7.i,>je się 
tI
 wyj:,tkowo-nie z nll:szt-lj winy. Dawl)Y z'lpas pll.' 
pleru wyczerpał nam Się. II. nowI'go lIumo usilnych 
storań, nie d;\ło nam sil} 11;\ cza... sprllwltdzic. Papier_ 
jest w dl'Odze. lecz wi;\tlumo, ŻC kolt'j" w thwili obt'c, 
nej funkcyonują prawi
 wyłącznie tylko dla wlIjslia. 
!\liIIlu teu:o postaraliśmy się o ilustracye. stosu\\ne 
do taki,'go papif'ru, 'tak. ŻA Czytf'lnit:y prawi\' nic na 
tem nie tracą. PI'osimy o uwzglt:oInit'nie tej chwilo- 
wI'j tnuJności. wohec ktllrej jestf'śmy bezsilni. Ijpo. 
dziewamy sil" że do m\stQpnego. a najflaleJ do 2\1 nu. 
mpru. otrzymamy znów It'pszy papiel'. Iluczem liczniej- 
szymi i stosownie dobl'll.nymi obmzkami zechcemy 
wyrównać Czytelnikulll chwilową strulę. 
= Burze i grady. Bm'za. ktom uL. tygodnia sza.- 
lału w Królestwie Pulskiem: lajwięct-\j szkód WYI'1oij. 
dziła. w Lodzi i okolicy. \V Lł)dzi ucit.-II'piała najwię' 
cej ul. Północm\, gdzie nawet w piwnicy zalanej uto- 
n"ły :i6-letnin. żydówka z HIl'lnh, córką. Mnóstwo 
jest te
 szkód w budynkltch. ogl'olhlCh i t. p. W oko- 
licłlch Lodzi gr:ld wyrządził ZIUl...zne szkody. W Zgie- 
rzu, Pabianicoch i Lasku był.v rc'l\mie1 f;zk,),ly. Naj- 
bardziej srożyła f;ię bUl'za nad Zduńską Wolą. Gmd 
był tutaj uiozwykle gruhy. Ta s;\lna burza pl'Zeszla 
nad tiieradzem. Brzezinami. Str1'kowt'lu i Tomaszo- 
wem. Mniejszy grad pn.dał mLd l'iotrk,)\Vom. J{ielmL- 
mi, Częstochową. Kutnpm, Konint'm, I{aliszem, Ko- 
luszkami i Lowiczem. W Płocku i Włot'ławku, jak 
i w War
zawie. było. tylko ulpwa. bez gl'adu. 
= Uchodźcy polscy w Rosyi. Wedłu/;!: Ol)ł)wifł.tlań 
osób, ktl)re świeżo powróciły do Warsz"wy z Rosr i , 
wygnańców Polaków spotkflć mo
no. w ki\ż.lom Jftle- 
Hcie państwa rosyjskit'go. Sprawozdania. urzQdowe, 
sporządzone nń '?'I\dllnie ministeryum spraw we-. 
wnętrznych. okrf'śll,ją liczbę uchodiców na Zł miliony 
z górą osób. Nalo
ą tu włościanie wysiedleni przy- 
musowo z Krolestwa Pol
kip
o podczos odwrotu 
wojsk rosYJ
kich. Kolonie uchodiców polRkich spo. 
tkać motna no. obszarze 9 tysięcy wiorst od '\Yarsza: 
wy. No. cllłf'j linii od Moskwy do Irkucko. I dalt'J 
w MandżurYJ do Charbina. w napół chińskich miej- 
scowościach. jak: Cho.an.che i Aseliche, Zo.r6wno jak 
za Urulem, w takich mieJscowościac
 jak: C?5elabińsk, 
Kocz
o.r, Ko.lełka i St
pnaJo, słych ac na uhco.ch mo= 
wę polską. Uchodźcy, wyS)'łani DIasowo 
ydlł:ceml 
pociągami od miusta do miasto.. przerzucam Tozkaza- 
mi gubernatorów o tysiące wiorst w kierun.ku wf;.cho- 
dnim, zalali całq Rosyę. twOl'Ząc wszędzie zblOro. 
wiska, przera
ające bezmial'em nędt.Y, 


....................................-.................................. 


Różne wiadomości. 


X Armia Brussiłowa. Z rosyjskich pism można w 
przybliteniu określić sił
, rozkłati i orl!;anizacyę ar. 
mij rosyjskich, atakuJących na Polosiu, Wołyniu i w 
Galicyi Wschodniej. Cały fl'ont od l{ołek nad btyrem 
o.
 po granic
 rumUliskIł podlega rozkazom no.czel. 
nego wodza gen. Brussiłowa. Jest on no.stł:pcą 
en. 
Iwanowa., który w przuszłym roku doznał pogro!lIU 
w Karpatach. I który jut dwukrotnie w paździermk,"! 
i w łi!ltopadzie 1\)14 r., oraz na skłonio lot l!Jl5/1
 
(ll'owadził masy rosyjskie na froncie Styru, 8trypy I 
Dniestru, przYf;parzając R06yi olbrzymich strat. Bru. 
siłow od czasu wojny japońskiej cieszy się dosko
;L
ą 
opinią. Mówią o nim. 
e łączy on z rozrzulnosClą 
materyału 
ołnierskiego pewne zdolnoHci strate
iczne. 
Rozkazom Bl'ussiłowa porllegu,ją: Szczf'rbatow pod 
Równem, do,,:,ódcu. prawego skrzydła; Sach'
row do- 
wodzi pod ramoł'olt'm; Lekszycki dowodzI lewl
1lI 
skl'zydłt>m na BukIJwinie. l{oRrjskie źl'ó,lIa t\hliczaj:\ 
wielkość armii Urusiłowa na milion 250 t.ysięcy, za- 


,
		

/Image0015_0001.djvu

			-- 


\ 


GAZETA LuDOWA. 


15. 


oN! 27. 


. 


.. 


pallY amunicyi mają być olbrzymie. Po lobno przez 
zirn
 i wiosnę zbudowali Moskale na Wołyniu i w 
Bessarubii całą sieć dróg i kolei 
elaznych, 
Na temat ml\sy amunicyi, jak:\zę;romadzili Mo- 
skule na froncie wołyńsko-galicyjsklrn, pisze. Vossi- 

he Zuitung: ..Z telegramów krajow neutralnych W.v- 
nika. te AnH'ryka i Japonia, szczególnie zaś Anglia. 
dostarczyły 'Rosyi ogromnycb ilości amunicyi. Z je. 
dnego tylko portu szkockiego odeszło w malu 29 duo 
tych okff
tów z amllnicyą do Arcbllngielska. Angit'l- 
skn. zaś prasa niedwuznacznie daje do poznania, te 
zagadnienie kampanii na Wołyniu i w Galicyi jest 
zu
adni
niem. amuf.licy
. Do
o
zi to 
 je
nej słfonr, . 
te Anghcy mimo CII:1.klCh doswJadczen teJ wojny me 
nauczyli się jewzcze rozrótniuć muszyny od człowieku 
i 
f' ostatecznie zwyciQta człow
k nie maszyna. Nin. 
mniej silnej. przewadze pod względem umunicyi mu- 
simy przypisać d
lty 
płY'w, w szczegÓlności. jeśli 
grlsl'odarku amulllcyą Jest dobrze zorganizowana. co 
u Ros
'lI.n widzimy teraz po raz pierwszv." 
= NiewidzlBlne łodzie podwodne. Pi'mia francuskiH 
rlonoszą, te Niemcom p
wiodło się zbudować łc"lzie 
1'f).J,wodr
e .
ez peryskopów (przyr
ąd przez Uory 
łodz ..widzI ) Nalety prz)'tem stwierdzić, te pod- 
CZ!lR Iicznyc.h o s t a t n i c 
 fi t o r p e d o w ań wi- 
dZI
no pas plan)' po torpedzie, ale Ille widziuno wy- 
stuJl\cego perYHkopu. 2e te pogłoski nie są pustym 


domysłem. rlowodzi artykuł marynarsko.tecbniczny 
w piśmie holcndcrskiem ..Landstrom", omawiaJący 
tego rodzaju łmhdf!, Pomysłuwe przy t" ierdzenie so- 
cz,'wek i zwit"rci,l.teł do statku pozwala k:Jllumdanlo- 
\\ I czynić pOłl'zetJllc spostrzetpnia, ahy łodzi:ł kiero. 
,,"uć. Prawda. te l('
o rodzaj: łodzie podw"dne mu- 
szą płynl\ć bardziej nil. powiernhni, atoli niedogo- 
dność fi) równowat)' szcz
c:uł. iż brakiem peryskopu 
nie zwr.Lcnją na Hlebie uwa
i I)krętów, które w dr". 
dZt' spotykają Fukty zdaj;, się potwif'rrlzo.ć wiado- 
mość o tych "ułiel'szonych" łodziacb. Podczas bowiem, 
gliy do niedawna często sł)'szało siQ o straHznych 
ło.lziach podwodnych, oheclllf' wieści te ustały, a nn- 
tO/lliust Iif;:zba zut()pinnycb slatl.ów rosła do niedawna 
niezwykle szyhko. l tllk- gdy w styczniu zatopiono 
okrętó-w unp,iclskich o łącznęj,prjt'u:ności 40.00Cltolln, 
w lutym zutopiono .iu
 till,()OO tonn. w marcu 100,000, 
'U w kwit'tniu do dnia I
-go, 80,(1(;0 tonn, nie licząc 
18.0 fl O tonn zatopinnych statkow wojcnnycł-l. 
X Główna wygrana w 2. klasie loteryi węgierskit'j. 
w kwocie 70.flon kOl'on padła, .lak wi:Ldomo, na los, 
Nr 61,!JUI. zakupiony w znanym kantorze l. tel'yjn;;-m 
}1. Mnrajne w LuIJlinie, ul. I{nl'ucynska. Szczt:śliwym 
posiadaczem tt.,go losu h
-ł p K dziedzic z Lubp.l- 
szczyzny Wnmma została mu wypłaconą, jak sami 
osobiście stwi('rrlziliśmy, dniu 19 czerwca, zntem na 
II dni przed tcnuinem, przewidzianym w Jllanie. 


. 


Najsilniejsze źródła lee.znicze, naj tańsza kuracyal 


c 


I 


E 


F 


L 


c 


E 


I 


Tysiące chorych wyleczono na całe tycie z reumatyzmu. ischias, pnda
ry t. d. w Cieplicach -Hcbolluu. 
Ceny przystępne. 
Udogodnienia dla członków armII. 
Wolne miejsca, dla austryackich legionowych i niemieckich oficerów. 
Zl\PYTflNII\ DO DYREKCYI ZI\KŁI\DU. 


-- 


Zakład Galwaniczno-Cyzelerski I bronzowniczy 
Fr. Kocieiskiego 
= w KIELCACH, ulica Mała M 9. - 
Przeniesiony na tę samą ulicę pod N!! 15 dom 
W-go Smolińskiego, wejście z frontu. 
Złoci i !'Irebrzy aparaty kościelne. jakntet naczvnia 
utytku domowego i przyjmuje stosowne zlecenIu. 
W ykonanie solidne! . Ceny mOliiwie nizkie! 


PRACOWNIA OK .YĆ I t{OSTJUMOW DAMSKICH p. f. 
FR. KWlflTKOWSKI 
W HIELCACH, ulica Mala, l. 
Przyjmuje zamówienia z powierzonych i włusnycb 
materyałów, które stale posiada na składzie tV wiel- 
kim wyborze. 


Lokomobile maszyny p.ar
we, kotły, mo- 
tory nowe I uzywane, pasy do 
transmisyi wszelkiego rodzaju dostarcza tanio 
AGENCYA HANDLOWA 
B-ci JRGNlijTKOWSKICH 


Kielce, ul. I<'ranciszlm ,Józefa, dom własny. 


Krawiec Męski 
A. KUR O III S K I 


Kielce, ul. FraIłc. J ózcfa tJ
 23. 
;'rzyjmuje zam6wi
nia. = R',"ota solidna. 



 


Wydawca 


Redaktor odp. Wlddy.,ł]W ;\OrWII! OrOlerlSkl 
. 


Druk. J. J.'ietrzykowskiego w lllb
		

/Image0016_0001.djvu

			.N 27. 



 


GAZETA LUDOWA. 
::x- 


Losy 


loteryjne 


W l klaRie bieżącej 36 loteryi padła u nss 3 cia główna wy- 
grana 10,000 koron na numE'r IOI.6i9,' w 2 klasie parlła pierwsla 
główna wygrana w kwocie 70.000 koron na numer 61961. 
Losy naszej Agentury zaopatrzone są w czerwony okrągły 
stE'mpel firmy naRzej jak. obok odbity ... 
Główna Agentura Król. Węgierskiej Loteryi Klasowej 
. . na Królestwo Polskie 


Szczęście w naszym kantorze! 


M. MORAJNE i S-ka l ublin, Kapucyńska N
 l. (hotel Victoria.) 

""' 
 
 -"" 
-. 


KTO 
P OSZUKUJE POSADY 
OTRZEBUJE PERSONELU 
RAGNIE COś KUPIĆ LUB SPRZEDAC 
OTRZEBUJE LOKALU LUB MA DO WYNAJĘCIA 


, 


Niech da .Drobne ogłoszenie" w ..DZIENNIKU NAR9D0\yYM". na.ipo
zrtniejszem piśmie co. 
daiennem nł\ południowym te!"6me Krolestwa J>ob;
lelto. . 
..Drobne ogłoszenie" kosztuje w ..Dzienniku Narodow)'m" 3U hal. od wler8
a" za pler'!'szy raz, za 
kaMy następny raz po 20 bal. od więrszl\. Najmniejsze .Drobne o
łoszem.e kosztuje 1 koron
. 
Ogłoszenie przyjmuje: Administracya ;Dziennika Narodowego:' '!I PIOtrkowie .ul. Bykowska ]i! 71. 
a takte Składnica Wydawnictw N. K. N. w Lubhme, ul. Kołłątaja :i! 2. 
W tern miejscu przeciąć i nalepić na pocztówkę. 


Z A M Ó W J E N l E: 
Ponitej wyszczególnione. ..Drobne ogłoszenie" proszę umieścić w "Dzienniku 
Narodowym" .._..........razy. codziennie z ........._.dniową przerwą. Kor............. hal.......... 
przesyłam równocześnie przekazem 
ocztowym. 
Imię i nazwisko..............................................._.........-.....__......._............................. 
Adres dokładny...m.....____............__........:________.......__......... 
"DROBNE OGŁOSZENIE" 
(t r e ś ć) 


- 


--